Trzecia część „28 lat później” może jednak nie powstać? „Świątynia kości” poniosła porażkę w streamingu

Trzecia część „28 lat później” może jednak nie powstać? „Świątynia kości” poniosła porażkę w streamingu
Ostatnia deska ratunku właśnie odpłynęła?

To może być gwóźdź do trumny serii „28 lat później”. Dane oglądalności „Świątyni kości” nie pozostawiają złudzeń – produkcja nie tylko nie przyciągnęła widzów do kin, ale również nikt nie chce jej oglądać na streamingu. Film w reżyserii Nii DaCosty zaliczył bardzo słaby start na amerykańskim Netfliksie, co może rzutować na powstanie trzeciej części zaplanowanej trylogii.

Nawet pomimo świetnych ocen (92% od krytyków i 88% od widzów na Rotten Tomatoes) „28 lat później – Część 2: Świątynia kości” okazało się finansową porażką. Film zarobił na całym świeciezaledwie 58,5 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym 65 milionów dolarów (plus koszty marketingu). W porównaniu z wynikami „28 lat później” był to ogromny regres – tamta produkcja zgarnęła na całym świecie 151,3 milionów dolarów. Kołem ratunkowym miała być szybka premiera w streamingu, ale widocznie i tam tytuł nie zdołał zainteresować widzów.

Jak podaje serwis World of Reel, z raportu Nielsena wynika, że produkcja wygenerowała zaledwie 2,7 miliona wyświetleń w ciągu pierwszych sześciu dni od premiery w USA. To wynik daleki od oczekiwań, szczególnie biorąc pod uwagę, że filmy takie jak „Madame Web” (10 milionów wyświetleń) czy „Venom 3: Ostatni taniec” (8,4 miliona wyświetleń) w analogicznym okresie przyciągnęły znacznie większą publiczność. „Świątynia kości” wypada więc na ich tle wyjątkowo blado.

Nie wiadomo, czy w obliczu tak słabej oglądalności drugiej odsłony Sony Pictures zdecyduje się zamówić trzecią część „28 lat później”. Do niedawna zakładano jeszcze, że Netflix mógłby przejąć inicjatywę i stać się domem dla finałowej odsłony serii. Jednak w obecnej sytuacji raczej nie ma co na to liczyć. Ta marka po prostu nie cieszy się już tak dużym zainteresowaniem. Możliwe są więc dwa scenariusze – albo twórcy drastycznie utną budżet kolejnej części (co wydaje się mało prawdopodobne, zwłaszcza przy udziale Murphy’ego), albo projekt zostanie całkowicie skasowany.

Na koniec przypomnę tylko, że trzecia część, która miałaby domknąć trylogię z udziałem Cilliana Murphy’ego, została oficjalnie zapowiedziana jeszcze przed premierą „Świątyni kości”. Jednak według branżowych informacji Sony Pictures wcale nie spieszy się z realizacją finału, a grudniowe ogłoszenie było bardziej zagraniem PR-owym, mającym na celu podtrzymanie zainteresowania fanów, niż stanowczą deklaracją.

5 odpowiedzi do “Trzecia część „28 lat później” może jednak nie powstać? „Świątynia kości” poniosła porażkę w streamingu”

  1. Aktywiszcze 4 maja 2026 o 13:03

    Miałem okropnie mieszane uczucia oglądając „pierwszą część”. Z jednej strony wiedziałem, że to zabawa formą, z drugiej – brakowało mi klimatu dwóch oryginalnych części.
    Druga część, to już jazda bez trzymanki, która może się podobać ale i mocno zirytować 😛
    Kiedy oglądałem zakończenie, czułem jakby autorzy chcieli zapowiedzieć część trzecią w klimatach oryginału. No i proszę, wyszło jak wyszło 😀

  2. Artur Mazurek 4 maja 2026 o 13:10

    Wiadomo, że poniosła porażkę. Statystyki jasno pokazują, że użytkownicy platform streamingowych chcą oglądać kino pokroju „Czerwonej noty”, czy „365 dni”, a nie jakieś tam artystyczne horrory.

    • W takim razie budżet artystycznych horrorów powinien uwzględniać fakt że tylko koneserzy będą to oglądać. Nie rozumiem pretensji. Filmy się robi żeby się podobały i sprzedawały.

      • To już Ci tłumacze jak nie rozumiesz problemu. To co się sprzedaje i podoba to chłam. Jak Tobie podoba się chłam to faktycznie nie masz się o co martwić tego zawsze będzie pod dostatkiem, ale ludzie są różni i niektórzy lubią coś nowego, co ich zaskoczy. Niestety takie dzieła nie zarabiają. Ten film jest wybitny i nawet się nie zwrócił.

  3. MatKarp napisał(a):

    To już Ci tłumacze jak nie rozumiesz problemu. To co się sprzedaje i podoba to chłam. Jak Tobie podoba się chłam to faktycznie nie masz się o co martwić tego zawsze będzie pod dostatkiem, ale ludzie są różni i niektórzy lubią coś nowego, co ich zaskoczy. Niestety takie dzieła nie zarabiają. Ten film jest wybitny i nawet się nie zwrócił.

    No to najwyraźniej nie było aż tyle widowni zainteresowanych tym filmem. Nie mówię że chłam jest dobry, albo że mi sie podoba. Ale jak robisz film z myślą o określonej widowni, to twój budżet powinien tę widownię odzwierciedlić. Ja nie wydam 50 milionów dolarów na filmik który potem podeślę kilku moim znajomym, a reszty świata ten filmik po prostu nie zainteresuje.

Skomentuj Artur Mazurek Anuluj pisanie odpowiedzi