Arya Stark zamiast Jona Snowa? HBO szykuje nowy spin-off „Gry o tron”

Arya Stark zamiast Jona Snowa? HBO szykuje nowy spin-off „Gry o tron”
Platforma wraca do jednego z porzuconych projektów.

HBO sukcesywnie rozwija uniwersum „Gry o tron” poprzez kolejne prequele. „Ród smoka” okazał się dużym sukcesem i niedługo powróci z trzecią serią. Natomiast już w przyszłym tygodniu zadebiutuje nowy serial „Rycerz Siedmiu Królestw”, który już teraz zbiera świetne noty w serwisie Rotten Tomatoes – uzyskał 87% pozytywnych opinii od krytyków. Kolejny sezon został już oficjalnie zamówiony.

Tym razem jednak akcja nowego serialu nie miałaby się rozgrywać w przeszłości, lecz kontynuowałaby jeden z niedomkniętych wątków pozostawionych po finale „Gry o tron”. Po emisji ósmej serii część widzów domagała się nowego zakończenia lub wręcz nakręcenia całej ostatniej odsłony od nowa. Oczywiście taki scenariusz nigdy nie wchodził w grę, lecz za kulisami zrodziły się pomysły na sequele, które miałyby nieco udobruchać fanów.

CD-Action Switch magazyn banner

Pierwszym z pomysłów był serial skupiony na losach Jona Snowa. W głównej roli miał powrócić Kit Harington, jednak produkcja ta ostatecznie trafiła do szuflady. Przez długi czas nie było wiadomo, dlaczego nigdy nie doszła do skutku. Aż do teraz. 

Jak podaje The Hollywood Reporter, okazuje się, że aktor osobiście naciskał na niezwykle mroczną wizję, w której Snow wiódłby samotny żywot jako „człowiek złamany, cierpiący na zespół stresu pourazowego (PTSD)”. Bohater miał porzucić swój miecz (Długi Pazur) i odprawić wilkora Ducha, a następnie poświęcać czas na budowanie chat tylko po to, by później je podpalić. Harington chciał też, żeby Jon umarł i nigdy nie został bohaterem.

Taka wizja nie przemówiła do HBO, które finalnie wycofało się z przedsięwzięcia, uznając pomysł aktora za zbyt przygnębiający. Sam Harington tłumaczył później, że produkcja nie doszła do skutku, gdyż nie udało się wypracować satysfakcjonującego scenariusza. Z kolei w zeszłym miesiącu ogłosił on, iż definitywnie pożegnał się z rolą Jona Snowa.

HBO nie porzuca jednak planów na kontynuowanie „Gry o tron”. Kolejnym projektem, o którym było już głośno po emisji finałowego sezonu, był ten skupiony na Aryi Stark. THR informuje, że platforma zamierza powrócić do tej historii, choć w zmienionej formie. Nad nową wersją pracuje Quoc Dang Tran, znany z serialu „Krople Boga” Apple TV.

Akcja przeniosłaby się oczywiście poza Westeros, na kontynent Essos. Widzowie śledziliby dalsze poczynania Aryi, która w finale „Gry o tron” wyruszyła w podróż, by odkryć, co znajduje się na zachód od znanego świata. Kontynuacja mogłaby połączyć wątek odkrywania nieznanych lądów z osobistymi przeżyciami bohaterki. Z czasem mogłaby ona wrócić do domu i ponowne spotkać się z rodzeństwem – Jonem, Sansą czy Branem – i w ten sposób widzowie dowiedzieliby się o ich dalszych losach.

Projekt znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Czas pokaże, czy dojdzie on w ogóle do skutku. Nie wiadomo również, czy Maisie Williams nadal jest zainteresowana powrotem do roli Aryi.

2 odpowiedzi do “Arya Stark zamiast Jona Snowa? HBO szykuje nowy spin-off „Gry o tron””

  1. Pierwszy sezon był świetny, potem jeszcze bywało ok, ale z sezonu na sezon coraz gorzej. Ostatni sezon był tak żenujący, że nie widzę za bardzo szans na coś dobrego.

  2. Mam mieszane uczucia. Może już stary jestem, ale kiedyś to było (teraz już nie ma) inaczej. Co mam na myśli? Owszem, sequele, drugie części powstawały. Kolejne sezony seriali powstawały. Ale nie było rozbudowanych uniwersów. I tak jak na początku mnie to cieszyło (jak zaczęły powstawać), tak teraz coraz bardziej mnie to męczy. Często kolejne odnogi są gorsze (ale nie zawsze), żerują tylko na popularności materiału głównego. Mógłbym to jakoś przeboleć, ale też coraz rzadziej pojawiają się nowe uniwersa.
    Co jest tego przyczyną? Obawa, że się nie sprzeda? To bardziej od strony twórców. A może poowstają, tylko nie są reklamowane i ciężko je wyłapać, w zalewie tanich wypełniaczy VOD? A jak już są wyłąpane to się człowiek boi obejrzeć, aby znowu na jakieś guano nie trafić?
    Pewnie trochę pomiędzy. Z jednej strony nie inwestuje się w nowe marki wielkich pieniędzy z obawy, że się koszta nie zwrócą, z drugiej strony, jak już coś nowego powstaje, to ludzie nie chcą ogladać, bo obawiaja się straty czasu i wolą poświęcić go na oglądanie kolejnego odłamu tego co znają. Albo kolejny raz to co juz widzieli.
    A jak już coś nowego chwyci to wyciskamy ile się da z każdej strony, aż już wyszyscy mają tego dojśc. I potem jak ktoś by chciał nadrobić takie uniwersum, Marvela, Gwiezdnych wojen, Gry o tron, Szybkich i Wściekłych, czy Piratów z Karaibów (czy wielu innych) to musi mnóstwo czasu poświecić.
    Tutaj muszę oddać troche Netflixowi, bo mimo, że ma mnóstwo swoich problemów, to jednak próbuje z nowymi markami, choć efekty są tego różne.
    Oczywiście widoczne jest to nie tylko w filmach, ale i w grach czy literaturze. Czasem widzę w ksiegarni jakiś tytuł, który by mnie może i zainteresował, ale jak widzę, że to 4 czy 5 tom, to jakoś ciężej mi się za to zabrać. Bo po pierwsze nie wiem czy to już historia zamknięta, czy będzie kontynuowana, czy skończę jak fani książkowej gry o tron, którzy już literackiego zamknięcia to się pewnie nie doczekają.

Skomentuj Feniks Anuluj pisanie odpowiedzi