Finał turnieju Tekken 8 i relacja ze strefy Fighting Games Challenge na CD-Action Expo 2026

Finał turnieju Tekken 8 i relacja ze strefy Fighting Games Challenge na CD-Action Expo 2026
Kurz po CD-Action Expo opadł, ale emocje, których tam doświadczyliśmy, wciąż utrzymują się na wysokim poziomie. Poziomie, który zapewniły atrakcje, zwiedzający oraz zawodnicy walczący w turnieju Tekkena 8.

Od momentu otwarcia imprezy po jej zakończenie nie mogliśmy narzekać na brak zainteresowania naszą strefą. Na starcie uczestników witała sekcja poświęcona bijatykom retro. To tam mogli oni wrócić do czasów dzieciństwa, rzucać hadoukeny w Street Fighterze 2, wyrywać pikselowe kręgosłupy w Mortal Kombat 3, wciskać wszystkie guziki na padzie i mówić, że wiedzą, jak się gra Eddym w Tekkenie 3 oraz pokazywać swoim pociechom, jak wyglądały bijatyki, kiedy Stary był młody.

Kolejny rząd zaopatrzyliśmy we współczesne odsłony bijatyk, dzięki czemu osoby, które nie chciały grać w gry dla boomerów, również mogły znaleźć coś dla siebie. I jasne, nowe wersje twarzoobijaczy też miały swoich fanów, jednak jedna z nich – wrzucona trochę jako żart, a trochę jako test – bardzo nas zaskoczyła. Mowa tu o Them’s Fightin’ Herds – nie słyszeliście o niej? Nic dziwnego! Bo kto o zdrowych zmysłach na hasło „hej, dawaj, będziemy się naparzać kucykami!” pomyśli, że to dobry pomysł? Okazało się, że masa osób najwyraźniej o zdrowych zmysłach nie jest, bo był to jeden z najpopularniejszych – jeżeli nie najpopularniejszy – tytułów ogrywanych na strefie free to play. Do dyspozycji były zarówno zabytkowe już konsole, jak i hi-endowe komputery AMD od Actiny.

W ramach strefy mieściły się także dwie stacje VR od łódzkiej filii CEX oraz strefa kibica sponsorowana przez łódzką firmę Toya.

Przejdźmy jednak do crème de la crème strefy Fighting Games Challenge – części turniejowej. 9 stanowisk z Tekkenem 8, wyposażonych w wygodne fotele dostarczone przez Yumisu oraz 42-calowe monitory, w które zaopatrzył nas Philips, sprawiało, że nie można było narzekać na brak komfortu czy lagi.

58 zawodników stanęło do walki o tytuł Króla Żelaznej Pięści, a poza samym tytułem również o nagrody o łącznej wartości ponad 8500 zł. Początek turnieju to moment najbardziej stresujący dla nowicjuszy – wiele meczów rozgrywanych równolegle na wszystkich stanowiskach, pierwsze porażki, spadki do drabinki przegranych i w końcu odpadnięcie z turnieju.

Warto tutaj dodać, że gracze, którzy kończą swoje zmagania w początkowej fazie rozgrywek, nie powinni wracać do domów i porzucać treningu. Obeznanie ze stresem turniejowym, regułami i obserwacja topowych graczy to ważne elementy pozwalające rozwijać się i być lepszym. Dodajmy do tego możliwość grania meczów sparingowych (również z najlepszymi) – te dają największy przyrost skilla. Więc nawet jeżeli odpadacie z turniejów na starcie, myślcie o nich jak o możliwości wzięcia korepetycji od osób, które przynajmniej przez jakiś czas są poza waszym zasięgiem, a mogą was sporo nauczyć.

Z godziny na godzinę atmosfera turniejowa się zagęszczała, a każdy kolejny mecz zbliżał nas do zakończenia pierwszego etapu, aż w końcu wyłoniliśmy TOP 16. Nie zwalnialiśmy tempa i po rozpoczęciu drugiego etapu doszliśmy do TOP 8, gdzie żarty się skończyły. Zajarany jak komornik przed przejęciem lokalu oglądałem i komentowałem mecze czołówki turnieju. Nie ma się co dziwić – „ośmiu wspaniałych”, którzy trafili do finałowego etapu, czyli Łakomy, Zakuu, MTKD, Janisz, Danny, C-Hush, Nokiusz oraz Jojek89, nie byli z pierwszej łapanki i ku naszej uciesze pokazywali to w rozgrywanych przez siebie meczach.

Pierwsi pożegnali się z turniejem Jojek89 i Nokiusz, a zaraz po nich C-Hush i Danny. Mimo usilnych starań Janisz musiał uznać wyższość MTKD, który nie dawał mu przestrzeni na złapanie oddechu. W drabince wygranych Zakuu podjął Łakomego i wygrywając 3:1, zagwarantował sobie miejsce w wielkim finale. Finał drabinki przegranych to była walka na żyletki HP. Łakomy operował Fengiem, a MTKD Lawem. Warto tutaj zaznaczyć, że Łakomy przez wiele lat grał głównie właśnie Lawem i wydawało się, że nie da się go zaskoczyć. Zawodnicy kruszyli kopie do samego końca, runda za rundę, walka za walkę, aż w końcu to MTKD wyszedł z tego pojedynku zwycięsko z wynikiem 3:2.

Został jeden mecz do rozegrania – Grand Final. MTKD, wychodzący z drabinki przegranych, miał przed sobą bardzo trudne zadanie. Zakuu prezentował w ostatnich turniejach piekielnie dobrą formę, operując Reiną, a dodatkowo, będąc w drabince wygranych, mógł przegrać cały set i wciąż pozostałby w turnieju. Pokonać przeciwnika w szczycie formy i do tego dwa razy? Jestem pewien, że MTKD modlił się do samego Harady, aby ten pobłogosławił go skillem i czasem reakcji.

Kontrolery w dłoń i panowie ruszyli. Zakuu kontra MTKD, Reina kontra Law. Tekkenowy Bruce Lee tańczył wokół córki Heihachiego, starając się znaleźć słabe punkty w jej rozgrywce i próbując przebić się przez obronę. Zakuu w pełnym skupieniu powoli otwierał swojego przeciwnika, by z rundy na rundę rozpędzać się coraz bardziej. Zagrania były coraz mocniejsze, juggle zabierały coraz więcej obrażeń, a psychika MTKD kruszyła się, by w końcu runąć pod naporem agresywnego stylu Reiny. Ostatnie rundy wyglądały tak, jakby MTKD desperacko próbował łapać każdy możliwy haust powietrza, podczas gdy Zakuu konsekwentnie przytrzymywał jego głowę pod powierzchnią wody.

Ostatnia runda, ostatni pixel HP… Zakuu w geście zwycięstwa podnosi rękę, a poturbowany MTKD pokornie spuszcza głowę. Wielki finał to był pokaz ogromnych umiejętności, walki do samego końca i niezwykle dokładnego prowadzenia Reiny przez Zakuu. Właśnie dla takich emocji warto jeździć na turnieje, ćwiczyć, stawiać czoła porażkom, wyciągać lekcje z własnych błędów i w końcu wygrywać.

TOP 3:

  1. Antoni „Zakuu” Dziergowski
  2. Michał „MTKD” Tokarczyk
  3. Arek „Łakomy” Łakomy

W niedzielę z kolei zorganizowaliśmy mniejsze turnieje. Drugi z nich został wsparty przez łódzką Toyę, która przygotowała głośniki bezprzewodowe JBL dla trzech najlepszych zawodników, a wszyscy oglądający mogli liczyć na kubełek popcornu.

I tak o to upłynęły nam oba dni na CD-Action Expo 2026. Mamy nadzieję, że bawiliście się równie dobrze, jak my! Pozostańmy w kontakcie na Facebooku, XYouTubie.

Skomentuj