Kingdom Come: Deliverance 2 z urodzinowymi statystykami. Gracze przebyli tyle kilometrów, że wystarczyłoby na około siedem podróży z Ziemi do Słońca
Wielu uważa, że Kingdom Come: Deliverance 2, obok Death Stranding 2, to wielki przegrany zeszłorocznej gali The Game Awards. Mimo że zarówno najnowsze dzieło czeskiego Warhorse Studios, jak i japońskiego Kojima Productions ostatecznie nie otrzymały żadnej statuetki, oba tytuły cieszą się sporą estymą wśród graczy. Kingdom Come: Deliverance 2 zdążyło już zresztą świętować pierwsze urodziny, w związku z czym jego twórcy podzielili się ciekawymi statystykami.
Porażka na The Game Awards to zresztą nie jedyne, co łączy gry Daniela Vávry i Hideo Kojimy – w każdej z nich wyjątkowo dużo czasu poświęca się na (nie tylko) piesze wędrówki. Według opublikowanej grafiki grający w KCD2 przemierzyli łącznie aż 667 milionów mil (ponad miliard kilometrów), co można by przełożyć na około siedmiokrotność odległości Ziemi od Słońca.
Równie imponująco prezentują się dane dotyczące walk. Gracze zabili łącznie ponad 450 milionów wrogów, z czego 5 milionów zostało ubitych pod wpływem alkoholu. Oszczędzili z kolei życie jedynie niecałym 100 milionom wirtualnych oponentów. Podczas starć Henryk wykonał ponadto aż bilion perfekcyjnych bloków.
Opublikowane przez Warhorse liczby to z jednej strony słodka niczym urodzinowy tort ciekawostka, a z drugiej – statystyki te tak naprawdę w sumie nie mówią nam nic poza tym, że „dużo graczy dużo grało”. Miarodajniej jest rzucić oko na statystyki osiągnięć na Steamie, według których 27% grających w KCD2 użytkowników platformy Valve dotarło do napisów końcowych.
Inne gry z otwartym światem (w tym pierwsza odsłona wspomnianego na początku Death Stranding) pokazują, że mało który gracz – decydujący się na ich zakup – dociera do końca przygody. W przypadku Kingdom Come: Deliverance 2 osiągnął to co czwarty nabywca tego tytułu, co – porównując do Wiedźmina 3, Cyberpunka 2077 czy Assassin’s Creeda Valhalli – wcale nie jest słabym wynikiem. Henrykowi ze Skalicy życzymy zatem wszystkiego najlepszego i kolejnych udanych przygód w średniowiecznej Bohemii.
