3dfx Voodoo – pamiętacie tę legendarną kartę? Ja swoją trzymam do tej pory

3dfx Voodoo – pamiętacie tę legendarną kartę? Ja swoją trzymam do tej pory
Akceleratory Voodoo zmieniły granie na pecetach. Dzięki nim „blaszaki” w drugiej połowie lat 90. nawiązały walkę z konsolami, a my dostaliśmy grafikę, która budziła podziw. Pamiętacie te czasy?

Byłem wówczas dzieciakiem, który wręcz zachłysnął się możliwościami ówczesnych komputerów. W domu co prawda przez dłuższy czas nie miałem akceleratora Voodoo – ale od czego były kafejki internetowe? W tego rodzaju gralniach nowinka pojawiła się dość szybko. I sprawiła, że zbierałem szczenę z podłogi.

Rewolucja w grafice

O samych akceleratorach jednak początkowo wiedziano niewiele. To były czasy, w których internet wcale nie był jeszcze powszechny. Wiedzę zaś czerpało się od kumpli, z czasopism i właśnie z tego rodzaju miejsc, jak przytoczone kafejki. Dlatego też akceleratory Voodoo sprawiały wrażenie, że pojawiły się znikąd i brały z zaskoczenia.

Pierwsze wzmianki o chipie SST‑1, który wkrótce miał się stać sercem wydajnych akceleratorów 3D, pojawiły się już w 1995 – wtedy to firma m.in. ujawniła zarys jego możliwości potencjalnym partnerom. Gracze o nadchodzącym przełomie dowiedzieli się nieco później, bo przy okazji odbywających się w grudniu tego samego roku targów COMDEX w Las Vegas. To tam stało się jasne, że 3dfx szykuje wyspecjalizowany w grafice 3D układ, który trafi zarówno do maszyn z salonów gier, jak i domowych pecetów (w tym drugim przypadku umożliwiły to spadki cen pamięci).

Nowinką był już sam fakt, że urządzenia te były „dodatkową kartą graficzną”, przypinaną do tej podstawowej. Jasne, w istocie trudno to określić inaczej niż obejściem ograniczeń, wówczas jednak wyglądało to jak jakaś kosmiczna technologia.

Niezależnie od tego, czyje logo widniało na pudełku, instalacja sprzętu za każdym razem wyglądała tak samo. Należało najpierw wpiąć go do wolnego slotu PCI na płycie głównej, a następnie – z wykorzystaniem specjalnego kabla i już na zewnątrz pecetowej obudowy – podłączyć do tradycyjnej karty 2D, niezbędnej, by całość działała. Sygnał do monitora wyprowadzało się zaś przez drugie wolne gniazdo na śledziu tej nowej, pożądanej przez graczy zabawki.

CD-Action Retro #10

Voodoo 2 – jeszcze więcej dobroci

Na podobnej zasadzie działał zresztą i mój ukochany, widoczny na fotografiach Voodoo 2, którego wręcz zarzynałem, grając z kumplami w Quake’a II. Gdy pierwszy raz zobaczyłem tę grę renderowaną w trybie sprzętowym, to – nie koloryzuję ani trochę – zakręciły mi się łzy w oczach. Tak potężne wrażenie robił wtedy przeskok z kiepskiego, tworzonego software’owo obrazu.

Voodoo 2, podobnie jak „jedynka”, wymagało tradycyjnej karty graficznej. Było w istocie rozwinięciem zastosowanej poprzednio technologii. Akcelerator trafił do sprzedaży w lutym 1998 roku i okazał się prawdziwą bombą. Wyposażony w 8 lub 12 MB pamięci, pozwalał poszaleć w rozdzielczości 800 × 600. Kluczową zmianę stanowił fakt, że dotychczasową parę chipów wzbogacono trzecim – tym samym Voodoo 2 korzystało z dwóch jednostek teksturujących. Wraz z innymi usprawnieniami przełożyło się to na ponaddwukrotny skok wydajności względem poprzednika, a w tytułach, które potrafiły zrobić użytek z techniki multitexturingu, klatek było jeszcze więcej.

Koniec końców jednak gwiazda Voodoo zgasła. Dystans między kolejnymi konstrukcjami 3dfx a konkurencji malał, swoje trzy grosze dołożyły też niezbyt trafione decyzje producenta. Ostatecznie akceleratory te przemknęły przez świat pecetów niczym spadająca gwiazda i pozostały wspomnieniem.

Legenda w mojej szufladzie

Choć w sumie… niekoniecznie! Do tej pory mam swoją Voodoo 2 i czasami, najczęściej przy okazji szukania jakichś innych rupieci, wyciągam ją, by powspominać dawne czasy i podzielić się echem minionych czasów ze znajomymi, z którymi wówczas zostawiałem w kafejkach kieszonkowe.

Ostatnio zaś okazja trafiła się naprawdę zacna. Karta posłużyła mi jako prawdziwa „pomoc naukowa” przy pisaniu artykułu o historii tych urządzeń do kolejnego numeru Retro. Wszystkie powyższe cytaty zostały zresztą zaczerpnięte właśnie z tego materiału.

Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądały burzliwe dzieje tych akceleratorów, to obszerny tekst znajdziecie w dziesiątym numerze naszego magazynu. CD-Action Retro kupicie w naszym sklepie lub na Allegro. Również w wersji elektronicznej.

CD-Action Retro #10

Jedna odpowiedź do “3dfx Voodoo – pamiętacie tę legendarną kartę? Ja swoją trzymam do tej pory”

  1. Ja miałem Voodoo 1 sparowane z pentium MMX 233 podkręconym do 266 oraz 64MB pamięci.

Skomentuj