„Powinniśmy byli posłuchać wcześniej”. Reżyser Overwatcha odnosi się do kontrowersyjnej decyzji dotyczącej gry
Powodów bardzo kiepskiego PR-u Overwatcha 2 można by wymieniać wiele, wspominając choćby o niedowiezieniu trybu PvE czy niepopularnym sposobie monetyzacji części zawartości tytułu. Wraz z premierą „dwójki” zaszła jednak istotna zmiana na poziomie rozgrywki, która nie spodobała się części graczy – zmniejszenie liczebności drużyn. Wówczas sześcioosobowe ekipy zamieniono na pięcioosobowe, lecz Blizzard koniec końców najwyraźniej przyznał rzeczonym graczom rację i postanowił w 2024 roku powrócić do starszego modelu. Aaron Keller, reżyser gry, przyznał, że początkowa decyzja była zupełnie nietrafiona.

Keller wypowiedział się w tym temacie podczas ubiegłotygodniowego Game Developers Conference, gdzie prowadził panel „Lessons Learned in Running a Game the Hard Way: How Blizzard Revitalized Overwatch”. Przywołał moment, w którym rozgorzała debata na temat rozgrywek 5 na 5 w Overwatchu 2.
Czekaliśmy przynajmniej przez rok, zanim w istotny sposób odnieśliśmy się do debaty 5 vs 5 a 6 vs 6, licząc, że sprawa sama się rozwiąże. Powinniśmy byli posłuchać [graczy – dop. red.] wcześniej.
Zdaniem reżysera Overwatcha był to bardzo istotny czynnik negatywnie wpływający na kondycję „dwójki”. Pokusił się nawet o stwierdzenie, że „była to jedna z najbardziej, jeśli nie najbardziej znacząca, kontrowersyjna zmiana dotycząca rozgrywki” w historii serii. I choć ostatecznie wprowadzono tryb 6 na 6, to nawet po testach Blizzard nie do końca wiedział, jak ugryźć ten temat. Okazało się bowiem, że podobnie jak w przypadku każdego nowego trybu, liczba graczy chętnych, by w niego grać, z czasem znacząco spadła.
Jeśli mogę być tutaj zupełnie szczery, to wciąż nie jesteśmy pewni, co mamy obecnie zrobić z tymi danymi. Nie wiemy także, czy posiadanie wielu głównych tożsamości w naszej grze jest najlepszym rozwiązaniem w perspektywie długoterminowej.
Niepewność studia nie przeszkodziła jednak we wprowadzeniu poważnych zmian w kwestii prowadzenia rzeczonej marki. W ubiegłym miesiącu bowiem Overwatch 2 zmienił się symbolicznie w Overwatcha. Trudno powiedzieć, czy rozwiąże to problemy napiętej sytuacji wewnętrznej, której kulisami podzielił się niedawno Jeff Kaplan, poprzedni reżyser gry.

Pamiętacie „jak ci się nie podoba to nie graj i się nie odzywaj”? No to właśnie mamy przykład jak takie podejście jest strzałem w kolano.
Dobra jest też odpowiedź tego decydenta: „myślieliśmy że sprawa sama się rozwiąże”. To znaczy jak, nagle 6v6 magicznie samo wróci jako tryb rozgrywki?
Raczej myśleli, ze sprawa rozejdzie się po kościach i ludzie się przyzwyczają i przestaną marudzić. Nie przestali. A gdy wrócił tryb6x6 to już widać, że do gry nie chcą wracać bo przez ten czas przyzwyczaili się i ogrywają co innego.