GTA 5 mogło trafić na Switcha, ale Rockstar skutecznie to uniemożliwił. Fanowski projekt trafia do kosza przez arogancję jego twórcy

GTA 5 mogło trafić na Switcha, ale Rockstar skutecznie to uniemożliwił. Fanowski projekt trafia do kosza przez arogancję jego twórcy
Tak dobrze żarło i zdechło przez brak instynktu samozachowawczego.

Być może nie wszyscy z was słyszeli, ale wśród społeczności modderów powstał niegdyś projekt Paralympics Productions. Jego autor – Mojso – wbrew powszechnej zajawce na GTA 6 postanowił tchnąć nieco życia we wcześniejszą odsłonę serii, tworząc jej wersję na Switcha. I wszystko szło gładko, aż do momentu, gdy Rockstar nie ogłosił światu drastycznej zmiany polityki studia, w myśl której tego typu zabiegi stały się przyczynkiem do konsekwencji prawnych. 

Zabrania się modyfikować gier studia w celu ich uruchamiania na konsolach, urządzeniach sprzętowych lub innych platformach, na których nie zostały one oficjalnie wydane przez Rockstar Games. 

Internet obiegła więc wieść o nowych przepisach Rockstara, a co postanowił zrobić wspomniany wcześniej modder w mediach społecznościowych? Ukryć swoją działalność? Znaleźć lukę w dokumencie studia, by w spokoju dokończyć modyfikację i ją wydać? Nic z tych rzeczy. 

Wbrew jakiemukolwiek instynktowi samozachowawczemu, Mojso postanowił zakpić publicznie z Rockstara, pisząc, że ma gdzieś najnowsze rozporządzenie prawne, a samo studio może spróbować przekonać się o tym osobiście. I wiecie co? Przekonali się.

Problem (dla wszystkich tych, którzy naprawdę wyczekiwali switchowej wersji GTA 5) polega jednak na tym, że modder ostatecznie przejął się ostrzeżeniem wystosowanym ze strony Rockstara, a w konsekwencji zawiesił działalność jednoosobowego studia. W ostatnim wpisie dziękuje nawet spółce Take-Two za tak łagodne potraktowanie całej sprawy. 

Pod jego wpisem pojawiła się masa komentarzy namawiających go do zlekceważenia komunikatu i kontynuowania pracy, ale modder odpowiada wprost, że jakiekolwiek starcia na sali sądowej są w jego przypadku z góry przegrane. Co więcej, Mojso nie może także udostępniać innym kodu źródłowego ani żadnych zasobów z dotychczasowej pracy.

Nie wygrałbym z nimi w sądzie. Mają solidne podstawy, a moja arogancja i buta świadczą o wyraźnym zamiarze wywołania „rozróby”, więc nie mogę nawet próbować grać przed ławą przysięgłych kartą nieświadomości tego, w co się pakuję.

Całe przedstawienie nie trwało więc zbyt długo, a morał z niego jest raczej prosty i zrozumiały dla wszystkich – nie prowokujcie Rockstara, bo was zmiecie z planszy. Szczególnie, jeśli obnosicie się z projektami łamiącymi regulamin studia w mediach społecznościowych z taką arogancją.

Dołącz do dyskusji