Epic Games pozywa byłego współpracownika. To on miał odpowiadać za przecieki związane z Fortnite’em

Epic Games pozywa byłego współpracownika. To on miał odpowiadać za przecieki związane z Fortnite’em
Nikt już nie będzie psuł graczom niespodzianki.

Trudno zaprzeczyć temu, że Fortnite nie byłby taki sam bez licznych współprac z popularnymi markami. Postacie z anime, memów czy innych gier pojawiają się w strzelance Epic Games notorycznie, a zgadywanie, która będzie następna, to część zabawy. Przynajmniej tak sądzić muszą twórcy, którzy oskarżyli byłego współpracownika o leakowanie ważnych informacji (a więc w domyśle psucie innym frajdy). Na słowach się nie skończyło – jest już pozew.

Hayden Cohen, bo o nim mowa, miał udzielać się na X-ie i Discordzie pod pseudonimem AdiraFN (także w wariancie AfiraFNInfo). Rozpowszechniał tam firmowe sekrety Epica – głównie o markach, które zagoszczą jako następne w jego sztandarowej strzelance. Na domiar złego robił to, gdy obowiązywała go umowa NDA (Non-Disclosure Agreement), jaką podpisał z firmą jako pracownik na kontrakcie. Takie umowy to nie przelewka; za zbyt szybkie podzielenie się objętymi nimi nowinami, choćby i prywatnie, na podpisującego potrafią czekać bardzo wysokie kary pieniężne.

To kolejny cios w bogatą społeczność leakerów, wyprowadzony ledwie dwa dni po zmuszeniu GhostTheHope’a do zakończenia działalności przez Activision. Inne firmy, inne gry (GhostTheHope zajmował się zdradzaniem sekretów marki Call of Duty), a jednak umiejscowienie w czasie obu spraw wskazuje na to, że branża gier ma coraz mniejszą tolerancję na psucie innym niespodzianki.

Baner Banner CD-Action Heroes of Might and Magic, numer 2

Jedni mogą być zaskoczeni tym, że Epic Games pochyliło się w ogóle nad tą sprawą, inni – tym, że zrobiło to dopiero teraz. Faktem jest, że wchodzenie w drogę wielkim korporacjom nie popłaca, a ukaraniem jednego leakera firma prawdopodobnie chce wysłać też sygnał pozostałym. 

Skomentuj