Scenarzysta „Wonder Woman” uratuje serię? Paramount szykuje nowy film o Transformerach
Choć Paramount jest obecnie pochłonięte próbami przejęcia wytwórni Warner Bros. wraz z jej gigantycznym katalogiem filmowo-telewizyjnym, studio nie zaniedbuje swoich własnych marek. Wśród nich priorytetem są „Transformers” – seria, która rozpaczliwie potrzebuje dziś gruntownego odświeżenia.

Filmy Michaela Baya, choć regularnie miażdżone przez krytyków, swego czasu biły absolutne rekordy w kinowych kasach. Zainteresowanie widzów zaczęło jednak drastycznie spadać w okolicach 2017 roku przy okazji premiery „Transformers: Ostatni rycerz”. Od tamtej pory każda kolejna część – mimo znacznie lepszych recenzji (w tym świetnie przyjęte „Bumblebee”, „Transformers: Przebudzenie bestii” oraz animowane „Transformers: Początek”) – przyniosła studiu coraz mniejsze zyski.
Jak donosi portal The Wrap, Paramount oraz firma Hasbro zatrudniły Jasona Fuchsa do napisania scenariusza nowego, niezatytułowanego jeszcze filmu o Transformerach. Fuchs to głośne nazwisko w branży – w swoim portfolio ma takie tytuły jak „Wonder Woman”, „Argylle”, dylogia horrorów „To”, serial „To: Witajcie w Derry”, a obecnie pracuje nad aktorską wersją „My Hero Academia” dla Netfliksa.
Szczegóły fabuły oraz to, jak nowy film wpasuje się w szersze plany uniwersum, są na razie trzymane w ścisłej tajemnicy. Wiadomo jednak, że za produkcję odpowiedzą weterani serii Lorenzo di Bonaventura, Mark Vahradian, Michael Bay, Tom DeSanto i Don Murphy. Z kolei Steven Spielberg obejmie stanowisko producenta wykonawczego.
Warto pamiętać, że studio Paramount rozwija obecnie kilka różnych projektów w tym uniwersum jednocześnie. Derek Connolly (scenarzysta „Jurassic World”) pisze właśnie wyczekiwany crossover „Transformers vs. G.I. Joe”, a w Hollywood wciąż krążą plotki, że Michael Bay może ostatecznie skusić się na wyreżyserowanie kolejnego widowiska z Autobotami i Decepticonami. Co ciekawe, Fuchs napisał kiedyś scenariusz do filmu „Lobo”, za którego kamerą miał stanąć właśnie Bay, więc obaj panowie doskonale znają swój styl.
Sam Michael Bay z dystansem i nostalgią wspomina początki marki z 2007 roku:
Pierwszy film był przerażający. To była technologia, o której nie wiedzieliśmy, czy w ogóle zadziała, a potem okazała się ogromnym sukcesem. To był pierwszy raz, kiedy efekty cyfrowe tak realistycznie odbijały światło, więc przecieraliśmy szlaki. (…) Zrobiłem jednak o kilka filmów za dużo. Steven Spielberg mówił mi: »Zatrzymaj się na trzech«. Obiecałem, że skończę, ale studio błagało mnie o czwartą część, która też zarobiła miliard dolarów. Potem znowu mówiłem stop i znowu mnie błagali. Powinienem był wtedy odpuścić.
Czas pokaże, co ostatecznie wyniknie z nowych planów Paramountu. Przekonanie widzów do ponowanego masowego kupowania biletów na kolejny film o Transformerach nie będzie łatwe, ale zatrudnienie Jasona Fuchsa wydaje się być świetnym krokiem w tym kierunku.
transformeRACH
Racja! Dziękuję za zwrócenie uwagi : )
Myślę że widownia po prostu z Transformerów wyrosła. Za dzieciaka oglądali wielkie roboty ale z biegiem czasu zrozumieli że fabuła jest idiotyczna i idzie nigdzie, a bohaterowie są przerysowani i jednowymiarowi. Jednym słowem: krytycy od początku mieli rację.