Piekło zamarzło? „Constantine 2” z Keanu Reevesem wciąż powstaje pomimo roszad i fuzji w Hollywood

Piekło zamarzło? „Constantine 2” z Keanu Reevesem wciąż powstaje pomimo roszad i fuzji w Hollywood
21 lat czekania na sequel.

Ponad dwie dekady, dziesiątki zmian na stanowiskach prezesów i niezliczone fuzje wytwórni nie zdołały uśmiercić tego projektu. Prace nad filmem „Constantine 2” z Keanu Reevesem wciąż trwają, a mroczny egzorcysta ma się obecnie lepiej niż połowa planowanych superbohaterów w uniwersum DC.

Jak donosi branżowy serwis Deadline, wytwórnia Warner Bros. we współpracy ze Skydance Pictures (pod wodzą Dany Goldberg i Josha Greensteina) wciąż intensywnie pracuje nad kontynuacją „Constantine'a”. Co ciekawe, na liście przygotowywanych projektów widowisko z Keanu Reevesem znajduje się na znacznie bardziej zaawansowanym etapie prac niż zapowiadane od dawna adaptacje z nowego uniwersum DC, takie jak „Batman: The Brave and the Bold”, „Wonder Woman”, „Teen Titans” czy „Swamp Thing”.

Dla przypomnienia, po przejęciu sterów w DC Studios przez Jamesa Gunna i Petera Safrana, sequel „Constantine'a” został włączony do kategorii DC Elseworlds – tej samej, w której funkcjonują m.in. „The Batman” czy „Joker”. Oznacza to, że opowieść o demonologu ma tworzyć osobną, mroczną i bezkompromisową przestrzeń, niezależną od głównego uniwersum.

San Keanu Reeves oficjalnie potwierdzał, że prace nad scenariuszem idą do przodu, a twórcy znaleźli wreszcie pomysł na historię, która ma osadzić bohatera w jeszcze większych tarapatach niż w 2005 roku.

Pierwszy „Constantine” w reżyserii Francisa Lawrence'a debiutował na ekranach w lutym 2005 roku. Choć zarobił przyzwoite 230,9 miliona dolarów na całym świecie, krytycy nie zostawili na nim suchej nitki (zaledwie 46% pozytywnych ocen w serwisie Rotten Tomatoes). Widzowie mieli jednak odmienne zdanie – z biegiem lat adaptacja komiksu „Hellblazer” zyskała status dzieła kultowego, a sam Reeves przez dwie dekady głośno powtarzał w mediach, że marzy o powrocie do tej roli.

Spektakularne odrodzenie kariery aktora po sukcesie serii „John Wick” wymusiło na wytwórni zmianę zdania. Jednak w świecie współczesnych korporacyjnych fuzji żaden projekt nie może czuć się w stu procentach bezpieczny.

Mimo obiecujących wieści, fani mrocznego egzorcysty muszą zachować czujność. Dalsze porządki w połączonych strukturach Skydance, Paramount i Warner Bros. mogą w każdej chwili zaowocować czystkami w projektach – a wszyscy doskonale pamiętają, jak zarząd potrafił bez mrugnięcia okiem wyrzucić do kosza gotową „Batgirl” czy skasować „Wonder Twins” na chwilę przed wejściem na plan. Pozostaje mieć nadzieję, że status gwiazdorski Keanu Reevesa okaże się wystarczającym amuletem chroniącym sequel przed korporacyjnym toporem.

Dołącz do dyskusji