Serialowy „Harry Potter” jest wyprany z kolorów w konkretnym celu. Twórcy chcą postawić na większy realizm
Gdy Warner Bros. w 2023 roku zapowiedziało nową adaptację „Harry’ego Pottera”, projekt spotkał się z mieszanymi reakcjami – wielu fanów uważało, że na ponowne opowiedzenie tej samej historii jest jeszcze za wcześnie. Jednak po premierze pierwszego zwiastuna największe obawy wzbudziło coś innego: wyjątkowo ciemna kolorystyka serialu.

Do tych zarzutów w podcaście André Pilliego odniósł się autor zdjęć do serialu HBO Max, Adriano Goldman. Jak wyjaśnił, zespół nie skończył jeszcze nawet montażu pierwszego odcinka, a ujęcia użyte w zwiastunie nie oddają ostatecznego wyglądu produkcji. Operator zauważył, że technologia użyta przy filmach z 2001 i 2002 roku jest już przestarzała. Nazwał tamtą fotografię „zmęczoną jak na dzisiejsze standardy”, a samą wersję Columbusa określił jako „kreskówkową” oraz „przesadzoną pod względem kolorów, gry aktorskiej i szerokich kątów”.
Dlatego też nowa adaptacja ma być bardziej przemyślana, a nasycenie barw zależeć będzie od nastroju danej sceny. Przy okazji Goldman pochwalił wizję reżysera Marka Myloda oraz showrunnerki Franceski Gardiner, którzy chcą, aby nowy serial trafił głównie do młodszego pokolenia – wychowanego na grach wideo i współczesnej estetyce telewizyjnej, a przez to mającego zupełnie inne oczekiwania co do tempa i dynamiki pracy kamery:
Idealnie byłoby, gdyby był to Potter bardziej realistyczny, mocniej stąpający po ziemi – nie tylko z punktu widzenia stylu, palety barw czy doboru plenerów, których nie ma zbyt wielu, ale trochę ich jest, lecz także rytmu, ruchu kamery i całej reszty.
Dodał, że paleta barwna będzie odzwierciedlać sytuację życiową głównego bohatera. Zanim Harry trafi do Hogwartu, świat przedstawiony ma być bledszy i pozbawiony żywych odcieni:
Jeśli wszystko jest urocze, kolorowe i radosne, to jak to jest postrzegane?
Goldman wyjawił również, że Hogwart pojawi się dopiero pod koniec pierwszego odcinka.
Premiera serialu „Harry Potter” odbędzie się w grudniu na platformie HBO Max. W głównych rolach zobaczymy Dominica McLaughlina jako Harry’ego Pottera, Arabellę Stanton jako Hermionę Granger i Alastaira Stouta w roli Rona Weasleya.
Ja wiem, czy w serialu, gdzie wszyscy biegają ubrani w spiczaste czapeczki, szlafroki i wymachują wykałaczkami, wykrzykując „wingardium lewiosa” czy inne „alohomora” trzeba się trzymać realizmu pod względem kolorów?
HP nie jest w żadnej mierze realistyczny i nawet nie warto próbować go takim uczynić. Można co najwyżej pracować nad tym, żeby był wiarygodny, czyli wewnętrznie spójny, a raz wprowadzone reguły świata przedstawionego skrupulatnie przestrzegane (na tym wiele fantastyki się potrafi wyłożyć, że reguły działania danego świata działają, gdy to jest wygodne dla scenariusza, a kiedy nie, to działać przestają).
W punkt
Na spójność świata nie ma co za bardzo liczyć, bo wynika to z materiału źródłowego i samych założeń świata. Harry Potter to seria dla nastolatków o czarodziejach. Samo to jest trudne do zrobienia, bo do wyboru masz albo magię, która niewiele wnosi do działań bohaterów, albo zaakceptować, że część mechanizmów (jak np. cofanie czasu) zostanie zignorowanych później w opowieści. Zwłaszcza, że mówimy o dość długim cyklu. W ramach jednej książki można jeszcze trzymać spójność świata, ale po kilku latach trzymanie się wewnętrznej logiki pogarsza jakość opowieści.
A do tego trzeba ten magiczny świat dokleić równolegle do współpczesnej
Dziękuję CDA za wspaniały system komentarzy bez możliwości edycji.
No ostatecznie jest to jakoś wytłumaczone z tym cofaniem czasu. To nie tak, że każdy sobie biegał z podręczną magiczną klepsydrą, tylko ich użycie było obwarowane wieloma obostrzeniami, bo konsekwencje mogły być poważne, a potem Harry z ekipą na spółkę ze śmierciożercami porozwalali cały zapas ministerstwa. Przyznaję, że jest to kiepskie wytłumaczenie, ale jest.
I takie większe, czy mniejsze odstępstwa od reguł zdarzają się w niejednej opowieści, bo niewielu jest autorów, którzy najpierw stworzyliby od zera świat ze wszystkimi jego założeniami geograficznymi, politycznymi, językowymi itp. itd. jak Tolkien. Najczęściej to jest pisane na zasadzie „o to będzie fajny motyw”, nawet nie planując kontynuacji, a więc bez większego zastanowienia, jak ten „fajny motyw’ będzie funkcjonować w szerszym świecie i dłuższej perspektywie. I potem wraz z rozwojem serii rzeczywiście niektóre założenia zaczynają twórcę uwierać.
Łatwiej jest wprowadzać takie mechanizmy w „globalnych” opowieściach, gdzie zawsze można się podratować wytłumaczeniem, że coś pochodzi z dalekiej krainy, do tej pory tylko ledwo wspomnianej. HP to też uniwersum leżące przy górnej granicy skali „magiczności” świata, gdzie czary są zarówno potężne jak i powszechne. Podobnie jak w świecie D&D, ale tam mamy dekady rozwoju systemu, gdzie utrzymanie spójności świata wymaga sporo wysiłku i obwarowania dziesiątkami reguł. U Tolkiena magia jest potężna i tajemnicza, a dokładna rola i moc Gandalfa nie jest określona, więc zarówno jego interwencje jak i ich brak są zgodne z logiką świata. Rowling zastosowała podobny zabieg u Dumbledore’a – jest najpotężniejszym czarodziejem, ale jego plan wymaga odpowiedniego posterowania Harrym. A jak potrzebuje Deus ex machiny, to ma Hermionę, która zawsze ma potrzebną wiedzę pod ręką.
Bardziej obawiam się zmian w charakterach i relacjach między postaciami. W oryginale to było spójne i wiarygodne, ale jak jakiś pośledni scenarzysta weźmie się za zmiany, bo uzna że potrafi pisać lepiej niż Rowling, a poza tym to trzeba uwspółcześnić opowieść sprzed aż 30 lat.
I w HP da się. Choćby peruwiański proszek natychmiastowej ciemności, który sprowadzali Fred z George’em i którego żadne czary (w każdym razie znane Brytyjczykom, bo pewnie w Peru znali na to jakieś przeciwzaklęcie) nie przełamywały. Więc bez większego problemu dałoby się wprowadzić różne lokalne zaklęcia/mikstury/magiczne zwierzęta czy rośliny z odległych części świata, więc dla Europejczyków mało znane i niedostępne. Albo zaklęcia eksperymentalne, które ktoś sobie wymyślił (Snape i jego septum sempra) i nigdy na szerszą skalę nie upublicznił.
To też realne „zagrożenie”.
Mnie bardziej interesuje temat słuchowiska z harrego pottera tworzonego z częścią aktorów z serialu, gdzie Dumbledore’a gra sam doktor grzegorz domowski xD.
I tak nawiasem, w Polsce też mogliby stworzyć takie słuchowiska aktorskie, lektor to trochę za mało na takiego HP czy Władcę pierścieni =) .
Stare dobre „tak miało być”. 😀
Wystarczyłoby nie dodawać do historii wątków podróży w czasie i wszstko było by cacy.
No może i by było, ale autorka zrobiła jak zrobiła i za późno. Spróbuj zekranizować Więźnia Azkabanu bez podróży w czasie i zachować przy tym jakikolwiek związek z pierwowzorem.
Realistyczny Harry Potter? XDXDXDXDXD
> wyprany z kolorów w konkretnym celu. Twórcy chcą postawić na większy realizm
Ta mhm, Potter i realizm. Może jakby zamienić różdżki na glocki i magiczny zamek na ghetto z Detroit xD Jedyne co na celu ma wypranie z kolorów czegoś, co od zawsze było wyjątkowo kolorowe to nie żaden realizm, a ukrycie niewygodnych rzeczy. A biorąc pod uwagę kontrowersję z blackwashingiem aktorów, to mają co ukrywać
A na co komu realizm w Harrym Potterze? 🤦 Przecież ta książka/film/serial jest właśnie po to, żeby oderwać się od szarej rzeczywistości dnia codziennego.
Ja to bym nowego Snapea nasycił barwą – najlepiej białą.