Dziennikarze są zgodni. Diablo 4: Lord of Hatred to krok we właściwym kierunku [RECENZJE]
Jak to jest, że gdy wychodziła podstawowa wersja Diablo 4, a później pierwszy dodatek – Vessel of Hatred – w momencie premiery były one chwalone przez graczy i recenzentów, ale gdy patrzymy na nie z perspektywy czasu, zawsze pojawia się jakieś „ale”? Może chodzi o to, że w przypadku gier-usług potrzeba więcej czasu na to, aby na chłodno je ocenić?
Osobiście bawiłem się w Diablo 4 bardzo dobrze – ba, przez jakiś czas wracałem nawet do niego przy okazji kilku sezonów. Entuzjazm opadł dopiero, gdy zauważyłem, że poszczególne nowości sezonowe w gruncie rzeczy nie różniły się zbytnio od siebie. Po przejściu Vessel of Hatred nie byłem już tak entuzjastyczny – co prawda podobała mi się nowa klasa oraz egzotyczne rejony Nahantu, ale zarówno fabuła, jak i dodatkowe mechanizmy sprawiały wrażenie chwilowych zapychaczy.
Od premier Diablo 4 i Vessel of Hatred minęły lata, a lada moment otrzymamy drugi pełnoprawny dodatek, czyli Lord of Hatred. Pytanie, czy sytuacja z pozytywnym ogólnym odbiorem „podstawki” i pierwszego DLC, przełamanym późniejszymi narzekaniami, znowu się powtórzy. Wczoraj zadebiutowały pierwsze recenzje drugiego rozszerzenia i jeśli wierzyć opiniom dziennikarzy, mamy do czynienia z naprawdę udanym produktem. Lord of Hatred jest obecnie oceniane na 82 punkty na Metacriticu, przyjrzyjmy się zatem, co na jego temat mają do powiedzenia autorzy recenzji.
Marcus Stewart z Game Informera zaczął od pochwał w kierunku opowiadanej historii. Lord of Hatred podobno zaskoczy nas kilkoma ciekawymi zwrotami akcji, a fabuła stanowi spójną całość, nie zaś preludium kolejnego dodatku, jak było w przypadku Vessel of Hatred. Ocena: 8,5/10.
Wyścig, którego celem jest powstrzymanie Mefista, przybierającego postać dobrodusznego przywódcy na wzór Jezusa, by zatruwać serca mieszkańców Skovos, przed pogrążeniem Sanktuarium w erze nienawiści, to mroczna i wciągająca przygoda z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji – w tym powrotem Lilith. Zgłębianie tego, co naprawdę napędza Córkę Nienawiści, należy do moich ulubionych elementów fabuły, a silna obsada postaci drugoplanowych – zarówno dobrze znanych, jak i nowych sojuszników – dodatkowo wzmacnia całą historię. Jeśli to już koniec opowieści Diablo 4, to jest to bardzo udane zakończenie.
Travis Northup z IGN-u docenia obie nowe klasy postaci, mimo że zdecydowanie bardziej przypadł mu do gustu czarnoksiężnik. Paladyn może okazać się jednak świetnym wyborem dla graczy, którzy grali właśnie nim w Diablo 2. Northup przyznał Lord of Hatred 8/10.
Paladyn to czysta, nostalgiczna przyjemność, z której bardzo się cieszę w obecnym zestawie klas, ale osobiście bardziej przemawia do mnie świeżość czarnoksiężnika, zwłaszcza to, jak ogromną różnorodność oferuje dzięki możliwości rozwijania jednej z czterech ścieżek lub łączenia ich ze sobą w celu stworzenia czegoś zupełnie nieoczywistego.
W przeciwieństwie do Vessel of Hatred, Lord of Hatred stawia na zupełnie nowy i istotny dla uniwersum region, którego do premiery drugiego dodatku nie mieliśmy jeszcze okazji zwiedzić. Według Jessiki Cogswell z GameSpotu developerzy stanęli na wysokości zadania, a wyspy Skovos stanowią ciekawe tło dla wydarzeń zaprezentowanych w DLC. Recenzentka oceniła Lord of Hatred na aż 9/10.
Jako kolebka ludzkości i ojczyzna zarówno Amazonek, jak i boskiego zakonu wyroczni, Skovos to miejsce o ogromnym znaczeniu w uniwersum Diablo – zapowiadane już od czasów Diablo 2 i obarczone ogromnymi oczekiwaniami. Na szczęście Skovos im sprostało, oferując zachwycające tło dla wydarzeń z Lord of Hatred. Ten inspirowany basenem Morza Śródziemnego archipelag – z krystalicznie czystą wodą, kruszącymi się klifami, wulkanami i monumentalnymi świątyniami – sprawia wrażenie miejsca prawdziwie świętego, przez co jego postępująca profanacja robi jeszcze silniejsze wrażenie.
Tyler Colp z PC Gamera docenia natomiast nowe mechanizmy rozgrywki, choć zauważa również, że część z nich sprawia wrażenie jedynie fundamentu pod dalszą rozbudowę. Nowe drzewka umiejętności budzą skojarzenia z systemem run z Diablo 3, który zachęcał do eksperymentowania, a powrót Kostki Horadrimów uczynił crafting znacznie ciekawszym. Colp przyznał Lord of Hatred ocenę 9/10.
Brak przełomowych zmian w aktywnościach endgame’owych Diablo 4 nie przeszkadza mi aż tak bardzo. Plany wojenne oraz towarzyszące im drzewka aktywności to mile widziana nowa forma progresji, która urozmaica rozgrywkę dzięki unikalnym modyfikatorom, takim jak zasadzki potworów czy dodatkowe łupy, ale wciąż brakuje jej głębi znanej z takich gier jak Path of Exile 2.
Jak widać, pierwsze recenzje rzeczywiście sugerują, że Diablo 4 podąża we właściwym kierunku. Lord of Hatred ukaże się 28 kwietnia na pecetach i konsolach Sony i Microsoftu. Rzućcie jeszcze okiem na tekst autorstwa Huberta Sosnowskiego oraz oceny przyznane przez pozostałe redakcje:
- GamingTrend – 9,5/10;
- TheGamer – 8/10;
- Game Rant – 9/10;
- Forbes – 8,5/10;
- VG247 – 8/10;
- The Games Machine – 8/10;
- PPE.pl – 9/10;
- Gry-Online.pl – 7,5/10;
- Gram.pl – 7/10.
„Może chodzi o to, że w przypadku gier-usług potrzeba więcej czasu na to, aby na chłodno je ocenić?”
Gry-usługi dostają od graczy oceny na dłuuuuugo przed premierą. I żaden czas ani żadne „na chłodno” tego nie zmienia.
To w sumie też niedobrze, bo wydawanie wyroków jeszcze przed zagraniem nie rozwiązuje problemu.
Kompletnie się nie zgadzam, z takim podejściem. Wiele rzeczy można ocenić przed użyciem i zdecydować czy chcemy kupić czy nie. Czemu gry niby są jakimś wyjątkiem? Jak nie lubisz jakiegoś wykonawcy muzycznego to czy musisz przesłuchać wszystkie płyty inaczej nie możesz twierdzić, że Ci się nie podoba? „Jak nie przesłuchałeś wszystkiego to się nie wypowiadaj.” „Jak nie słuchałeś przez 100 godzin to nie możesz powiedzieć czy dobre czy nie”. Przecież to nie ma żadnego sensu.
Proszę się nie ośmieszać tutaj trzeba nabić przynajmniej 100 godzin jak nie więcej, a nie jak dziennikarze którzy pewnie co najwyżej ukończyli fabułę.
Kto wie może ten dodatek rzeczywiście odnowi energię i nainteresowanie grą.
Co sezon słyszy się że „sezon nr #” to już ten, że są dobre zmiany i diablo już dobre. Ale nie martwcie się,to już na pewno ten sezon
Diablo IV na metacritic 86. Skoro wg ,,recenzentów,, gra była tak cudowna to skąd ten nagłówek że to krok na przód? Przecież na premiere były same ochy i achy..
Gdyby recenzenci musieli płacić za gry to recenzje byłyby bardziej rzetelne. Na pewno inaczej oceniliby takie d4 w dniu premiery które kosztowało około 400zl