No Rest for the Wicked zalicza sporą obsuwę. Rewolucyjne RPG wraca do wczesnego dostępu

No Rest for the Wicked zalicza sporą obsuwę. Rewolucyjne RPG wraca do wczesnego dostępu
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.

Nie będę ukrywał, że No Rest for the Wicked jest jednym z bardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów ostatnich lat. RPG autorstwa Moon Studios, czyli twórców uroczych metroidvanii o Orim, zapowiadane jest jako rewolucyjne i podnoszące poprzeczkę erpegowej konkurencji. I jak by nie patrzeć, jego wczesny dostęp pokazał, że Mahler i spółka mają na to własną, spójną wizję artystyczną, a co ważniejsze – są w stanie podeprzeć ją liczbami, bo przecież nie można przejść obojętnie obok ponad 2 milionów sprzedanych egzemplarzy i to na długo przed oficjalną premierą gry. 

I o ile od lipca do października wcale nie jest aż tak dużo czasu, to licząc od początku wakacji do marca przyszłego roku już tak. Jak możecie domyślać się na podstawie tytułu tego newsa – tak, gierka właśnie zalicza potężne opóźnienie na ostatniej prostej, a o wszystkim poinformowano w mediach społecznościowych studia.

Szczera prawda jest taka, że jesteśmy małym zespołem, który nie chce iść na kompromisy względem standardów naszych gier. Jesteśmy blisko, lecz blisko to zbyt mało, aby wydać wersję 1.0. Ten dodatkowy czas pomoże nam poprawić wydajność, uszczelnić system klas i doszlifować całą grę do stopnia, na jaki zasługujecie. Wolimy poczekać kilka miesięcy niż wydać coś, co nie jest jeszcze doskonałe.

Dodatkowy komentarz zamieszczono także na kanale YouTube studia, gdzie Thomas Mahler odniósł się do całej sprawy. Jego stanowisko pokrywa się z zamieszczonym na X-ie komunikatem. Z perspektywy czasu i licznych komentarzy Mahlera w mediach społecznościowych trudno nie zwrócić uwagi na niespodziewaną pokorę developera. W pewnym momencie wydaje się, jakby znów chciał powiedzieć, jak wspaniała i unikalna będzie jego gra, ale ugryzł się w język w odpowiednim momencie. 

No Rest for the Wicked zalicza sporą obsuwę. Rewolucyjne RPG wraca do wczesnego dostępu

I chyba jest ku temu prosty powód – tytuł już raz przejechał się na negatywnych ocenach fanów, gdy ci wbrew zapewnieniom twórców dostali fragment gry wymagający jeszcze sporych poprawek. Gdy tak głośno mówi się o swojej produkcji w samych superlatywach, a nie jest się w stanie spełnić obietnicy i wydać grę w planowanym przez siebie terminie, to zwyczajnie może się zrobić człowiekowi głupio

I nie żebym chciał jakoś wybitnie bronić Mahlera, bo niedowiezienie tytułu w wyznaczonym terminie zasługuje na potępienie i nie ma się co dziwić, że gracze są rozczarowani. Z drugiej jednak strony chyba rzeczywiście coś musi być w tej rewolucyjności, bo rzadko kiedy spotyka się grę powracającą do wczesnego dostępu, by jeszcze bardziej błyszczeć w dniu premiery. Miejmy nadzieję, że ostatecznie nie o taką „rewolucję” chodziło, a przynajmniej nie tylko. 

No Rest for the Wicked ma zadebiutować w marcu przyszłego roku na PC, PS5 oraz najnowszych Xboksach i Switchu 2, choć właściciele dwóch ostatnich platform będą musieli poczekać nieco dłużej.

Skomentuj