Reboot „Aniołków Charliego” nabiera kształtów. Poznaliśmy szczegóły wielkiego powrotu kultowej serii

Reboot „Aniołków Charliego” nabiera kształtów. Poznaliśmy szczegóły wielkiego powrotu kultowej serii
Hollywood kocha powroty, a to ma być jeden z największych.

Od ostatniego kinowego filmu „Aniołków Charliego” mija właśnie siedem lat. Najwyraźniej Sony uznało, że to wystarczająco długi czas, by spróbować nakręcić nową wersję. Jak podaje The Hollywood Reporter, scenariusz do filmowego rebootu napisze Peter Chiarelli („Narzeczony mimo woli”, „Bajecznie bogaci Azjaci”).

Nie wiadomo, kto będzie producentem filmu. Źródło wspomina, że przy projekcie ma pracować Drew Barrymore i jej wytwórnia Flower Films, odpowiedzialna za pierwsze kinowe adaptacje na początku XXI wieku. Sony nie udzieliło jednak komentarza w tej sprawie.

Dla tych, którzy nie śledzą tej marki – „Aniołki Charliego” debiutowały jako serial telewizyjny (1976-1981), którego gwiazdami były Kate Jackson, Farrah Fawcett, Jaclyn Smith i Cheryl Ladd. Produkcja była tak wielkim przebojem, że w 2000 roku doczekała się kinowej wersji. To właśnie w niej wystąpiły Cameron Diaz, Drew Barrymore i Lucy Liu. Film również okazał się wielkim hitem – do tego stopnia, że trzy lata później dostał kontynuację „Aniołki Charliego: Zawrotna szybkość”. 

Potem dwa razy próbowano wskrzesić markę – najpierw w 2011 roku za pośrednictwem serialu, który został skasowany po zaledwie czterech odcinkach. Następnie w 2019 roku na wielki ekran trafiły kolejne „Aniołki Charliego”, których gwiazdami były Kristen Stewart, Ella Balinska i Naomi Scott. Za reżyserię odpowiadała Elizabeth Banks, ale film nie przyciągnął tłumów do kin, zarabiając na całym świecie tylko 73 miliony dolarów (przy budżecie 48 milionów dolarów). 

Czy tym razem Sony może liczyć na sukces? Zapewne wszystko będzie zależeć od pomysłu na historię oraz wyboru nowych aniołków. Kogo widzicie w ich rolach?

6 odpowiedzi do “Reboot „Aniołków Charliego” nabiera kształtów. Poznaliśmy szczegóły wielkiego powrotu kultowej serii”

  1. „Od ostatniego kinowego filmu „Aniołków Charliego” mija właśnie siedem lat. Najwyraźniej Sony uznało, że to wystarczająco długi czas, by spróbować nakręcić nową wersję.”
    Czytaj: „Jesteśmy kreatywnymi bankrutami, którzy nie są w stanie wymyślić niczego nowego, więc będziemy mielić te same pomysły, które kiedyś chwyciły, do us***j śmierci”.

    Pierwsze Aniołki z Diaz, Barrymore i Liu, pamiętam, nawet mi się podobały, ale drugie już nieszczególnie. Serialu widziałem, zdaje się, tylko kilka odcinków, ale kojarzy mi się, że był fajny.

    Ale kolejna wersja? Po 7 latach? Jakiekolwiek nowe wersje filmów powinno kręcić się tylko, jeśli ówczesna technika nie pozwalała w pełni zrealizować wizji autora albo gdy naprawdę można w temacie coś nowego powiedzieć. Czy zaledwie siedem lat usprawiedliwia którąś z tych opcji? Nie wydaje mi się. Jedyną ideą stojącą za nową wersją, jest zrobienie kasy.

  2. Matko… na co to komu…?

    • For money.

      • Czy rzeczywiście? Pewnie straty nie przyniesie, ale wielkich zysków raczej także. Ze zdjęć jakie widziałem wnioskuję, że dziewczyny mają być jeszcze nieco młodsze i bardziej w typie „z sąsiedztwa”. Pewnie będą stylizowany na bardziej „feministyczny” wajb, choć w kontekście ożywianego formatu to raczej kpina z feminizmu. W szerszym kontekście, to kpina z widza i ostentacyjna deklaracja Sony, że nie ma żadnych pomysłów.

      • Mosparko napisał(a):

        Pewnie będą stylizowany na bardziej „feministyczny” wajb, choć w kontekście ożywianego formatu to raczej kpina z feminizmu.

        A to ta wersja z 2019 już nie była? Jakoś kojarzy mi się wypowiedź bodajże reżyserki w stylu „mężczyźni, to nie jest film dla was”. Jedno jest pewne: takich dekoltów, jak mają na otwierającym zdjęciu Diaz i spółka, to nie będzie.

  3. DirkPitt1 napisał(a):

    Mosparko napisał(a):
    Pewnie będą stylizowany na bardziej „feministyczny” wajb, choć w kontekście ożywianego formatu to raczej kpina z feminizmu.

    A to ta wersja z 2019 już nie była? Jakoś kojarzy mi się wypowiedź bodajże reżyserki w stylu „mężczyźni, to nie jest film dla was”. Jedno jest pewne: takich dekoltów, jak mają na otwierającym zdjęciu Diaz i spółka, to nie będzie.

    Kuźwa, mam się poczuć kobietą czy osobą niebinarną, skoro film mi się podobał i widziałem go już parę razy? Ktoś mi będzie mówił, że film nie jest dla mnie. Oczywiście może mi to powiedzieć ktoś, kto mnie zna, np. że jakiś horror nie jest filmem dla mnie (nie znoszę wielu horrorów), ale nie obca baba, facet czy jakieś ono.

Skomentuj alistair80 Anuluj pisanie odpowiedzi