Tak się robi udany remake! Recenzja techniczna Assassin’s Creed Black Flag Resynced

Tak się robi udany remake! Recenzja techniczna Assassin’s Creed Black Flag Resynced
Assassin’s Creed Black Flag Resynced pokazuje, że kiedy Ubisoftowi naprawdę się chce, potrafi przygotować coś świetnego. Porządna optymalizacja i piękna oprawa graficzna idą tu ze sobą w parze, a Edward Kenway jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze.

Od początku prac nad Assassin’s Creed Black Flag Resynced projektowi temu towarzyszyły kontrowersje. Gracze głośno pytali: „Po co to komu?” i twierdzili, że przecież Black Flag nie zdążył się jeszcze zestarzeć. Ja tak nie uważałem i mocno czekałem na remake, gdyż silnik Anvil pokazał już pazur przy okazji AC: Shadows, ale miałem też sporo obaw, czy uda się zachować klimat oryginalnej oprawy graficznej.

Po kilkunastu godzinach spędzonych z Edwardem Kenwayem z przyjemnością donoszę, że od strony technicznej Assassin’s Creed Black Flag Resynced wypada fenomenalnie – optymalizacja jest w porządku, wizualia zachwycają, a atmosfera wylewa się z ekranu.

To wygląda jak największa fantazja fanów serii

W zasadzie już od pierwszych chwil Black Flag Resynced pokazuje pazur, jeśli chodzi o grafikę. Zatłoczone ulice Hawany, wzburzone morze oraz dzika dżungla stanowią prawdziwą wizytówkę tej produkcji.

Jak na dłoni widać tutaj, że sporo technologii stworzonych na potrzeby AC: Shadows zostało ponownie wykorzystanych. Zjawiskowo prezentuje się podłoże – pełne różnorakich detali: kamieni, patyków oraz drobnych zniekształceń terenu – wyglądając niemal jak prawdziwe. W ogóle geometria, i to nie tylko samego gruntu, stanowi mocną stronę nowego Black Flaga. Wszystkie modele okazują się bardzo szczegółowe, na budynkach widnieje mnóstwo drobnych liści czy wystających desek, a całość prezentuje się realistycznie i jest trójwymiarowa, zamiast sprawiać wrażenie płaskiej.

Jestem też wielkim fanem wszelkiego rodzaju krzaków, mchów i wysokich traw, które faktycznie rzucają cienie, a światło odbija się od ich liści i przenika przez nie na ziemię.

I wtedy stała się światłość

Zachwyca przede wszystkim spektakularne globalne oświetlenie korzystające z ray tracingu, które – podobnie jak w Assassin’s Creed Shadows – sprawia, że świat gry wygląda jeszcze bardziej żywo i ma jeszcze więcej głębi. Dzięki niemu widać też naprawdę duży kontrast pomiędzy roślinami bezpośrednio wystawionymi na działanie słońca a tymi, które kryją się w cieniu. Po wyłączeniu zaawansowanego ray tracingu Assassin’s Creed Black Flag Resynced przedstawia się dużo bardziej płasko, a rośliny zlewają się ze sobą.

Za sprawą śledzenia promieni światło delikatnie rozprasza się na poszczególnych powierzchniach lub odbija od metali, mokrego drewna czy kałuż. W przypadku pomieszczeń da się dostrzec bardzo realistyczną reakcję na to, jaka pogoda panuje na zewnątrz – promienie słońca potrafią delikatnie wlewać się przez okno, a nadejście deszczu sprawia, że w środku nagle zapada półmrok.

Nieco mniej zaawansowany jest system odbić, ale po włączeniu ray tracingu w trybie „przedłużonym” można podziwiać wysokiej jakości refleksy w kałużach czy na szybach. Z tego, co udało mi się zaobserwować, woda korzysta z klasycznych odbić w przestrzeni ekranu (SSR) z drobnym dodatkiem śledzenia promieni, co i tak daje naprawdę miły dla oka efekt końcowy.

Najlepsze wrażenie robią Karaiby

Świetnie wypadają też efekty wolumetryczne, które są bardzo często wykorzystywane. Bomby dymne Edwarda tworzą naturalny, gęsty i reaktywny dym, podobnie „mięsiście” prezentują się wszelkie wystrzały z pistoletów, muszkietów czy armat okrętowych, które potrafią na kilka sekund zasłonić całe pole widzenia.

Osobny akapit należy się wodzie, która w Assassin’s Creed Black Flag Resynced odgrywa naprawdę istotną rolę, bo przez dużą część gry pływamy statkiem. W odświeżonym dziele Ubisoftu wygląda ona znakomicie – pieni się realistycznie, potrafi przybierać bardzo naturalne kształty, świetnie odbija się od niej słońce i po prostu robi ogromne wrażenie podczas rozgrywki. Zachód słońca na Kawce naprawdę warto zobaczyć samemu.

Genialnie prezentują się też efekty pogodowe. Słoneczna wyspa może w mgnieniu oka zmienić się w szarą i ponurą, gdy tylko na niebie pojawią się chmury, a padający deszcz sprawia, że nagle wszystkie powierzchnie stają się mokre i zaczynają odbijać otoczenie. Wydaje się też, że wiejący wiatr zaraz oderwie Edwardowi fragmenty ubrania, a drzewa i krzewy podczas wichury niebezpiecznie się kołyszą.

Do czego muszę się przyczepić?

Jeśli już muszę coś wytknąć Assassin’s Creed Black Flag Resynced, to od strony technicznej na pewno będą to przerywniki filmowe. W niektórych scenach widać, że coś jest nie tak, że część z nich wypada nieco zbyt sztywno na tle innych. Sądzę, iż wynika to z faktu, że w oryginale Ubisoft intensywnie bazował na technologii motion capture, czego raczej nie odtworzył w pełni w przypadku remake’u. Da się dostrzec, że pewne sceny są dużo lepiej wykonane i prawdopodobnie korzystają z danych oryginału, z kolei niektóre interakcje dodane w wersji Resynced wypadają gorzej, podobnie jak w Assassin’s Creed Shadows. Nie są to zbyt częste sytuacje, ale niewątpliwie zauważycie różnicę w jakości pomiędzy poszczególnymi cutscenkami.

Poza tym coś jest ewidentnie nie tak z tłumaczeniem menu, bo w opcjach graficznych można wybrać presety niskie, średnie, wysokie itd., ale znajdziemy tam także chochliki w postaci „wysokiego uchwytu” czy „niskiego uchwytu”. Na początku kompletnie nie wiedziałem, o co chodzi, ale domyślam się, że są to specjalne zestawy ustawień do konsol przenośnych, czyli handheldów. Zgaduję zatem, że „wysoki uchwyt” to zapewne po prostu ustawienia „handheld, wysokie”, a „niski uchwyt” – „handheld, niskie”.

Raczej nie będzie problemów z wydajnością

Assassin’s Creed Black Flag Resynced posiada wbudowany benchmark, który naprawdę dobrze oddaje specyfikę gry i pozwala oszacować wydajność w bardziej intensywnych momentach rozgrywki. Myślę, iż możecie przyjąć, że jeśli uzyskacie określoną liczbę klatek na sekundę w teście wydajności, to w trakcie właściwej zabawy będzie nieco lepiej, bo większość miejsc w Assassin’s Creed Black Flag Resynced nie jest tak wymagająca jak np. centrum Hawany.

Grę testowałem na mocnym pececie wyposażonym w RTX-a 5070 Ti, Ryzena 7 9800 X3D oraz 32 GB pamięci RAM, a także na handheldzie ROG Xbox Ally X.

Na komputerze – we wbudowanym narzędziu do mierzenia wydajności, przy najwyższych możliwych ustawieniach graficznych, w rozdzielczości 4K i ze skalowaniem DLSS w trybie wydajności – udało mi się osiągnąć średnio 91 fps, a w najbardziej obciążających miejscach zanotowałem spadki do 69 fps. Miało to odzwierciedlenie w rozgrywce, bo ani razu nie zauważyłem, żeby gra zeszła poniżej tej wartości, a poza miastami potrafiła dobijać nawet do 100 fps. DLSS w trybie wydajności na monitorze 4K gwarantuje bardzo dobry obraz bez artefaktów, więc nie widziałem potrzeby przechodzenia w tryb jakości czy zbalansowany.

A jak na handheldzie?

Nieco obawiałem się o wydajność na handheldzie ROG Xbox Ally X, bo Assassin’s Creed Shadows działało na nim wyjątkowo kiepsko, ale w przypadku AC: Black Flag Resynced jest już dużo lepiej.

Wbudowany benchmark pokazuje średnio 50 klatek na sekundę w rozdzielczości 1080p, z upscalingiem FSR w trybie wydajności i ustawieniach „wysoki uchwyt” (co zapewne miało oznaczać „handheld, wysokie”). W najbardziej intensywnych scenach na pewno zobaczycie spadki do ok. 40 fps, jednak dzięki zmiennej częstotliwości odświeżania ekranu na ROG Xbox Ally X nie jest to szczególnie odczuwalne. W mniej wymagających sekcjach konsolka potrafi osiągnąć nawet 75 klatek na sekundę. To naprawdę solidny wynik, biorąc pod uwagę, jak dobrze wygląda Assassin’s Creed Black Flag Resynced nawet w tych ustawieniach.

Jeśli zależy wam na płynnej i stabilnej rozgrywce, polecam jednak zablokować licznik klatek na 45 i po prostu cieszyć się zabawą bez martwienia się o wydajność.

Co istotne, podczas kilkunastu godzin testowania tej produkcji na różnych platformach nie doświadczyłem żadnych ścinek, stutteringu czy ładowania shaderów. Gra była idealnie responsywna i nie zaliczyła ani jednego crasha.

PS5 Pro znowu zachwyca

Po przygodzie pecetowej postanowiłem zobaczyć też Assassin’s Creed Black Flag Resynced na PlayStation 5 Pro i szczerze mówiąc, jestem w szoku, jak doskonale tytuł ten działa i wygląda. Sony oddaje do naszej dyspozycji trzy tryby graficzne – jakości w 30 fps, zbalansowany w 40 fps i wydajności w 60 fps. Co ciekawe, na PS5 Pro nawet w trybie wydajności gra wspiera rozszerzony, sprzętowy ray tracing, czyli coś, czego nie uświadczyliśmy w przypadku Assassin’s Creed Shadows, gdzie trzeba było przejść do trybu 40 fps.

Muszę przyznać, że na najmocniejszej konsoli Sony Assassin’s Creed Black Flag Resynced prezentuje się po prostu obłędnie. Może brakuje mu nieco do wersji pecetowej w detalach ultra, zwłaszcza jeśli chodzi o rozdzielczość ray tracingu, a cienie i odbicia bywają trochę bardziej „zaszumione”, ale w trakcie normalnej rozgrywki jest to w zasadzie niezauważalne. Większość składników graficznych odpowiadających za ten fantastyczny wygląd została tu zachowana nawet w trybie wydajności.

Dużą różnicę między bazowym PS5 a PS5 Pro zobaczycie też w przypadku owłosienia postaci – na mocniejszej konsoli użyto bowiem specjalnego systemu symulacji pojedynczych włosów zamiast całej „masy” podzielonej na kilka części.

Nie mogę też powiedzieć nic złego o upscalingu PSSR, bo na monitorze 4K Assassin’s Creed Black Flag Resynced wypada na PS5 Pro równie ostro jak na RTX-ie 5070 Ti z włączonym DLSS-em.

„Asasyn” znowu wyznacza trendy

Już przy Assassin’s Creed Shadows zachwycałem się tym, w jakim kierunku zmierza oprawa graficzna serii, i na szczęście Ubisoft postanowił wdrożyć tak samo zaawansowane rozwiązania do Assassin’s Creed Black Flag Resynced. W trakcie rozgrywki naprawdę można poczuć się jak w sercu Karaibów, i to nawet na konsolach, a nie tylko na mocnych pecetach z potężnymi kartami graficznymi.

Podoba mi się także to, że francuski gigant nadal pozwala na wyłączenie ray tracingu na słabszym sprzęcie, dzięki czemu na handheldach i starszych pecetach można cieszyć się płynną grą z nieco słabszą oprawą wizualną. Jeśli martwiliście się o stan techniczny Assassin’s Creed Black Flag Resynced, mogę was zapewnić, że jest bardzo dobrze i śmiało możecie rozpoczynać swoją piracką przygodę.

Skomentuj