6
13.04.2022, 12:04Lektura na 19 minut

Legendy branży gier. Publikujemy wspomnienia Kena Williamsa o Jobsie, Gatesie i Bezosie

Zapraszamy do lektury fragmentu nadchodzącego polskiego wydania książki „Nie każda bajka dobrze się kończy. Wzlot i upadek Sierra On-Line” autorstwa Kena Williamsa.


CD-Action

Kolejna na polskim rynku książka o historii gamingu to opowieść o Sierra On-Line, firmie Roberty i Kena Williamsów, czyli pionierów gier przygodowych i twórców serii takich jak King's Quest, Gabriel Knight czy Leisure Suit Larry. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Open Beta publikujemy jej fragment. Książka „Nie każda bajka dobrze się kończy. Wzlot i upadek Sierra On-Line” dostępna będzie od 20 kwietnia.

Nie każda bajka dobrze się kończy. Wzlot i upadek Sierra On-Line, Ken Williams open beta
„Nie każda bajka dobrze się kończy. Wzlot i upadek Sierra On-Line”, Ken Williams

Poniżej znajdziecie fragment polskiego wydania książki „Nie każda bajka dobrze się kończy. Wzlot i upadek Sierra On-Line”, który otrzymaliśmy od wydawcy i zamieszczamy bez żadnych ingerencji.


Rozdział 23: Wspomnienia ze spotkań z tytanami branży


Nie sądzę, żebym jeszcze kiedykolwiek zagrał. Mam wiele wspaniałych wspomnień, ale te dni już minęły.


Sean Connery

Spotkanie ze Steve’em Wozniakiem

W początkach istnienia Sierry, Apple było małą firmą. Można było zadzwonić do Apple i poprosić Steve’a Wozniaka lub Steve’a Jobsa, a oni podchodzili do telefonu.

steve wozniak sierra online interactive
List od Steve'a Wozniaka.

Drodzy ON-LINE-SYSTEMS (zwłaszcza Williamsowie),

Przez ostatnie kilka lat miałem mało czasu na gry, mimo że jestem miłośnikiem gier wideo.

Wasza seria HI-RES MYSTERY HOUSE urzekła mnie i dała mi upragnioną przerwę na gry.

To był taki dreszczyk emocji, gdy zobaczyłem pierwsze zastosowanie grafiki (do tego stopnia) w grze 'PRZYGODOWEJ'. Spędziliście dużo czasu, robiąc coś w unikalny sposób, oczywiście dlatego, że chcieliście zrobić coś „dobrego” i „jak należy”, nawet jeśli sukces lub wartość były nieprzewidywalne. Koncepcja ta została rozszerzona o kolorowy dodatek do THE WIZARD AND THE PRINCESS. Według mojej wiedzy, nikt jeszcze nie dokonał podobnego wyczynu (chociaż teraz, gdy 'pokazaliście' światu, inni PÓJDĄ w Wasze ślady).

W lutym miałem (dobrze nagłośniony) wypadek samolotu. Na szczęście wszyscy mamy się dobrze, a ja nadal lubię latać. Nie mam żadnych wspomnień z wypadku ani z pięciu tygodni po nim (całkowita amnezja), ale opowiadano mi o wypadku i pobycie w szpitalu. Zdjęcia pokazują mnie w szpitalu grającego w gry na Apple!

Po pobycie w szpitalu kupiłem egzemplarz Waszej nowej gry SABOTAGE, której nawet na chwilę nie mogłem odłożyć. Ludzie mówili mi, że moja katastrofa lotnicza zaczęła się od startu pod dziwnym kątem z pasa startowego i że prawie zderzyłem się z dużym zaparkowanym helikopterem wojskowym. Być może podświadomie mam silne pragnienie zestrzelenia tych helikopterów! Moje wyniki oscylują często w granicach czterech tysięcy i byłbym zainteresowany najlepszymi wynikami, o których wiecie.

Muszę powiedzieć, że uważam SABOTAGE za najlepszą grę napisaną na Apple (z bliską konkurencją w postaci SIRIUS, BUDGECO, innych). W rzeczywistości jest to zdecydowanie najbliższe zastosowanie do tego, dla którego naprawdę zaprojektowałem ten komputer - dobry SPACEWAR (który się nie pojawił, prawdopodobnie z powodu zapotrzebowania na więcej analogowych treści). Moje notatki z okresu przed pojawieniem się APPLE-II zawierają procedury W WYSOKIEJ ROZDZIELCZOŚCI pozwalające na manipulowanie do 64 statków, pocisków itp. jednocześnie. Niestety, konieczność przeznaczenia mojego czasu na ważniejsze cele firmowe uniemożliwiła jego realizację. Tak się cieszę, że w tym kierunku zmierzają właściciele komputerów osobistych. Szczególnie cieszę się, że udało się wypuścić wystarczająco dużo informacji o wnętrznościach APPLE-II, aby UŻYTKOWNICY mogli być tak twórczy. To stwierdzenie opisuje istotną różnicę między naszym komputerem a innymi. Mam nadzieję, że w jak największym stopniu zasada ta będzie stosowana do przyszłych produktów Apple.

Dziękuję Wam bardzo za szczęście, które wnieśliście w moje życie. Mam nadzieję, że nie znajdziecie granic dla swojej kreatywności związanej z APPLE.

Z poważaniem,
Steve (WOZ) Wozniak

Kiedy po raz pierwszy spotkałem Wozniaka, Roberta była ze mną w siedzibie Apple w Sunnyvale. Skierowano nas do biurka Wozniaka, przy którym stała deska do prasowania. Stał tam Wozniak i bardzo uradowany powiedział, że odkrył nowy sposób duplikowania dysków, który chciał mi pokazać. To było na początku lat 80., bo pamiętam, że wciąż powielaliśmy gry na dyskietkach.

W początkowym okresie Sierra używała jednej ogólnej etykiety i indywidualnie drukowała nazwę gry i wersję

Wozniak miał jedną z naszych gier i rozciął bok dyskietki, usuwając środek (nośnik). Następnie umieścił go pomiędzy dwoma ręcznikami, po czym usunął nośnik z czystej dyskietki i położył go bezpośrednio na desce do prasowania. Umieszczając nośniki gry na wierzchu pustych nośników z ręcznikiem między nimi i ręcznikiem na górze, przyłożył gorące żelazko do stosu. Chwilę później wyjął pusty nośnik, włożył go z powrotem do opakowania na dyskietkę i zaczął pokazywać, że świeżo skopiowana gra się uruchamia!

Jestem pewien, że to była prosta magiczna sztuczka, ale zostałem całkowicie wciągnięty. Jeden punkt dla Woza (pseudonim Wozniaka). Tu mnie miał.

Steve Jobs był tam tego dnia i ledwo odrywał wzrok od swojego komputera. Uścisnęliśmy sobie dłonie, gdy Wozniak nas sobie przedstawił, ale wyglądał, jakby miał o wiele lepsze rzeczy do roboty, niż być przedstawianym kudłatemu programiście i jego żonie/projektantce gier, którzy zeszli z gór.

Miesiąc później dostałem zaproszenie na imprezę urodzinową do domu Wozniaka.

Poszliśmy z Robertą i mam tylko kilka wspomnień z tego dnia. Po pierwsze, Woz miał basen, który rozciągał się spod jego sypialni na zewnątrz! Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Drugim było to, że mówił o zrobieniu festiwalu podobnego do Woodstocku. Powiedział, że badał Woodstock i zrozumiał, dlaczego wszystko poszło nie tak, i chciał zorganizować festiwal, który przyciągnąłby tego rodzaju wykonawców i publiczność, co Woodstock, ale nie byłby logistyczną i finansową katastrofą.

Później zrobił dwa festiwale „US” i nie sądzę, by któryś z nich spełnił jego oczekiwania.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Redaktor
CD-Action
Wpisów1023

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane