skate. bez wymogu stałego połączenia z siecią i elementów gry-usługi? Fanowski mod odpowiada na potrzeby społeczności
Jeśli jesteście fanami deskorolek, to serii Skate nie trzeba wam przedstawiać. Tytuł jest przecież tym samym dla fanów akrobacji na desce, czym Fifa dla piłkarzy. Jeśli więc temat jest wam znajomy, a subkulturowa niechęć do wielkich korporacji nie jest wam obca, to ten news zdecydowanie powinien was zainteresować.
Jak się bowiem okazało, w myśl hasła od graczy-skejtów dla graczy-skejtów, powstała właśnie fanowska odsłona ostatniej, czwartej części Skate’a, która zrywa ze wszystkimi dotychczasowymi korpobzdurami. W ReSkate zagracie więc teraz offline lub na serwerach społeczności, a także przez Linuksa – co oznacza, że mod śmiga też na Steam Decku. A co z customowymi mapami i wsparciem dla modyfikacji?
ReSkate jest w praktyce modyfikacją do skate. o otwartym kodzie źródłowym, co oznacza, że jest publicznie dostępna i każdy, kto tylko ma ochotę, może ją przeglądać, pobierać i dalej modyfikować. To również gwarancja istnienia niestandardowych map, a także dalszego fanowskiego rozwoju projektu. Mod jest więc bezpośrednią odpowiedzią na dotychczasowe poczynania Electronic Arts, zarówno względem swoich pracowników, jak i niedotrzymanych obietnic składanych fanom. Pobierzecie go za pośrednictwem GitHuba.
Bo choć skate. już we wczesnym dostępie cieszył się ogromną popularnością wśród graczy, to EA wcale nie miało zamiaru wychodzić z jakąkolwiek inicjatywą prokonsumencką. Tytuł co prawda jest darmowy, lecz przy okazji najeżony elementami gry-usługi, co już na samym początku oznacza, że bez stałego podłączenia do serwerów nie pogracie.
No chyba, że planujecie przesiąść się na fanowski projekt, który pozbywa się wszystkich tego typu bolączek. Co więcej, modyfikacja jest pewnego rodzaju ubezpieczeniem dla pracy twórców, która nie zniknie nawet po tym, jak EA zdecydowałoby się wyłączyć jej serwery. Ciekawe, że dla ochrony gier wideo więcej robią gracze niż korporacje tworzące same gry.