EA zamknęło BioWare w świetle kamer. Film dokumentalny o legendarnym studiu ukaże się w przyszłym roku
Jeszcze nie opadła kurzawa po zamknięciu BioWare, a już się okazuje, że ktoś miał tu cały czas włączoną kamerę. Oto powstaje pełnometrażowy film dokumentalny „Massive Effect: The BioWare Story”, którego zdjęcia ruszyły dwa lata przed zamknięciem studia i akurat trwały, kiedy gruchnęła ta wieść. Film miał być laurką, wyjdzie elegia.
Dokument ma opowiadać historię od samego początku, jak twierdzi serwis Deadline. Wszystko zaczęło się bowiem w Edmonton, w 1995, kiedy trzech świeżo upieczonych lekarzy: Ray Muzyka, Greg Zeschuk i Augustine Yip postanowiło zamienić stetoskopy na komputery. Wyszło im to na dobre, bo ich firma finalnie sprzedała 100 milionów egzemplarzy gier. Po drodze mieliśmy erpegi, które ukształtowały cały gatunek i pokazały, że wybory mogą mieć znaczenie.
Lista rozmówców w filmie prezentuje się imponująco. Obok założycieli zobaczymy Caseya Hudsona (reżysera KOTOR-a oraz Mass Effecta), Marka Darraha, Davida Gaidera, Drewa Karpyshyna, Maca Waltersa i Aaryna Flynna. Ale to nie koniec, bo pojawi się również Jennifer Hale (głos żeńskiej kompandor Shepard), Geoff Keighley z The Game Awards, Victor Lucas z „The Electric Playground”, Douglas Reilly z Lucasfilm Games oraz sławny-niesławny John Riccitello, były szef EA, za którego kadencji EA kupiło BioWare.
Scenarzysta i reżyser filmu, Akash Sherman, ma do samej firmy bardzo osobisty stosunek. Urodził się w Edmonton w 1995 roku, czyli BioWare było jego krajaninem i rówieśnikiem. Założycieli nazywa zresztą bohaterami swojego miasta. Jego film, który miał stanowić biografię, będzie mówił o pożegnaniu.
Dokument współtworzą kanadyjskie Fennessey Films i Score G Productions, a zamówił go Super Channel. Producenci planują trasę po festiwalach i światową premierę na przyszły rok. Sprzedażą międzynarodową filmu ma zająć się Upstream Flix.

Z jednej strony, jakiego trzeba mieć pecha, żeby robić film o swoim ulubionym studiu, a potem zobaczyć, że je zamykają. Z drugiej: lepszej okazji do zobaczenia prawdziwej twarzy EA szybko mieć nie będziemy.