Najbardziej wyczekiwane święto gier na Steamie rusza już dziś! W co zagramy na Steam Next Feście?
Najbardziej wyczekiwana impreza Gabe’a Newella, obok serii wyprzedaży oczywiście, rusza już dziś. Steam Next Fest to organizowane cyklicznie wydarzenie, które pozwala graczom z całego świata zagrać w wersje demonstracyjne nadchodzących gier, tym razem w liczbie aż 4 tysięcy. No, może nie dokładnie aż 4 tysięcy, ale to chyba rekordowa liczba demówek, które polecają się waszej uwadze.
A wśród nich coś dla prawdziwych fanów studia Piranha Bytes – legendarne małżeństwo Bjorna i Jennifer Pankratzów, którzy otworzyli niedawno Pithead Studio, zdążyło już udostępnić demo Cralona, czyli ich najnowszego dungeon crawlera.
Jeśli jednak jesteście wyjątkowo głodni ciekawych dungeon crawlerów, a z Gothikiem wam nie do końca po drodze, to być może warto rzucić okiem na Deep Dish Dungeon. To tytuł, w którym przyjdzie wam zwiedzać ręcznie zaprojektowane podziemia, walczyć z czyhającymi w nich potwornościami czy dbać o odpowiedni stan żołądka bohatera, solo lub w sieciowej kooperacji.
A jeśli o kooperacji już mowa, to nie zapomnijcie sprawdzić Far Far West, które zabierze was na naprawdę daleki i prawdziwie dziwny Zachód. Ten chaotyczny FPS pozwoli wam wcielić się w rolę robotycznego łowcy nagród i wraz z ziomeczkami polować na niebezpiecznych przeciwników przy pomocy zaklęć, minigunów oraz sporej ilości dynamitu.
Windrose to z kolei tytuł dla każdego, kto od westernów woli tematy pirackie. Produkcji chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać, wszak już ponad milion graczy wrzuciło go na swoją listę życzeń. Rzecz prezentuje się jako survival TPP z otwartymi wodami, zarówno w singlu, jak i multiplayerze. Stawiając na walkę PvE, przyjdzie nam toczyć bitwy morskie wraz z abordażami, a także bardziej zręcznościowo stawiać czoła wrogom na stałym lądzie.
Wśród najciekawszych moim zdaniem tytułów co prawda dominują te z modułem sieciowej kooperacji, ale spokojnie – znajdzie się również coś dla pojedynczego gracza. Na przykład udostępnione niedawno The Eternal Life of Goldman, czyli ręcznie rysowana metroidvania wydawana przez THQ Nordic. W tej dość trudnej, przygodowej grze akcji 2D przyjdzie nam przemierzać baśniową krainę w celu pokonania tajemniczego Bóstwa, korzystając głównie z improwizacji i pomysłowości gracza, a nie żmudnego zapamiętywania patternów wroga.
Nie można również zapomnieć o projekcie Esoteric Ebb, który można by określić mianem duchowego następcy Disco Elysium. To izometryczne cRPG osadzone jest w pokręconym klimacie fantasy, w którym przyjdzie nam wcielić się w rolę najgorszego kleryka na świecie. W prowadzonych przez bohatera śledztwach pomagać będą słyszane w głowie głosy każdej z posiadanych cech. Demo oferuje pierwszy akt sprawy wysadzonej w powietrze herbaciarni, a osiągnięty w nim progres przeniesiecie do pełnej wersji gry.
Lootbound z kolei prezentuje się jako mieszanka znanych z popularnych tytułów mechanik. Znajdziemy w nim zarządzanie ekwipunkiem kojarzone z Backpack Hero, rogalikowy system eksploracji jak ze Slay the Spire czy sposób rozpatrywania sukcesów rodem z klasycznych papierowych RPG. Rzecz powinna zaciekawić wszystkich fanów pixelartu, którzy lubią opierać tworzenie postaci na synergiach znajdowanych przedmiotów.
Bylina jest natomiast reprezentantem gatunku aRPG ze słowiańskim rodowodem. Tytuł opowie historię odrzuconego przez społeczność chłopca, który po wyruszeniu w podróż ku chwale i potędze umiera gdzieś w dziczy. Co jednak ciekawe, do życia przywraca go tajemniczy duch, który udostępniając część swojej mocy, pozwoli bohaterowi uratować jego wioskę przed zagładą. Wszystko zobaczymy z perspektywy rzutu izometrycznego w hack’n’slahowym wydaniu.
Jeśli natomiast zamiast obowiązkowej walki wolicie spokojną eksplorację klimatycznych lokacji, to Gloomveil może was zainteresować. To historia o rohatyńcu – żuczku przypominającym nosorożca, przy pomocy którego poznacie tajemnice drzemiące w pełnym życia lesie. Twórcy stawiają na uważną eksplorację otoczenia przy minimalnym udziale podpowiedzi z ich strony.
Listę najciekawszych demówek obecnej edycji Next Festu zamyka tytuł, który może spodobać się wszystkim fanom twórczości Roberta Eggersa, ze szczególnym naciskiem na film „Lighthouse”. The last keeper to nic innego, jak horror psychologiczny, będący symulatorem chodzenia i zarządzania latarnią morską. Z zaprezentowanych screenów wynika jednak, że przyjdzie nam również eksplorować pobliskie wyspy w celu znalezienia sposobu na poradzenie sobie z nawiedzającymi bohatera koszmarami rodem z powieści Lovecrafta.
Pełna lista dostępnych demówek otworzy się na wszystkich już dziś o godzinie 19:00 i potrwa do 2 marca. Co prawda część omawianych wersji demonstracyjnych gier została udostępniona jakiś czas temu, ale znakomita ich większość wciąż czeka na wasze odkrycie. Dajcie znać, czy coś przyciągnęło waszą uwagę!

Kiedyś, dema gier były czym naturalnym i powszechnie dostępnym… Dlaczego o gracze, którzy pojawią zrobić awanturę o dowolną bzdurę, w tej zasadniczej kwestii pozwolili się ograbić i nawet się nie zająknęli?
Ale o co chodzi? Przecież teraz prawie każdy indyk i sporo gier z wyższym budżetem ma swoje demo – sytuacja jest wielokrotnie lepsza niż była np. w latach 2005-2015, kiedy to prawie nic nie miało wersji demonstracyjnej. W przeciągu ostatnich 2-3 lat chyba 90% gier, które postanowiłem kupić, miało swoje demo/playtest, więc prawie się odzwyczaiłem od kupowania „w ciemno”.
Ok, przesadziłem z tym 2005, pamiętam, że np. 2007 był jeszcze pod tym względem całkiem niezły. Powiedzmy, 2009-2015.
W moim przypadku maksymalnie 20% gier, które kupiłem miałem możliwość przetestować w wersji demo. Dodatkowo w wielu przypadkach jeśli już są dema, to dostępne w bardzo ograniczonym czasie. Zresztą o czy m my piszemy, czy byłoby wydarzenie z demami, gdyby były powszechnie dostępne?
Ale przecież wiele dem ze Steam Next Fest jest wrzucanych nawet tydzień-dwa wcześniej, całe wydarzenie po prostu ma je tylko bardziej nagłośnić, pokazać na stronie głównej – twórcy gier specjalnie starają się dowieźć coś na Next Fest, bo bez tego nikt ich gry by nawet nie zauważył
Żeby nie być gołosłownym zerknąłem właśnie na pierwsze 50 bestsellerów steam, dema są do 4… Także sorry, ale żyjemy w jakiś równoległych rzeczywistościach…
Ok, miłej zabawy przy steamowym top50.
Co ma piernik do wiatraka?