Logitech G Pro X2 Superstrike – myślałem, że to marketing, dopóki nie zobaczyłem swoich statystyk w CS2 [TEST]
Jeśli chodzi o akcesoria do PC, to ostatnimi czasy trudno o rewolucję. W świecie peryferiów od lat już obowiązują nienaruszalne standardy i jeśli pojawiają się innowacje, to mają raczej drobny charakter. Z tymi przełącznikami niby jest podobnie – praktyka pokazuje jednak, że zmiana ta ma naprawdę duży sens.
Haptyczne przełączniki
Na pierwszy rzut oka to zwykła konstrukcja esportowa. Czyli: myszka pozbawiona bajerów, o prostej, symetrycznej konstrukcji, z dwoma głównymi przyciskami, dwoma bocznymi i klikalną rolką. Atrakcyjnie wyglądający, dwukolorowy korpus wykonano z tworzywa, a całość – mimo że jest to mysz bezprzewodowa – waży zaledwie 61 gramów. Słowem: standard. Największa nowinka kryje się jednak pod głównymi klawiszami.

Logitech G Pro X2 Superstrike to gryzoń, który umożliwia nam daleko posuniętą personalizację działania wspomnianych „klikaczy” dzięki zastosowaniu indukcyjnych przełączników HITS. W praktyce oznacza to, że w ramach 10 dostępnych progów możemy ustawić sobie siłę nacisku potrzebną do aktywacji i dopasować ją do własnego stylu gry czy pracy. Jeśli potrzebujemy piekielnie szybkiego kliku, to wystarczy muśnięcie, jeśli zaś lubimy naciśnięcia stawiające duży opór – to też nie ma problemu. Mysz reaguje dokładnie tak, jak chcemy.
Ale to dopiero początek. Przełączniki HITS pozwalają także na regulację punktu resetu, czyli momentu, w którym przycisk gotowy jest do kolejnego naciśnięcia. To znaczy, że jedno szybkie kliknięcie może w ułamku sekundy przygotować mysz do następnego – idealne dla gier wymagających błyskawicznych reakcji. Do tego dochodzi możliwość dopasowania haptyki – klik może być wyraźny i sprężysty albo całkowicie wyciszony i niewyczuwalny. Do wyboru mamy sześć różnych stopni.
Na żywo wypada to… rewelacyjnie. Pomijając już nawet frajdę związaną z konfiguracją tych wszystkich opcji, wspomniany zestaw możliwości pozwala „dostroić” tego gryzonia tak, że zmienia się w błyskawicznie działającą maszynkę do fragowania. To wszystko naprawdę czuć pod palcami – ale postanowiłem też sprawdzić działanie nowych ustawień w praktyce.
Czy faktycznie myszka daje przewagę?
Jak już wspomniałem, siłę nacisku możemy regulować. Pierwszy poziom, na którym aktywacja następuje przy niewielkim muśnięciu przycisku, okazał się dla mnie zbyt czuły – przestawiłem więc gryzonia na „dwójkę”. Na niej klawisze wciąż są piekielnie responsywne, ale przypadkowa aktywacja praktycznie nie następuje. Przyzwyczaiłem się do tego ustawienia w ciągu godziny i… zacząłem grać w deathmatch w CS2.
Najpierw rozegrałem trzy mecze, korzystając z Logitecha G Pro X2 Superstrike, a potem trzy kolejne – tym razem robiąc użytek z mojego poprzedniego gryzonia. Po zsumowaniu wyników okazało się, że z Logitechem moje rezultaty były o 19% lepsze. Tyle że nie do końca przemyślałem metodologię i bawiąc się ustawieniami, zmieniłem czułość. Postanowiłem więc ponowić testy.

Na przestrzeni kilku wieczorów ukończyłem w sumie 20 meczów, po 10 na każdą ze wspomnianych myszek. Grałem nimi naprzemiennie, na tych samych ustawieniach DPI w sofcie gryzoni i w grze, spisując punktację na koniec każdego ze starć. Każdorazowo wybierałem CT z M4A1-S i nie korzystałem z broni bonusowych. Rezultat tych „badań” pokazał, że nowy gryzoń Logitecha rzeczywiście daje przewagę: Logitech G Pro X2 Superstrike pozwolił mi „wyciągnąć” wynik średnio o niecałe 10% lepszy w porównaniu do mojego standardowego gryzonia.
Wrażenia z zabawy? Myszka pracuje niesamowicie płynnie, pozwalając mierzyć do przeciwnika w sposób pewny i precyzyjny – przede wszystkim jednak różnicę robią wspomniane klawisze i spoczywające pod nimi przełączniki. Mam wrażenie, że dzięki nim naprawdę da się strzelać szybciej i to właśnie ten fakt widać w tabeli wyników na końcu każdego meczu.
Czy był to sprawiedliwy test? Niekoniecznie: choć starałem się grać w seriach i wieczorami, żeby mierzyć się z grubsza tymi samymi graczami, to pewna rotacja przeciwników tak czy inaczej była. Korzystałem też z maksymalnych dostępnych ustawień raportowania dla każdego z gryzoni, a więc 8000 Hz w przypadku Logitecha i 1000 Hz w przypadku poprzedniej myszki. Zależało mi jednak, by wyciągnąć maksimum z obu konstrukcji i sprawdzić je w prawdziwej grze w sieci.

Trochę o wadach
Żeby nie było tak kolorowo, ponarzekać nieco muszę na software. Na początku myszka nie zapisywała ustawień, jeśli program nie był aktywny w tle – to jednak najwyraźniej już pieśń przeszłości ze względu na aktualizację. Specyfika urządzenia sprawia jednak, że soft jest obowiązkowy, jeśli chcemy skonfigurować działanie przełączników. Trochę uciążliwe jest również zapisywanie ustawień w pamięci gryzonia – gdy to zrobimy, tracimy możliwość ich modyfikacji. W praktyce więc trzeba „odklikiwać” tę funkcję, jeśli zamierzamy zmienić np. działanie haptyki.







Brakuje mi też dedykowanego przycisku do zmiany czułości urządzenia – niby można to zrobić w oprogramowaniu czy nawet poniekąd zautomatyzować całość profilami, ale odpowiedni „klikacz”, choćby na spodzie, wzorem Razera, byłby wskazany.
Po stronie minusów zapisałbym też brak możliwości korzystania z raportowania 8000 Hz, kiedy mysz jest przypięta kablem – tutaj do dyspozycji mamy standardowe 1000 Hz. Szkoda tym większa, że akumulator oczywiście dostaje mocno po krzyżu, gdy gramy, korzystając z pierwszej z wymienionych wartości. W takich okolicznościach gryzoń rozładowuje się w niecałe 20 godzin. Na standardowych ustawieniach działa jednak do 90 godzin, co jest wartością już bardzo przyzwoitą.
Czy kupić?
Cóż, ta nowinka kosztuje naprawdę sporo, bo 769 złotych. Pierwsza partia rozeszła się jednak jak świeże bułeczki. Obecnie urządzenie znajdziecie w niektórych sklepach z elektroniką, a na stronie producenta kolejny rzut pojawi się wedle zapowiedzi 23 marca. Bez wątpienia tym razem Logitech stworzył więc coś, co wyłamuje się z nudnych schematów gamingowych gryzoni, trafia do graczy i zapewnia sporo zabawy z testowaniem dostępnych ustawień – przede wszystkim jednak Superstrike jest myszką, która zachwyca precyzją, prędkością i pewnością działania. Nie mówię wam, żebyście biegli i wydawali ostatnia kasę, ale jeśli kogoś stać, to… w sumie czemu nie? Po ostatnich tygodniach wypełnionych strzelaniem w Battlefieldzie 6 i w CS2 mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że mamy tu do czynienia z jedną z największych zmian w gamingowych urządzeniach tego typu od długiego czasu. Oby tylko to rozwiązanie przyjęło się na dobre, a konstrukcje tego typu staniały.

Cena: 769 zł
Dostarczył: Logitech G
LOGITECH G PRO X2 SUPERSTRIKE – PARAMETRY
Liczba przycisków: 4 + rolka (wszystkie programowalne) • Rodzaj sensora: optyczny Hero 2, 100 – 44 000 dpi, 88 g, 888 ips • Częstotliwość aktualizacji: do 1000 Hz przewodowo, do 8000 Hz bezprzewodowo • Sposób podłączenia: przewodowo lub dongle Lightspeed 2,4 GHz • Długość dołączonego kabla: 1,8 m • Inne: regulowane przełączniki indukcyjne HITS, oprogramowanie Logitech G Hub, wewnętrzna pamięć, opcjonalne ładowanie bezprzewodowe, schowek na dongle’a pod klapką na spodzie myszki; w opakowaniu – kabel, dongle USB, przejściówka do dongle’a, naklejki • Wymiary: 125 × 63,5 × 40 mm • Waga: 61 g
OCENA: 9
Plusy:
- wyśmienita precyzja
- konfigurowalne, piekielnie szybkie przełączniki
- lekka
- świetnie leży w dłoni
- raportowanie 8000 Hz
- przyzwoita żywotność na standardowych ustawieniach
Minusy:
- cena
- 1000 Hz raportowania w trybie przewodowym
- pewne problemy z softem
- przy maksymalnym raportowaniu i haptyce czas pracy spada poniżej 20 godzin
- na upartego: trochę mi brakuje dedykowanego przycisku zmiany czułości
