Grałem w Forzę Horizon 6 przez ostatnie 2 tygodnie. To może być najlepsza odsłona serii, ale nic ponad to

Grałem w Forzę Horizon 6 przez ostatnie 2 tygodnie. To może być najlepsza odsłona serii, ale nic ponad to
Przez 2 tygodnie mogłem ogrywać nadchodzącą Forzę Horizon 6. W ramach udostępnionej wersji Preview miałem okazję zwiedzić prawie całą cyfrową Japonię, zobaczyć pierwsze kilkadziesiąt minut trybu kariery oraz przetestować wiele nowości takich jak nowe typy zajęć w otwartym świecie i urządzanie garażu.

Twórcy zapowiadali że „szóstka” wróci częściowo do korzeni i – w porównaniu do poprzednich odsłon – przywróci poczucie postępu w trybie kariery. W testowanej wersji mogłem zobaczyć dokładnie sam początek, włącznie z pierwszymi zawodami. Grę zaczynamy jako turysta, który musi dopiero zakwalifikować się do udziału w Festiwalu Horizon. 

Powracają tutaj opaski z pierwszej części, których zdobywanie ma otwierać przed nami następne turnieje. Istotną zmianą okazuje się powrót wymagań co do klasy i typu auta w kolejnych wyścigach. Rywalizacja w najszybszych wozach ma pojawić się dopiero na późniejszych etapach. Na początku w naszym garażu znajdziemy takie auta jak Nissan Silvia z 1989, Toyota Celica z 1994 oraz GMC Jimmy z 1970. Nie są to już nowoczesne fury jak w „piątce”, ale też żadne tam powolne czy nudne wózki.

Forza Horizon 6

Festiwal atrakcji?

Ograniczenia co do samochodów mają dotyczyć jednak tylko wyścigów w trybie kariery. Niestety nie mam powodów, aby wierzyć, że nie będziemy ponownie karmieni tanią dopaminą w postaci łatwej gotówki i superbryk za byle pierdołę. Sugeruje to sama zapowiedziana edycja premium gry, w której na start mamy dostać między innymi Ferrari, a według wpisów twórców do „szóstki” powracają też Super Wheelspins. Mogę mieć tylko nadzieję, że zalew nagród z rzeczonego Koła Fortuny nie będzie tak przytłaczający jak w Forzy Horizon 5.

Jak na razie nie wydaje mi się, aby model jazdy znacząco różnił się od poprzednich odsłon. Boli mnie tylko, że gra dalej za mało zachęca do czystej jazdy i wbijanie się w przeciwników na zakrętach wciąż bywa zbyt skuteczną strategią. Również tuningowanie samochodu wygląda bardzo podobnie, twórcy chwalą się nowymi modyfikacjami aero do większości aut oraz silnikami od motocykli. Nie mogłem sprawdzić jak wygląda edytor wizualny aut i czy da się tu szalenie odpicować własne maszyny, w zgodzie z japońską kulturą motoryzacyjną.

Forza Horizon 6

Wiśnia kwitnie aż miło

W testowanej wersji gry mogłem zwiedzić prawie całą mapę podczas pory wiosennej. Niedostępna była tylko Wyspa Legend, do której wjazd mamy otrzymać pod koniec kampanii. Japonia ma mocne argumenty, aby stać się najlepszą lokacją w całej serii – jest przede wszystkim ogromna. Zrywa też z płaskością znaną z ostatnich odsłon i nie da się jej łatwo przejechać wzdłuż, przecinając puste pola. Również autostrada nie prowadzi przez środek mapy, a przez jej obrzeża. Wydaje się też zaskakująco zróżnicowana. Mógłbym długo wyliczać, jakiego rodzaju miejsca znajdziemy podczas eksploracji. Jedną z ciekawszych nowości jest wysoki obszar górski, gęsto ośnieżony podczas każdej pory roku.

Samo Tokio również potraktowano z należytym szacunkiem – to największe miasto w całej serii. Podoba mi się, że tym razem lepiej zadbano też o jakiekolwiek przedmieścia i nie mamy już tak gwałtownego przeskoku z pól i lasów w centrum metropolii. W Tokio nigdy nie byłem, ale zdaniem spikaina miasto wygląda wiarygodnie. Niestety „szóstka” nie robi wiele w temacie miejskiego życia. Na ulicach zauważymy umiarkowany ruch, ale trzeba się postarać, żeby znaleźć jakichkolwiek przechodniów. Stoją oni wyłącznie w ściśle wyznaczonych, zamkniętych strefach, nawet witryny sklepowe są całkowicie opustoszałe.

Forza Horizon 6

Dalekowschodnie nowości

Do znanych zajęć w otwartym świecie „szóstka” dokłada dwa nowe – Time Attack oraz Drag Meet. To pierwsze to robienie okrążeń na czas na zamkniętym torze. Druga atrakcja to miejsce do wyścigów na prostej, jako odpowiedź na potrzeby graczy, którzy już wcześniej sami organizowali między sobą tego typu zawody. Podobnie jak inne aktywności, zostały wplecione w rozgrywkę w bardzo organiczny sposób. 

W przypadku Time Attack po prostu wjeżdżamy na tor i kręcimy się w kółko aż do znudzenia, w każdej chwili mogąc trasę opuścić, bez żadnych dodatkowych ekranów wytrącających nas z rytmu eksploracji. O ile Drag Meet wygląda jak coś stworzonego pod bardzo konkretne potrzeby niektórych graczy, Time Attack może być jedną z moich ulubionych nowości w „szóstce”. Bardzo łatwo wciągnąć się w powtarzanie okrążeń i poprawianie zakrętów o kolejne ułamki sekund. 

Forza Horizon 6

Zupełnie nową rzeczą są także garaże i urządzanie ich. Możemy decydować o położeniu naszych wybranych samochodów, każdej oponki czy nawet śrubki. Edytor ma dość surową formę i przypomina bardziej program do projektowania przestrzeni 3D niż samochodowe Simsy. Daje to spore możliwości, z których jestem pewien, że skorzysta wielu kreatywnych graczy. Wyobrażam sobie jednak, iż wiele osób może poczuć się przytłoczona surowością tego rozwiązania.

Tylko i aż najlepsza

Widać, że studio Playground Games bierze sobie do serca opinie graczy, o czym świadczy wiele przyjemnych nowości i zmian, na czele z bardziej przemyślanym trybem kariery. „Szóstka” wydaje się mieć silne argumenty, aby stać się najlepszą Forzą Horizon. Jednocześnie nie mam powodów aby wierzyć, że to nie będzie po prostu kolejna – bardzo bezpieczna i zachowawcza – odsłona dobrze znanej serii.

Skomentuj