Porównania do GTA 6 zdenerwowały twórcę Oriego. Radzi on, żeby nie wymagać cudów od „ziemniaczanych konsol”
Thomas Mahler, dyrektor kreatywny i współzałożyciel Moon Studios odpowiedzialnego za serię Ori oraz grę No Rest for The Wicked, odpowiedział za pomocą Twittera na zarzuty dotyczące wydajności tego drugiego tytułu na Xboksach serii S. Zrobił to z gracją słonia w składzie porcelany, do tego takiego niezbyt trzeźwego i wdał się w naprawdę imponującą pyskusję z graczami.

Spór trwa od dawna. W czerwcu Moon Studios ogłosiło, że pełna wersja ich bardzo dobrze sprzedającego się No Rest For The Wicked wyląduje w październiku tego roku wyłącznie na pecety i PlayStation 5. Wersje na Xboksy Series X/S pojawią się później. Mahler tłumaczył później na Discordzie, że to z powodu optymalizacji. W końcu nie wytrzymał i wrzucił tweeta.
Punktem wyjścia była wyimaginowana reakcja hipotetycznego gracza pod tytułem „jak śmiecie – wasza gra nie działa jeszcze w 60 klatkach na Series S, a GTA 6 będzie?!”. Developer odpowiedział na tego chochoła krótko: nikt jeszcze nie wie, jak dobrze GTA 6 pójdzie na ten konsoli, a Rockstar wydał na ową produkcję ponad miliard dolarów i od lat zatrudnia przy niej tysiące osób. Zarzucił części graczy, że mają tendencję do podejścia typu „nie znam się, ale się wypowiem”.
To jest zawsze przepiękne, że najgłośniej krzyczą ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o technikaliach.
Dalej poszedł na wojnę z konsolami Microsoftu i stwierdził ironicznie, że sześcioletnia maszyna, która na starcie kosztowała 1200 złotych i ma dosłownie połowę RAM-u Steam Decka, oczywiście powinna odpalać wszystkie najnowsze gry w idealnej wydajności, a inni developerzy wcale się nie męczą z nią od dawna! Mahler nie szczędził również gorzkich słów pod adresem samej konsoli.
Wspieranie tych ziemniaczanych maszyn jest potwornie trudne i żaden wasz fanboizm nie sprawi, że to zdanie stanie się mniej prawdziwe.
Jeden z komentujących zwrócił uwagę twórcy, że nazywanie ziemniakiem konsoli ludzi, którzy nie mają dużych budżetów jest zwyczajnie chamskim zagraniem. Mahler odpowiedział, że developerów też boli, że rwą sobie włosy z głowy, nie mogą wrócić na kolację z rodziną, a w internecie są nazywani leniami i niekompetentnymi. Dodał również, że wielu twórców nie może otwarcie się wypowiadać na sposób działania branży i zaapelował do Ashy Sharmy o zmianę tej polityki, bo hamuje ona wszystkich.
Inny komentujący stwierdził, że w taki sposób Mahler nikogo nie przekona. Zainteresowany uznał, że ma to gdzieś.
Ojojoj.
Ojojoj, tymczasem nintendo… Ma jeszcze mniej ramu….
Ojej,ale się zdenerwował. Akurat tutaj (oburzeni) gracze mają rację,na series s idą o wiele bardziej wymagające gry niż no rest for the wicked które na steam decku działa nawet dobrze. Nie umieją w optymalizację i tyle,zamiast się przyznać to wdaje się w śmieszne przepychanki słowne. Ja bym wręcz powiedział że niesamowitym jest to że nie umie zoptymalizować tej gry na series S kiedy steam deck i switch 2 daje se rade bez problemu