Drugiego Sandersona nie będzie? George R.R. Martin o przyszłości „Wichrów zimy”
Wiem, że temat „Wichrów zimy” powraca tutaj regularnie – szkoda tylko, że George R.R. Martin więcej mówi o przedostatnim tomie, niż faktycznie nad nim pracuje. Jakiś czas temu stwierdził, że pomysłów na nowe historie mu nie brakuje, ale samo pisanie idzie mu jak po grudzie:
Otwieram ostatni rozdział, nad którym pracowałem, i mówię: »O k*rwa, to nie jest zbyt dobre«. Wtedy zabieram się do pracy i przepisuję go. Albo decyduję: »Ten rozdział o Tyrionie nie wychodzi, więc napiszę rozdział o Jonie Snow«.

A co, gdyby przekazał pałeczkę innemu autorowi? Co bardziej złośliwi fani sugerują, aby to Brandon Sanderson dokończył cykl „Pieśń lodu i ognia”. Jednak sam Martin jest temu zdecydowanie przeciwny. W rozmowie z The Hollywood Reporter stwierdził, że gdyby nagle trafił go piorun, to woli, aby jego saga pozostała niedokończona:
Pozostałaby tym, czym była »Tajemnica Edwina Drooda«. (…) Nie zaakceptowałbym porzucenia książki. To byłaby dla mnie totalna porażka. Chcę ją dokończyć.
Dla przypomnienia – „Tajemnica Edwina Drooda” to ostatnia powieść Charlesa Dickensa, której pisarz nie zdążył ukończyć przed śmiercią w 1870 roku.
Zamiast pisać, George R.R. Martin bardzo chętnie angażuje się w prace nad serialami z uniwersum „Gry o tron”. Często pełni w nich funkcję konsultanta kreatywnego oraz producenta wykonawczego, dbając o to, by nowe historie pozostały wierne duchowi Westeros.
Przy okazji prac nad serialem „Rycerz Siedmiu Królestw” wspominał już, że chciałby napisać kolejne opowieści o przygodach Dunka i Jaja. I szczerze mówiąc, prędzej spodziewałabym się właśnie tego niż „Wichrów zimy”. Cóż, czas pokaże, czy faktycznie kiedyś doczekamy się zwieńczenia sagi „Pieśń lodu i ognia” (podobnie jak inni fani wciąż czekam na „prawdziwe zakończenie”), czy też będzie to tylko widmo książki, o której co jakiś czas przyjdzie mi pisać w kolejnych newsach.

Jak ktoś przez 15 lat nie potrafi napisać książki, to jej nie napisze.
A to i tak nie jest koniec sagi, bo po Wichrach czeka jeszcze 1 tom. Patrząc na to, że autor nie bardzo dba o zdrowie, to stawiam własne mieszkanie, że on tej sagi nie skończy.
PS. Sanderson to zły wybór, to naprawdę nie ten poziom.
PPS. Muszę przestać czytać niedokończone sagi, bo tak jak Martin to mnie wkurzył jeszcze chyba tylko Scott Lynch…
Mógłbyś rozwinąć myśl, czemu Sanderson to nie poziom Martina?
Bo Sanderson nie jest wybitnym pisarzem, ot solidnym rzemieślnikiem, taka solidna średnia półka. W mojej ocenie jest to pisarz, który ma dość ciekawe pomysły (np. spalanie metali w „Z mgły zrodzonym”), ale całość jest strasznie jednowymiarowa.
Martin (przynajmniej w tym cyklu) miał momenty wręcz wybitne. Co prawda nie stawiałbym go na poziomie Tolkiena, ale sam fakt, że potrafił czytelnika przywiązać do tworzonych przez siebie postaci sprawia, że jest dużo lepszym pisarzem. I mówię tu nie tylko o pozytywnych emocjach, ale również negatywnych, np. czysta nienawiść do Cersei, ale jednocześnie szacunek za to jak potrafi ograć swoich oponentów. U niego każda postać jest bardzo złożona i wielowymiarowa. Za samego Tyriona to jakiegoś Nobla powinien dostać 😉
U Sandersona wszystkich bohaterów człowiek ma generalnie gdzieś, a samej fabuły to już nawet nie pamiętam w żadnej z przeczytanych jego książek, a sporo się przewinęło 😉
biorąc pod uwagę, jakiej jakości są dwie ostatnie wydane do tej pory książki, to może niech on lepiej tego cyklu nie kończy.