Pierwsze Borderlands mogło wyglądać zupełnie inaczej. Zmiana stylu artystycznego kosztowała Take-Two 50 mln dolarów
Choć Borderlands jest serią kultową, to jej najnowsza odsłona nie spotkała się z tak entuzjastycznym przyjęciem jak pozostałe. Jasne, gra zachwycała rozmachem i mnogością treści, a wyniki sprzedażowe okazały się bardzo wysokie, jednak stan techniczny Borderlands 4 pozostawiał wiele do życzenia. Nawet posiadacze kart graficznych z wyższej półki narzekali na fatalną optymalizację, która potem była nieumiejętnie łatana przez devów.
Niedawno pojawił również pierwszy dodatek do Borderlands 4, niestety okrzyknięto go „jednym z najgorszych w historii serii”. Niezależnie od ocen, trudno jednak wyobrazić sobie Borderlandsy bez charakterystycznego, nieco komiksowego stylu graficznego. Początkowo gra miała jednak wyglądać zupełnie inaczej, co widać na pierwszym zwiastunie. Decyzja o jego zmianie pojawiła się bardzo późno i kosztowała studio olbrzymie pieniądze.
Szef Take-Two Interactive, Strauss Zelnick, udzielił ostatnio wywiadu Davidowi Senrze, w którym opowiadał o kulisach swojej kariery oraz oczekiwaniach względem premiery GTA 6. Jednym z poruszonych wątków była też kwestia stylu graficznego Borderlands, który został całkowicie zmieniony na dwa miesiące przed planowaną datą ukazania się gry. Przełożyło się to na konieczność wydania dodatkowych 50 milionów dolarów oraz wydłużenie procesu produkcji o rok.
Nie udało nam się jeszcze polepszyć sytuacji firmy, wciąż mieliśmy bardzo ograniczone zasoby i rozwijaliśmy grę, która miała zostać wydana 2 miesiące później, a zatem znaczy to, że była w zasadzie gotowa. Wydaliśmy na nią masę pieniędzy. Szef wydziału wszedł do mojego gabinetu i powiedział: „Słuchaj, nie sądzimy, żeby to było wystarczająco dobre, uważamy, że zawaliliśmy, a styl artystyczny nie jest odpowiedni i się nie wyróżnia. Chcemy zrobić grę od nowa”. Zapytałem: „A co to będzie oznaczało?” Odpowiedział: „50 milionów dolarów i dodatkowy rok pracy”. […] Ostatecznie wsparłem tę decyzję, a gra stała się Borderlandsami. Gdyby nie to, Borderlands nie stałoby się hitem.
Zelnick podkreślił też, że była to bardzo nietypowa i „szalona” decyzja, której „nie podjąłby nikt inny w branży”, ponieważ gra była już praktycznie skończona. On postanowił jednak zaufać devom i pozwolić im na spełnienie swojej wizji artystycznej. Miejmy nadzieję, że to właśnie taka chęć pozwolenia artystom na jak najprecyzyjniejsze dopieszczenie swojego dzieła jest powodem licznych przesunięć premiery GTA 6.
50 milionów za zmiane stylu graficznego lub jak to naprawdę powinno brzmieć „jak CEO dał sobie wiele milionów dodatkowej wypłaty, bo potrzebował na kolejny dom”. Devy dostają jakieś 9k max miesięcznie ci na topie po 150k minimum, więc oni bardzo lubią takie zmiany.