Prezes Take-Two odmówił dawania rad nowej szefowej Microsoft Gaming. „Radziła sobie świetnie jeszcze zanim mnie poznała”

Prezes Take-Two odmówił dawania rad nowej szefowej Microsoft Gaming. „Radziła sobie świetnie jeszcze zanim mnie poznała”
Zła wola czy krypto rada? Oto jest pytanie.

To już prawie miesiąc, odkąd dowiedzieliśmy się o zmianach na najwyższych szczeblach w Microsofcie. Ku zdumieniu graczy, uwielbiany przez wielu Phil Spencer udał się na emeryturę, a jego miejsce zajęła Asha Sharma, pod wodzą której prowadzony był do tej pory oddział AI. 

Skłamałbym twierdząc, że nie zaniepokoiło to społeczność graczy, którzy reagują na nowe technologie jak byk na czerwoną płachtę. Dlatego też Sharma od razu zapowiedziała chęć zachowania zdroworozsądkowego dystansu między grami a AI. Był to ruch zdecydowanie potrzebny do ostudzenia obaw wynikających z wprowadzonych zmian i chyba tym samym Sharma udowadnia, że wie, o co w tej strategii chodzi. 

Nie uszło to uwadze szefa Take-Two, Straussa Zelnicka, który w wywiadzie dla The Game Business odmówił dawania rad nowej prezesce gamingowego odłamu Microsoftu, bo jak uważa, ta radziła i radzi sobie bardzo dobrze. Na pytanie, na czym jego zdaniem powinna skupić się Sharma, Zelnick odpowiedział stanowczo:

Nie sądzę, żeby nowo mianowana szefowa Xboksa potrzebowała ode mnie jakichkolwiek rad. To bardzo utalentowana dyrektorka, która świetnie sobie radziła, nawet zanim mnie poznała. Założę się, że nadal będzie świetnie sobie radzić. 

I trudno temu zaprzeczyć – spoglądając na dotychczasową karierę Sharmy można nabrać sporo podziwu. To jakby nie patrzeć kawał czasu na stołkach kierowniczych w firmach takich jak CoreAI, Instacart czy Meta. Co jednak najciekawsze, to dalsze słowa Zelnicka, które choć trącą z lekka egocentryzmem, są jednak czymś w dzisiejszym świecie nieczęsto spotykanym:

Muszę skupić się na sobie, żeby być lepszym, zanim zacznę mówić o innych prezesach. 

Łatwo jest mówić o innych i dawać im rady, dużo trudniej zaś spojrzeć na samego siebie, by dostrzec pole do dalszego rozwoju. W następnych słowach szef Take-Two opowiada o swojej perspektywie na prowadzenie tak dużej firmy, co pomimo jego wcześniejszych słów może być odczytane jako zakamuflowana rada dla Sharmy:

Prawda jest taka, że ​​hity leczą wszystkie bolączki. Bez hitów nie będzie dobrze prosperującego biznesu rozrywkowego. Na tym należy się skupić. W Take-Two staramy się robić wszystkie powyższe rzeczy. Staramy się prowadzić niesamowite, kreatywne przedsiębiorstwo i staramy się prowadzić wysoce racjonalne, wysoce efektywne przedsiębiorstwo. Czasami popełniamy błędy, ale właśnie to staramy się robić.

Z drugiej jednak strony powiedzenie komuś „musisz robić hity, żeby odnieść sukces i pozostać na szczycie” jest chyba mało odkrywcze i pomocne. A wy jak odczytujecie słowa Zelnicka? Czy mimo jego zapewnień jest to jakaś rada? Czy też nie, a jego brak chęci dzielenia się poradami dla Sharmy można natomiast traktować jako złą wolę wobec konkurencji? 

Skomentuj