Twórcy MindsEye znów dotknięci zwolnieniami. Studio Build a Rocket Boy mogło opuścić nawet do 170 pracowników

Twórcy MindsEye znów dotknięci zwolnieniami. Studio Build a Rocket Boy mogło opuścić nawet do 170 pracowników
To pewnie sabotaż!

I znów wracamy do wciąż rozwijającej się sagi problemów w studiu Build a Rocket Boy. Po katastrofalnej premierze MindsEye, serii zwolnień, oskarżeniach o sabotaż, kolejnych zwolnieniach, namierzeniu sabotażystów i tragicznym debiucie dodatku do gry przyszedł czas na… tak, zgadliście – następną falę zwolnień. Tym razem to naprawdę potężna redukcja etatów, bo choć nie znamy dokładnej liczby, Kotaku mówi o około 170 pracownikach.

Samo Build a Rocket Boy nie wystosowało żadnego oświadczenia ani nie poinformowało oficjalnie o zwolnieniach, ale z profilów LinkedIn niektórych developerów możemy się dowiedzieć, że zostali oni właśnie wyrzuceni ze studia. Sytuacja dotknęła na przykład: Jamesa Tylera (techniczny projektant poziomów), Toma Crossa (projektant audio), Gary’ego Iaina Gougha (analityk ds. zapewnienia jakości) czy Leah Philpot (projektantka poziomów).

Oprócz tego na discordzie MindsEye pojawił się wpis, w którym członkowie ekipy zajmującej się mediami społecznościowymi ogłosili, że opuszczają studio. Tak do całej sytuacji odniósł się George Jons-Clothier, menedżer ds. marketingu cyfrowego:

Wpadam tylko, żeby podzielić się informacją, że jutro (5 maja) będzie mój ostatni dzień pracy w BARB. Bycie częścią tej społeczności to była dla mnie ogromna przyjemność i prawdziwy zaszczyt. Jesteście jednymi z najżyczliwszych, najbardziej gościnnych, utalentowanych i pełnych pasji osób, jakie miałem zaszczyt poznać. Dzięki wam każdy dzień pracy nad MindsEye był wartościowy i pełen frajdy.

Pozwolę się na koniec odnieść tylko do poprzedniego newsa o MindsEye, w którym informowałem, że gra być może ma jeszcze szanse na comeback (a przynajmniej takie nadzieje chcieli wlać w nas twórcy gry). Otóż mogę teraz śmiało powiedzieć: zapomnijcie o tym – żadnego comebacku tu nie będzie. Nie może być o nim mowy, jeżeli dodatek, który miał zachęcić do powrotu do gry, jest bezlitośnie krytykowany ze wszystkich stron. Najbardziej wymowne w tym całym „powrocie” jest to, że najwięcej frajdy dostarcza nie samo DLC, ale czytanie komentarzy pod jego trailerem.

Skomentuj