Filmowa adaptacja Borderlands była pomyłką. Reżyser gorzko o porażce i problemach z budżetem
Ekranizacja Borderlands z 2024 roku okazała się spektakularną klapą finansową i artystyczną. Powszechnie krytykowana przez dziennikarzy i fanów produkcja przemknęła przez kina niemal bez echa. Teraz do przyczyn tej porażki odniósł się sam reżyser filmu, Eli Roth, wskazując główny problem: presję ze strony studia i bezpieczną kategorię wiekową.

W rozmowie z serwisem Variety, promując swój najnowszy horror „Ice Cream Man”, Eli Roth wrócił do tematu „Borderlands”. Reżyser wyznał, że największym problemem tego projektu okazał się wygórowany budżet sięgający 120 milionów dolarów. Tak wielka kwota wywołała panikę wśród kierownictwa studia Lionsgate i doprowadziła do ugrzecznienia wizji reżysera:
Gdy stawka rośnie, wytwórnie w naturalny sposób stają się bardziej wyczulone na ryzyko. Moja natura jako twórcy nakazuje mi iść pod prąd, robić rzeczy nietypowe, bo to zawsze sprawdzało się w moim przypadku.
Roth dodaje, że Lionsgate na pewnym etapie zaczęło wymagać od niego m.in. dostosowania filmu do kategorii wiekowej PG-13, by przyciągnąć do kin jak najszerszą widownię. Był to niezwykle osobliwy wybór kreatywny, biorąc pod uwagę, że gry z serii Borderlands słyną z wulgarnego humoru i brutalności, a sam Eli Roth odpowiadał wcześniej za horrory, takie jak „Hostel” czy „Śmiertelna gorączka”. Efektem końcowym był kompromis, który nie zadowolił absolutnie nikogo:
W efekcie dostałeś coś, co nie należało do nikogo. To nie jest film dla dzieci, chociaż próbuje przypodobać się każdemu. Miało to być dla graczy, ale nie zawiera brutalności, której gracze oczekują, bo film nie mógł być tak ekstremalny ze względu na zbyt wysoki koszt. Kończysz więc z produkcją, która nie jest ani rybą, ani drobiem.
Porażka „Borderlands” odbiła się szerokim echem w mediach. Krytycy filmowi oraz branża gamingowa nie zostawili na produkcji suchej nitki. To spore rozczarowanie, zważywszy na fakt, że gry z tego uniwersum – a zwłaszcza Borderlands 2 czy Tales from the Borderlands – oferowały bardzo dobre, wciągające historie.
Po tak dotkliwej klapie filmowej trudno spodziewać się, by jakakolwiek wytwórnia zdecydowała się w najbliższym czasie na kolejną próbę przeniesienia świata Pandory na wielki ekran. Kto jednak wie? Może któraś z platform (na przykład Amazon MGM Studios) pokusi się o stworzenie serialowego Borderlands na wzór hitu, jakim stał się „Fallout”. Dla tej marki byłby to prawdopodobnie najlepszy możliwy kierunek.
Tymczasem najnowszy film reżysera, „Ice Cream Man”, wejdzie do kin już w najbliższy piątek, 7 sierpnia.