Twórcy No Rest for the Wicked prezentują rewolucyjny system rozwoju postaci. Nowy pokaz gry zachwycił graczy
Jak pewnie już wiecie, premiera pełnej wersji No Rest for the Wicked została przesunięta na marzec 2027 roku. Początkowo aktualizacja 1.0 miała ukazać się tego października, ale twórcy wyjaśnili, że potrzebują jednak jeszcze trochę czasu na dopracowanie gry. Na pocieszenie developerzy zapowiedzieli pewien szczególny pokaz, na którym mieli nam zaprezentować, dlaczego produkcja zalicza tak wielką obsuwę. I rzeczywiście po tym, co zobaczyliśmy na Wicked Inside Showcase, nie ma się co dziwić, że debiut został tak mocno opóźniony.
Na wstępie Thomas Mahler, dyrektor kreatywny Moon Studios, wyjaśnił nam, czego developerzy chcieliby uniknąć w swoim dziele. Przede wszystkim twórcom zależało na tym, by rozwój bohatera nie sprowadzał się do samych tylko rosnących liczb. Dlatego w No Rest for The Wicked zabraknie klasycznego wydawania punktów do statystyk. Zamiast tego developerzy przedstawili nam zupełnie nowy i niezwykle ambitny system rozwoju postaci.
Trzeba przyznać, że koncept zaproponowany przez Moon Studios jest całkiem intrygujący. Otóż nasza klasa postaci będzie się zmieniać w zależności od tego, jaką broń mamy wyciągniętą. Używanie konkretnego oręża będzie więc rozwijać odpowiadającą mu klasę. I tu, tak jak wspomniałem, nie ma już zwykłych punkcików do statystyk. Zamiast klasycznego +1 do siły albo zręczności będziemy mogli wybierać dużo większe buffy dla naszej postaci.
Drzewko dzieli się na dwa segmenty – w jednym znajdziemy perki, w drugim runy. Te pierwsze to bardziej pasywne bonusy dla naszej postaci, ale nie myślcie sobie, że mamy w nim do czynienia jedynie z nudnymi wzmocnieniami. Każdy perk potrafi nieco wpłynąć na to, jak będziemy grać naszym bohaterem – niektóre z nich mogą np. zachęcać nas do używania broni w określony sposób. Runy to z kolei aktywne skille. Dla przykładu na pokazie zobaczyliśmy umiejętność Skyward, która powoduje, że nasza postać wzbija się wysoko w powietrze, a potem pikuje, wywołując na ziemi potężny atak obszarowy.

Mahler podczas pokazu zaprezentował nam też bardzo sympatyczne synergie. Jego postać miała wykupiony perk, który powodował, że jego włócznia zyskiwała większy zasięg, jeśli użył wcześniej ataku z runy z odległości co najmniej 6 metrów. Mahler wybrał więc skilla z rzutem włócznią i otwierał nim każdą walkę, dzięki czemu właściwie od razu zyskiwał wspomniany bonus do zasięgu.
Warto też zaznaczyć, że z każdym atakiem nabijamy pasek skupienia. Kiedy wypełnimy go do odpowiedniego poziomu, możemy użyć zdolności specjalnych. Wszystkie te mechaniki bardzo ładnie się rymują i uzupełniają. Nic więc dziwnego, że prezentacja spotkała sie z niezwykle ciepłym odbiorem ze strony graczy. Jeśli zajrzymy w sekcję komentarzy pod pokazem, to zobaczymy praktycznie same zachwyty. A trzeba też przyznać, że ten długi materiał wywołał naprawdę duże zainteresowanie, bo zebrał prawie milion wyświetleń.
To jest 10 razy lepsze, niż się spodziewałem.
Nagle opóźnienie premiery nabrało sensu.
To absolutnie przerosło moje oczekiwania! Nie mogę się doczekać wersji 1.0.
Gra już była niesamowita, a teraz będzie mieć większą głębię – nie mogę się doczekać, żeby w to zagrać!
Bez dwóch zdań to teraz moja najbardziej wyczekiwana gra.
Pozwolę sobie tu dodać, że obecnie No Rest for the Wicked to chyba również i mój najbardziej wyczekiwany tytuł. Wygląda bowiem na to, że nowa gra Moon Studios może naprawdę zrewolucjonizować gatunek ARPG. Twórcy pokazali nawet rozgrywkę klasą zabójcy, którym wreszcie będzie się dało grać jak faktycznym zabójcą – chować się w cieniu i atakować z zaskoczenia (z czym często erpegi akcji mają problem). Zobaczymy, jak sprawa będzie wyglądała podczas premiery wersji 1.0, ale na ten moment wydaje się, że ten system rozwoju postaci może sporo namieszać.
