Postać z mangi „Berserk” bezprawnie wykorzystana na okładce książki Marcina Roli. Wydawnictwo J.P. Fantastica zapowiada kroki prawne
Na polskim rynku wydawniczym znów zagrzmiało, a to za sprawą bezprawnego wykorzystania kultowego wizerunku bohatera z dzieła Kentarō Miury na okładce książki Marcina Roli. Oficjalny polski wydawca legendarnej mangi „Berserk”, wydawnictwo J.P. Fantastica, po licznych protestach fanów zareagowało na publikację i podjęło odpowiednie kroki.

Ale od początku. Książka zatytułowana „Garbate nosy. Kulisy judaizacji” autorstwa Marcina Roli trafiła do sprzedaży 4 czerwca tego roku nakładem Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia. Ilustracja umieszczona na przedniej okładce przedstawia charakterystyczną postać przypominającą potężny nos oparty na dwóch drobnych nogach, otoczony motywami sześcioramiennych gwiazd. Sam charakter książki jest mocno antysemicki, co jeszcze mocniej uderza w kwestie nielegalnego wykorzystania bohatera do promocji takich treści.
Czytelnicy japońskich komiksów oraz społeczność zgromadzona wokół dzieła Miury rozpoznali stworzenie z uniwersum „Berserka” – Chimimoryo, znane szerzej jako Schnoz. W sieci błyskawicznie pojawiły się zestawienia porównujące projekt graficzny z książki z oryginalnymi kadrami z mangi, jednoznacznie wskazując na źródło ilustracji. Z powodu licznych komentarzy, grafika została ostatecznie zmodyfikowana, aby mniej przypominać pierwotną postać, ale wciąż widoczne są solidne podobieństwa do pierwowzoru.
Teraz do sprawy odniosło się wydawnictwo J.P. Fantastica, odpowiedzialne za polski przekład mangi. W oficjalnym komunikacie firma jednoznacznie odcięła się od publikacji zatytułowanej „Garbate nosy. Kulisy judaizacji”, zaznaczając, że nikt nie występował o zgodę na użycie materiałów źródłowych pochodzących z komiksu, ani tym bardziej takiej zgody nie otrzymał. Przedstawiciele JPF podkreślają, że graficzna adaptacja postaci stworzonej przez nieżyjącego już Kentarō Miurę została wykorzystana bezprawnie, a polski dystrybutor podjął już „odpowiednie działania”.

Dla Marcina Roli sprawa na pewno nie jest zamknięta, bo co prawda okładka została zmieniona, ale w pierwotnej wersji trafiła do czytelników. Z punktu widzenia prawnego mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem prawa autorskiego, prawa cywilnego (ochrona dóbr osobistych) oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ale także odpowiedzialność karną dotyczącą nawoływania do nienawiści. To zapewne oznacza, że cała afera będzie miała finał w sądzie.