Grałem już w Rainbow Six Tactics. Zapowiada się dużo singlowej zabawy i – co najważniejsze – zero mikrotransakcji [GAMESCOM 2026]

Grałem już w Rainbow Six Tactics. Zapowiada się dużo singlowej zabawy i – co najważniejsze – zero mikrotransakcji [GAMESCOM 2026]
Rainbow Six Tactics nie było na mojej liście najbardziej wyczekiwanych gier, więc do pokazu podchodziłem na chłodno. Nie jestem szczególnie wielkim fanem taktycznych strzelanek turowych i wolę FPS-y, ale to, co zobaczyłem, było naprawdę ciekawe.

Usiadłem z twórcami w małym pokoiku na terenie targów Gamescom i od razu dowiedziałem się, że Rainbow Six Tactics to tytuł tworzony zarówno przez weteranów serii R6, jak i przez inne studia, które pomagały wcześniej przy rozmaitych grach Ubisoftu. Sama rozgrywka ma naprawdę sporo dynamiki (jak na turówkę), a jednocześnie stawia wymaga odpowiedniego planowania. Turowa formuła okazuje się pasować jak ulał do uniwersum R6.

Gra w starym stylu – single player i bez mikrotransakcji

Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie ucieszyła, jest planowany model biznesowy. Rainbow Six Tactics to gra czysto solowa i pozbawiona mikrotransakcji. Zapłacimy za nią raz i dostaniemy całe doświadczenie, bez season passów, skórek czy płatnych DLC. W obecnych realiach rynkowych to naprawdę odświeżające podejście.

Od strony gameplayu gra wydaje się przemyślanym miksem XCOM-a i Mario + Rabbids (swoją drogą też tworzonego przez Ubisoft), tylko w realiach Rainbow Six. Obie serie były dobrze odebrane przez graczy, a przeniesienie ich fundamentów na nieco bardziej realistyczne, wojskowe tereny brzmi jak rozsądny pomysł. 

Tom Clancy’s Rainbow Six Tactics

Świat Rainbow Six Tactics jest rozbudowany

Twórcy, podążając „xcomowymi” szlakami, pozwalają na udanie się pomiędzy misjami udamy do bazy, w której zajmiemy się leczeniem operatorów, ich rozwojem oraz rekrutacją nowych członków zespołu. To dodatkowa warstwa rozgrywki, wykraczająca poza same walki, dobrze znana fanom gatunku. 

W grze znajdziemy 15 operatorów znanych z Rainbow Six Siege, każdy z własnymi umiejętnościami i charakterystyką przeniesioną z pierwowzoru. To powinno ucieszyć miłośników serii i sprawić, że wybranie odpowiedniego zespołu będzie proste i intuicyjne.

Tom Clancy’s Rainbow Six Tactics

Twórcy zapowiadają też rozbudowaną fabułę i sporo lore’u dla fanów świata R6, choć na pokazie widziałem tylko parę przerywników filmowych, więc za szybko na jakąkolwiek ocenę. Co ciekawe, w trakcie samych starć dostajemy klimat zbliżony do kultowego SWAT 4, czyli poważne, taktyczne podejście do tematu jednostek specjalnych, wraz z odbijaniem i eskortą więźniów, a nie festiwal skinów i groteskowych okrzyków w stylu „czas zatańczyć”.

Gameplay powinien się obronić sam

A co więcej, jeśli chodzi o rozgrywkę? We wnętrzach przemierzanych lokacji obowiązuje ograniczająca widoczność mgła wojny i trzeba mocno pilnować swoich akcji, by nie naciąć się na zasadzkę. Z kolei na zewnątrz jej nie ma i starcia są bardzo żywe i szybkie. Dostaniemy też opcję zatrzymania czasu, żeby spokojnie zaplanować akcję całego zespołu, zanim ją wykonamy. Twórcy bardzo mocno podkreślali, że wszystkie mapy są tworzone ręcznie, a nie generowane proceduralnie czy przy pomocy AI. 

Tom Clancy’s Rainbow Six Tactics

Gra ma oferować też zaawansowane mechaniki taktyczne zaprojektowane z myślą o weteranach gatunku, a wybór konkretnych operatorów do misji wpłynie na to, w jaki sposób ją ukończymy (np. z hukiem czy po cichu). Niektórzy będą w stanie ukryć się przed wrogiem, inni dadzą radę niszczyć elementy otoczenia na mapie albo dostaną więcej punktów ruchu, by gonić uciekających przeciwników. W trakcie starć do dyspozycji otrzymamy też drony oraz inne dodatkowe gadżety, które możecie kojarzyć z Rainbow Six Siege.

Jestem na tak

Udawałem się na ten pokaz bez większych oczekiwań, a wyszedłem… całkiem zaintrygowany. Gameplay wygląda ciekawie, jakość grafiki stoi na dobrym poziomie i widać, że twórcy mają dużo pomysłów na to, żeby gra nie nudziła się po kilku, nawet dłuższych, sesjach. Do tego nie musimy obawiać się obecności mikrotransakcji, season passów i innych utrapień współczesnego gamingu. Na pełną ocenę musicie oczywiście jeszcze trochę poczekać, ale gamescomowy pokaz daje nadzieję, że taktyczne strzelanki będą mogły pochwalić się kolejnym poważnym tytułem.

8 odpowiedzi do “Grałem już w Rainbow Six Tactics. Zapowiada się dużo singlowej zabawy i – co najważniejsze – zero mikrotransakcji [GAMESCOM 2026]”

  1. Dostaniemy też opcję zatrzymania czasu, żeby spokojnie zaplanować akcję całego zespołu, zanim ją wykonamy
    Przyznam, że tego za bardzo nie rozumiem. Jest mowa o taktycznej turówce, grze w stylu XCom, a to brzmi jak jakaś aktywna pauza z Shadow Tactics, pozwalająca skoordynować swoim komandosom akcję. Bo turówki z reguły i tak dają cały czas świata na planowanie ruchów. To jakaś hybryda turówki i RTT, czy jak?

    inni dadzą radę niszczyć elementy otoczenia na mapie
    Tego rozwiązania też nie jestem fanem. Jak ma być realistyczny taktyk, to zamiast „specjalnych mocy” operatorów wolałbym po prostu, że kogo wyposażę w C4, ten może niszczyć otoczenie. Oczywiście jakieś statystyki postaci i postać wyszkolona na sapera robi to sprawniej I z mniejszym ryzykiem niewypałów jak najbardziej. Ale sztywne przypisanie, że operator A może wysadzać, operator B się ukrywać, ale operatorzy C I D już nie, bo tak, nie bardzo mi się podoba.

    Za to ta warstwa strategiczna z bazą, rekrutacja i szkoleniem swoich komandosów pasuje jak ulał.

    • Jagged alliance. Fallout tactics. To były fajne gry. Teraz to to kombinacje i już nie na nasze czasy. Gram 38 lat ,wychowałem się na tekstiwych grach i strategiach i sam już w nie nie gram bo widze bardziej ciekawe gry dla siebie, do takich gier trzeba miłośników. To samo kompania braci, sudden strike, to były gry, teraz mało kto je dostrzega bo starzy gracze stratedzy już nie mają tego powonienia co kiedyś a nowi nie są zainteresowani.

  2. DirkPitt1 napisał(a):

    „Dostaniemy też opcję zatrzymania czasu, żeby spokojnie zaplanować akcję całego zespołu, zanim ją wykonamy”
    Przyznam, że tego za bardzo nie rozumiem..

    Też tego stwierdzenia nie ogarniam. Może chodzi o coś w stylu Mutant Year Zero – eksploracja mapy z możliwością ataku z dowolnej strony?

    • To nie jest mój profil CD-A. Pokazujecie dane innych userów. Prosicie się o wpierdol od GIODO.

    • Mnie przychodzi do głowy taka „hybryda” jak Lamplighter’s League, gdzie zaczynasz w stylu Commandosów i dopóki nie wywołasz alarmu, to masz w czasie rzeczywistym, możesz sobie ludzi po cichu ustawiać na dogodnych pozycjach, czy nawet część przeciwników wyeliminować, a jak cię już zauważą, to już typowa walka turowa.

      • Mutant Year Zero działa na tej samej / podobnej zasadzie. Fajnie się pozbywało połowy ludzi z danej grupy po cichu, a potem atak z dogodnej pozycji na pozostałych i dalej walka turowa.

      • MYZ nie grałem, ale jest na liście do ogrania… od dawna. Za dużo gier, za mało czasu.

Dołącz do dyskusji