Syn Grzegorza Rosińskiego o Mighty Koi i niezrealizowanej grze z Thorgalem. „Wspólnie z moim ojcem jesteśmy ofiarami manipulacji”
Gdy na początku 2024 roku trafiły do nas zwiastuny nie jednej, ale dwóch gier korzystających z kultowych w naszym kraju marek („Thorgal” oraz „Pan Lodowego Ogrodu”), fanów fantasy ogarnęła euforia. Udostępniane w następnych miesiącach materiały promocyjne i wywiady z twórcami tylko napędzały tę machinę i zwiększały oczekiwania. Niestety – jak pokazał czas – były to płonne nadzieje.
Po długim okresie ciszy zaczęły do nas bowiem docierać informacje o wewnętrznych problemach Mighty Koi, takich jak zaleganie z wypłatami czy toksyczna kultura pracy. Optymizmem nie napawały także problemy z zachowaniem przez studio płynności finansowej. Gwoździem do trumny okazała się natomiast majowa lawina skandalicznych doniesień: akcje Mighty Koi trafiły na aukcję komorniczą, a studio straciło prawa do postaci Thorgala. Niedawne wydarzenia skomentował właśnie Piotr Rosiński – syn Grzegorza Rosińskiego, współtwórcy „Thorgala”.
Piotr Rosiński zajmuje się również zarządzaniem licencjami związanymi z dziełami jego ojca. Na łamach Pulsu Biznesu ukazało się niedawno oświadczenie Rosińskiego na temat całej sprawy z Mighty Koi. Wprost przyznaje on, że wraz z ojcem dali się oszukać zapewnieniom przedstawicieli firmy, którzy wmawiali im, że pracowali przy takich markach jak Angry Birds czy Tron.
Początkowo wszystko wyglądało bardzo obiecująco – spółka 4Gate (obecnie Mighty Koi) przedstawiła nam wizję profesjonalnego projektu. Powoływali się na projekty, jakie rozwijali w oparciu o prawa do takich utworów, jak Tron: Legacy (Disney) czy Angry Birds (Rovio). Te deklaracje i opis projektów zbudowały ich wiarygodność w naszych oczach. Niestety dopiero po upływie czasu okazało się, że informacje te nie były rzetelne, a spółka nie posiadała jakichkolwiek praw do tych tytułów.
Rosiński nie przejrzał tych manipulacji i dał się wciągnąć w pułapkę Mighty Koi, dla którego Thorgal stał się tylko aktywem zwiększającym wartość spółki w oczach inwestorów. Syn polskiego rysownika zwraca przy tym uwagę, że nie każdy w Mighty Koi starał się ich oszukać – studio pełne było również artystów chcących jak najlepiej zaadaptować komiksy o Thorgalu.
Dzisiaj rozumiem, że wspólnie z moim ojcem jesteśmy ofiarami manipulacji. Zaoferowano mi udziały w spółce 4Gate, co odczytywałem jako gest partnerstwa i dobrej woli. Nie mogłem przypuszczać, że moje nazwisko będzie wykorzystywane jako element mający na celu przyciąganie kolejnych inwestorów. Obok mojego ojca oraz szeregu akcjonariuszy pokrzywdzonymi jest również część osób, które zostały zatrudnione przez Mighty Koi lub były jej współpracownikami – twórcy i profesjonaliści, którzy traktowali swoją pracę z pasją.
Rosiński zapowiedział również, że postara się pociągnąć Mighty Koi do sprawiedliwości oraz uzyskać stosowne rekompensaty. Smutny finał pięknie zapowiadającej się historii. O Mighty Koi możemy już zapomnieć, jednak miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie znajdzie się ktoś, kto faktycznie będzie miał zamiar stworzyć dobre gry na podstawie „Thorgala” i „Pana Lodowego Ogrodu”. A dla osób udzielających licencji niechaj ta sprawa będzie przestrogą, by nie ufać ślepo zapewnieniom PR-owych speców firmy.