Łatka do Diablo 4 miała naprawić błędy. Zamiast tego gracze stali się niemal nieśmiertelni

Łatka do Diablo 4 miała naprawić błędy. Zamiast tego gracze stali się niemal nieśmiertelni
Blizzard tak naprawiał, że aż popsuł.

Aktualizacja 3.0.2 do Diablo 4 miała troszkę posprzątać po dobrze ocenianym rozszerzeniu Lord of Hatred. Jedna z poprawek dotyczyła aspektu Kowadła Glynna, który od samej premiery dodatku nie działał jak należy. Po naprawieniu z kolei zaczął działać, ale zdecydowanie za dobrze.

Aspekt Kowadła Glynna wpływa na mechanikę Animuszu, czyli redukcję obrażeń. Normalnie były na nim ograniczenia, a każdy z nich pochłaniał 25% obrażeń przy trafieniu. Po aktualizacji jednakże aspekt zaczął „dogadywać” się z istniejącymi już błędami w systemie ulepszania przedmiotów i wydarzyło się coś, czego Blizzard chyba nie planował. Gracze szybko odkryli, że wystarczy odrobina kombinowania i ów limit rośnie do absurdalnych wartości, nawet 170% redukcji obrażeń.

Efekty mówią same za siebie. Na forach pojawiają się doniesienia o postaciach z wytrzymałością sięgającą rzędu 13 milionów, tankujących najtrudniejsze zawartości gry praktycznie bez uszczerbku na zdrowiu. Blizzard pewnie nie planował rewolucji w buildach graczy, ale mimo to właśnie ją wywołał i oto w Diablo 4 mamy erę nieśmiertelnych. Z drugiej strony jednak: to jest przecież gra o dojeżdżaniu demonów. Pierwszemu graczowi dojście do najwyższego poziomu trudności zajęło w tym tytule zaledwie 17 godzin. I takie osiągnięcia cieszą się dużą estymą w diabelskiej społeczności.

Błąd dotyczy przede wszystkim Paladyna i Spirytysty, ale dzięki możliwości przenoszenia aspektu na inne przedmioty korzystają z niego również Druidzi, Barbarzyńcy i pozostałe klasy. Postacie oparte na tym błędzie zdominowały tabele wyników.

Dodatek Lord of Hatred wprowadził nowe klasy, mechaniki i masę treści, ale towarzyszyła mu istna fala błędów – od niedziałających przedmiotów po problemy z bossami. Patch miał być dużym sprzątaniem, ale przy kowadle ktoś najwyraźniej zamiótł śmieci pod dywan.

Blizzard nie wydał jeszcze oficjalnego komentarza, ale historia pokazuje, że developer zwykle reaguje na takie sytuacje z odpowiednią sobie szybkością. To oznacza, iż zabawki zaraz zostaną odebrane, ale memy i radość z bycia absolutnym potworem pozostanie.

Skomentuj