Saga Skywalkerów powraca do kin! Wiadomo, kto nakręci nową trylogię „Gwiezdnych wojen”
Cóż, Dave Filoni nareszcie zaczyna kształtować uniwersum Star Wars po swojemu, ale zamiast wprowadzać powiew świeżości… robi krok wstecz. Jeszcze nie tak dawno była prezes Kathleen Kennedy zapewniała, że nowe filmy powstaną już bez udziału Skywalkerów. Najwidoczniej jednak nowe dowództwo ma zupełnie inne plany.

Jak podaje serwis The Hollywood Reporter, wyreżyserowaniem dziesiątej części „Gwiezdnych wojen” zajmie się Jon Watts, twórca filmowej trylogii „Spider-Man” z Tomem Hollandem. Natomiast za scenariusz odpowiada Simon Kinberg („Star Wars: Rebelianci”, „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie”).
I tutaj zaczynają się informacje, które zapewne już dzielą środowisko fanowskie. Otóż nowa produkcja z uniwersum nie będzie odrębnym spin-offem, lecz oficjalnym 10. epizodem Sagi Skywalkerów. Choć dokładne umiejscowienie na osi czasu nie zostało jeszcze ujawnione, potwierdzono, że w nowej trylogii „w jakieś roli” powróci Rey (Daisy Ridley). Kontynuacja jej historii w najnowszym projekcie wyjaśniałaby opóźnienia wokół zapowiedzianego w 2023 roku solowego filmu o tej bohaterce, który ugrzązł w produkcyjnym piekle po wielokrotnych zmianach scenarzystów.
Warto jednak pamiętać, że film wciąż znajduje się w fazie rozwoju i czeka na oficjalne zielone światło ze strony Disneya. A więc jak to często w Lucasfilm bywa – zapowiedzieć zapowiedzą, ale czy cokolwiek z tego powstanie, to już zupełnie inna kwestia.
Nowy projekt został ogłoszony w okresie sporej reorganizacja studia. Po rozczarowującym wyniku finansowym filmu „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu”, stery w Lucasfilmie jako współprezes objął Dave Filoni. Nadchodzący kinowy projekt „Star Wars: Starfighter” w reżyserii Shawna Levy'ego z Ryanem Goslingiem będzie ostatnim rozwijanym pod nadzorem byłej prezes Kathleen Kennedy.
Wybór Wattsa wydaje się bezpiecznym krokiem ze strony studia – reżyser ma na koncie ogromny sukces trylogii Spider-Mana w MCU, a także dodał już coś od siebie w odległej galaktyce za sprawą ciepło przyjętego serialu „Załoga rozbitków”. Przekazanie sterów nad nową trylogią w jego ręce sygnalizuje, że Disney szuka sprawdzonych nazwisk potrafiących prowadzić wielkie blockbustery. Zapewne powrót do głównej Sagi Skywalkerów oraz ponowne podjęcie wątku Rey to odważny krok, który ma przywrócić „Gwiezdnym wojnom” dominującą pozycję na dużym ekranie.
Czarno to widzę…
Chciałoby się czegoś dobrego, a wyjdzie pewnie tak jak do tej pory, albo jeszcze gorzej.