ARC Raiders ma spory problem z oszustami. „Mierzymy się z 8-miliardowym biznesem”

ARC Raiders ma spory problem z oszustami. „Mierzymy się z 8-miliardowym biznesem”
Codziennie banowanych jest kilkanaście tysięcy graczy ARC Raiders, a jak podkreśla jeden z twórców, Embark Studios jest za małe na taką skalę wyzwania.

Domeną oszustów w grach sieciowych są przede wszystkim produkcje wydane w modelu free-to-play, choć w płatnych tytułach też ich nie brakuje. Przekonało się o tym Embark Studios, które po ponad pół roku po wypuszczeniu ARC Raiders uznało, że problem w ich przypadku jest na tyle duży, że posłużą się zewnętrznym rozwiązaniem w postaci Denuvo. Nie sprawiło to jednak, że kwestia ta została raz na zawsze rozwiązana, co przebija się z wypowiedzi Toma van Dijcka, inżyniera gry.

Twórca w ramach Gamescomu przeprowadził panel dotyczący strategii Embark Studios wobec oszustów. Jak zdradził, skala kłopotów z nimi związanych jest całkiem spora – w samym dniu panelu studio zbanowało 15 tysięcy graczy (via Otakukart). Van Dijck uważa, że w tej walce devowie są zdecydowanie mniej liczni, niż ich przeciwnicy.

Jesteśmy tylko niewielkim zespołem, a nawet jeśli byśmy byli więksi, to i tak mierzymy się z 8-miliardowym biznesem działającym zupełnie jak komercyjny rynek. […] Nie jesteśmy w stanie nadążyć za tempem tej gry w kotka i myszkę, ponieważ potrzebowalibyśmy do tego celu tysięcy dodatkowych osób.

W tym sensie wspomniane Denuvo jest tylko jednym z wielu kroków, które twórcy ARC Raiders wykonują, by zmniejszyć skutki negatywnego działania oszustów. Van Dijck sam zresztą nie jest fanem takiego rozwiązania ze względu na jego inwazyjną naturę względem systemu operacyjnego, jednak uznaje to za „zło konieczne”.

Ponadto Van Dijck zdradził, że studio zamiast kłaść nacisk na tradycyjne oprogramowanie przeciwko cheaterom, wolą skupić się na milionach informacji przekazywanych przez nich samych. Mowa tu o działaniach graczy takich jak ruch celownika, interakcja z otoczeniem czy klikanie myszką. Tym samym twórcy chcą w automatyczny sposób wyłapać niecodzienne zachowanie mogące wskazywać na obecność zewnętrznego programu.

Warto też podkreślić, że nie chodzi tu tylko o „wspomagacze” pokroju aimbota, ale także exploity rujnujące ekonomię gry. W lutym twórcy mierzyli się choćby z problemem duplikowania przedmiotów, które można było następnie sprzedać i zyskać walutę zdobywaną przez mozolne i skrupulatne zbieractwo, często związane z niebezpieczeństwem. Wcześniej zaś gracze wykorzystywali błąd kolizji drzwi i przechodzili przez nie bez potrzeby posiadania odpowiedniego klucza.

Tak jak wspominał Van Dijck, wojna z oszustami będzie trwała tak długo, jak serwery ARC Raiders będą działały. Studio jednak nie zamierza się poddać i zdradziło przy okazji jednej z ostatnich aktualizacji, że wciąż ulepsza sposoby wykrywania exploitów i zewnętrznych programów.

Skomentuj