Czy na to czekali fani Gothica? Zagrałem w demo Cralon, nową grę Björna Pankratza

Czy na to czekali fani Gothica? Zagrałem w demo Cralon, nową grę Björna Pankratza
Legendarny twórca, stojący za serią Elex oraz współtworzący marki Risena i Gothic, poszedł na swoje. I zaskakująco szybko pokazuje wersję demo Cralona. Tylko czy szybko znaczy dobrze?

Trochę już upłynęło od założenia Pithead Studio przez Björna i Jennifer Pankratzów oraz ogłoszenia nowej gry w klimacie oldschoolowych dungeon crawlerów. Przyznam, że osobiście nie pokładałem zbyt dużej wiary w ten projekt, ale skoro w tłusty czwartek wyszło demo, to w przerwie między czwartym a piątym pączkiem postanowiłem przetestować grę w obecnej formie.

W zapomnianej sztolni

Cralon to typowy dungeon crawler. Wcielamy się w tytułową postać, bohatera ludzkości tudzież łowcę potworów, który podczas pogoni za jedną z tych straszliwych bestii został strącony w otchłań zapomnianego szybu kopalni. Nasz heros jest słaby i wiele zapomniał, ale żyje!

Demo zabiera nas do niewielkiego skrawka podziemi, które przyjdzie nam ostatecznie zwiedzać. Odkrywanie sekretów poziomu zajmuje mniej więcej pół godziny i nie odmówię lokacji klimatu, ale… na razie to tyle z bardziej pozytywnych aspektów. Björn zapewnił, iż tytuł ma się skupić na poznawaniu historii oraz eksploracjii. Co do tego drugiego, owszem – z wieloma przedmiotami możemy wejść w interakcję, jak w typowym immersive sim, od razu podnosząc je i oglądając z każdej strony, zanim wylądują w naszym ekwipunku. W kapeluszach czy wiaderkach mogą kryć się ciekawe rzeczy, chociaż nie jestem pewien, jak ten tryb wpłynie na dynamikę rozgrywki. 

Gra stopniowo oddaje w nasze ręce kolejne narzędzia nawigacyjne. Początkowo jesteśmy zdani wyłącznie na siebie, ale po znalezieniu mapy czy kompasu ten drugi trafia od razu na HUD, ułatwiając orientację w terenie. To miłe, że znalazło się miejsce na takie detale. Innych jednak zabrakło. Zdziwiło mnie, że dookoła jest pełno beczek oraz skrzyń, których nie da się zniszczyć. W oldschoolowym dungeon crawlerze. Inspirowanym klasykami gatunku. Niezniszczalne beczki. Pomimo dzierżonego w rękach wielkiego młota. Cóż, może przyda się on do czegoś innego? 

Twórcy zapowiadali inspirację Ultimą Underworld oraz Arx Fatalis, także nie zaskoczyło mnie to, że został pojawia się postać pokojowo nastawionego przeciwnik, pełniącego funkcję swego przewodnika. Problem z tym małym gremlinem jest taki, iż raz nie wie, jak się wydostać, a zaraz dokładnie nam tłumaczy, co musimy zrobić, aby wejść wyżej. Nasza postać co jakiś czas stęka, sapie, rzuca różnymi tekstami w przestrzeń. Zauważyłeś coś niezwykłego? Nie – po prostu sobie wzdycham.

Przeciwnicy? Lepiej ich W OGÓLE unikać.

Niestety największym minusem są walka oraz skradanie. Systemy na ten moment są zupełnie niedopracowane, ubogie i mówiąc krótko – zwyczajnie złe. Potyczka wygląda jak pokaz slajdów, podczas którego wróg, zamiast odskakiwać do tyłu, zwyczajnie się tam teleportuje, po czym atakuje powietrze przed postacią gracza… co okazuje się skutecznym ciosem?! Moje zaś ataki, chociaż celne, nie odnosiły najmniejszego skutku! Nie wiem, czy to jakaś mechanika pechowego rzutu kości, czy po prostu błąd, ale wygląda to koszmarnie. Warto również wspomnieć, iż nie ma mechanizmu wyciągania broni, dlatego aby użyć jej do ataku, jesteśmy zmuszeni przytrzymać dodatko prawy przycisk myszy. O unikach, blokadach czy specjalnych atakach na razie zapomnijcie.

Pewne rzeczy są tłumaczone na bieżąco w formie okienek samouczka (chociaż te powiadomienia wyskakują, kiedy im się zachce), innych musimy się domyślić. Pod czerwonym paskiem życia znajduje się drugi, zielony. Doświadczenie nakazuje przypuszczać, iż jest to wytrzymałość/stamina. Dopiero w otoczeniu konkretnego przeciwnika poziom ten zaczął spadać, chociaż chowałem się za beczkami, jak nakazywały wskazówki. Będąc na skraju wyczerpania, nasz bohater rzuca tekstem, z którego możemy wywnioskować, że jest to rzeczywiście kondycja. Tyle że psychiczna. Mechanika bardzo ciekawa, z olbrzymim potencjałem, ale nie w takim podaniu!

Inteligencja wrogów jest okropna. Raz możemy za nimi biegać, innym razem ignorują nas, chociaż wyraźnie patrzą w naszym kierunku, ponieważ są zmuszeni podążać zaprogramowaną odgórnie trasą patrolu. Poczułem się, jakbym brał udział w prezentacji gry, która nie jest jeszcze nawet w fazie alfy. Świetnie to obrazuje stojący w rogu stół do craftingu, ale ostatecznie musimy znaleźć formułę. W wersji demo jest jedna. Na bełty. Kuszy natomiast nie uświadczymy.

Jest ładnie? To po co optymalizacja?

Wątpliwości budzi także grafika. Wydaje się oparta głównie o gotowe assety z Unreal Engine, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale w przypadku tego gatunku gier. zdecydowanie większą sympatię budzi we mnie retro stylizacja Verho, nieco bardziej stonowany Monomyth czy świetnie prezentujący się The Adventures of Sir Kicksalot. Wymienione tytuły już na gruncie wizualnym są oryginalne, nawet jeżeli nie przypadną każdemu do gustu.

Zapomniałbym o bardzo istotnym szczególe – optymalizacja leży na starcie. Już dawno nie słyszałem wiatraków w moim piecyku, a tutaj proszę, szumią aż miło! Przynajmniej mam pewność, że działają przy ponad 90% obciążeniu procesora oraz karty graficznej (Ryzen 9 5900X i 3060 Ti). Podejrzewam tutaj braki w doświadczeniu w pracy z Unreal Engine i zastanawiam się, skoro to ma być mały projekt indie, to po co brać na siebie takie wyzwanie? Dungeon crawler to specyficzny gatunek. Nieco już zapomniany, ale zawsze oferujący bogaty, ciekawy świat tudzież miłe dla oka mechaniki walki (kto z was nie był usatysfakcjonowany kopaniem orków na kolce w Dark Messiah?).

Aktualnie uważam, iż pozostaje czekać na kolejne wersje, ponieważ obecnie demo ledwie zasługuje na miano “wczesnej alfy”. Jedyne, co dostrzegam, to potencjał, ale w gruncie rzeczy, który tekst kultury takiego nie ma? Wszystko zależy wszak od wykonania, a lochom Cralona raczej bliżej do zawalenia. Mam nadzieję, że twórcy wezmą pod uwagę komentarze krytyki, chociaż szczerze martwią mnie pozytywne opinie na Steamie.

3 odpowiedzi do “Czy na to czekali fani Gothica? Zagrałem w demo Cralon, nową grę Björna Pankratza”

  1. „Twórcy zapowiadali inspirację Ultimą Underworld oraz Arx Fatalis, także nie zaskoczyło mnie to, że został pojawia się postać pokojowo nastawionego przeciwnik, pełniącego funkcję swego przewodnika.”

    Jest grubo xD Zaczynam się zastanawiać, czy wy przypadkiem nie bierzecie przykładu z Kolekcjonera i specjalnie piszecie teksty z babolami, żeby was poprawiali ludzie w komentarzach.

    Kiedyś demka to były wycinki gotowej gry, miały zachęcić do zakupu. Nie wiem, czy taki bieda slice z wersji alfa to dobry pomysł. Trochę to ujawnia, że deweloper sam nie wie, gdzie z tą grą chce podążyć.

    • Akurat demko też wymaga dopracowania, z tego powodu dema dużych tytułów przestały w pewnym momencie w ogóle się ukazywać. Ale zgadzam się, że lepsze demo lepsze niż słabe.

  2. „ Twórcy zapowiadali inspirację Ultimą Underworld oraz Arx Fatalis, także nie zaskoczyło mnie to, że został pojawia się postać pokojowo nastawionego przeciwnik, pełniącego funkcję swego przewodnika.”

    Co?😂

Skomentuj KapitanŻbik Anuluj pisanie odpowiedzi