Aktor grający kapitana Price’a chce wystąpić w filmie „Call of Duty”. Nikt inny nie ma do tego kwalifikacji
Ekranizacja Call of Duty powoli staje się faktem. Wciąż jednak nie wiadomo, kto zagra główną rolę, ale Barry Sloane nie ma tutaj żadnych wątpliwości – to on powinien założyć charakterystyczny kapelusz na wielkim ekranie. Aktor, który od lat wciela się w tę postać w grach z serii Modern Warfare, zadeklarował pełną gotowość do wejścia na plan.

W rozmowie z kanałem Dan Allen Gaming, Barry Sloane – który użycza głosu i twarzy postaci Price'a w cyklu Modern Warfare od 2019 roku – odniósł się do zapowiedzianej kinowej adaptacji. Choć szczegóły fabuły trzymane są w tajemnicy, trudno wyobrazić sobie film w tym uniwersum bez lidera Task Force 141:
Nie wydaje mi się, żeby na tej planecie był ktoś bardziej wykwalifikowany do tej roli ode mnie. Kto inny żyje tą postacią od prawie dekady? Kto lepiej rozumie skalę tych projektów, miłość fanów i przeszedł z nimi całą tę drogę od samego początku? Hollywood to jednak specyficzna bestia i decyzje zapadają tam z pobudek, których czasami nie da się zrozumieć. Jeśli jednak pytacie mnie, czy chciałbym to zrobić – absolutnie tak. W 100%. To byłoby fantastyczne, ale zobaczmy, jak ułożą się karty.
Aktor dodał również, że ogromnie docenia wsparcie społeczności, która w sieci głośno domaga się jego angażu w kinowej wersji.
Za kamerą projektu stanie Peter Berg („Ocalony”, „Mile 22”), a scenariusz przygotowuje Taylor Sheridan („Sicario”). Pytaniem otwartym pozostaje osadzenie filmu w oficjalnej linii czasowej. Zgodnie z wydarzeniami z Modern Warfare 4, losy niektórych bohaterów (w tym samego Price'a) zostały mocno przypieczętowane. Jeśli kinowe widowisko ma należeć do kanonu gier, jego akcja musiałaby rozgrywać się przed wydarzeniami z czwartej części lub skupić się na zupełnie nowych postaciach i ocalałych członkach ekipy.
Premiera filmu „Call of Duty” planowana jest na 2028 rok, a pierwszych informacji o obsadzie należy spodziewać się w nadchodzących miesiącach, gdy ruszą prace na planie.