Godzinę temu

30 najlepszych FPS-ów ostatnich 30 lat – fragment rankingu z CD-Action 02/2026

30 najlepszych FPS-ów ostatnich 30 lat – fragment rankingu z CD-Action 02/2026
W marcowym numerze kwartalnika opublikowaliśmy obszerny ranking pierwszoosobowych strzelanek, który powstał na podstawie redakcyjnego głosowania. Z racji tego, że zestawienie powstało w ramach świętowania 30-lecia CD-Action, pod uwagę braliśmy tytuły wydane w latach 1996-2025.

Pełny artykuł znajdziecie oczywiście w CD-Action 02/2026, który nadal jest dostępny w sklepach stacjonarnych. Możecie go również zamówić na sklep.cdaction.pl (35 zł) oraz Allegro (37 zł). A jeśli potrzebujecie dodatkowej zachęty, to koniecznie zapoznajcie się z fragmentem naszego rankingu. Poniżej znajdziecie pięć wybranych pozycji oraz przykładową ramkę tematyczną – dodaliśmy je, aby jeszcze bardziej zgłębić temat FPS-ów i przedstawić wam jak najwięcej ciekawych przykładów tego typu gier.

29. Left 4 Dead 2

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Powiem więcej, prawdziwych przyjaciół poznaje się w trakcie apokalipsy zombie! Left 4 Dead 2 był (bo niestety dzisiaj już nie bardzo jest ze względu na dużo mniejsze zainteresowanie) doskonałym miejscem, żeby w ogniu walki nauczyć się współpracy. Rzeczywiście dzielona niedola potrafiła zjednoczyć. Szczególnie że produkcja Valve rzucała od początku na głęboką wodę, zmuszając do przemyślanych działań i ścisłej kooperacji. Nie dało się przelecieć przez kolejne misje „na pałę”, zostawiając kamratów na pastwę losu – zwłaszcza że AI Director, a więc system sztucznej inteligencji, czuwał nad dostosowywaniem warunków gameplayu do poczynań grających.

Ale istotą Left 4 Dead 2 były zawsze emocje, a nie kwestie techniczne. Do dzisiaj pamiętam, jak kumpel przypadkiem obudził wiedźmę, bo wylał sobie napój na biurko, czy jak się przeraziłem, kiedy zostałem zaatakowany przez Tanka podczas opuszczania wychodka w grze (mój pisk można znaleźć gdzieś na jednym z youtube’owych nagrań). [Paweł Kicman]

26. Unreal

Kamera powoli lewituje nad mostem, na którego wypolerowanej powierzchni odbija się majestatyczna budowla. Przyspieszamy i zaczynamy się wznosić, płynnie okrążając mury i baszty tajemniczego zamku. Widzimy zachmurzone niebo rozświetlane błyskawicami, odległe fruwające stwory, skaliste klify. To właśnie intro Unreala, trwająca zaledwie pół minuty sekwencja mówiąca nam prawie wszystko o ambicjach twórców tego tytułu.

Z jednej strony mieliśmy bowiem do czynienia z przełomem technologicznym. Gra demonstrowała niesamowite wówczas kolorowe, dynamiczne oświetlenie, szczegółowe tekstury i odbicia na powierzchniach. Ale istotna jest nie tyle sama technologia, co jej wykorzystanie. Nowe podejście do języka designu FPS-ów. Jasna deklaracja, że świat strzelanek może oferować coś więcej niż zbiór aren lub labirynt. Starożytne świątynie, szerokie doliny, wraki statków i mroczne ruiny opowiadały swoją historię poprzez architekturę i nastrój – atmosferę pełną niesamowitości, zachwytu i… melancholii.

Z drugiej strony – zupełnie przy okazji – Unreal to też po prostu znakomita strzelanka. Model walki łączył szybkość z wyczuwalnym ciężarem broni. Przeciwnicy byli agresywni i nieprzewidywalni, uzbrojenie charakterystyczne i potężne, a potyczki często rozgrywały się w dużych przestrzeniach nagradzających ruch i orientację w terenie. Wszystko to razem sprawiło, że Unreal to coś więcej niż FPS. To manifest definiujący grę wideo. [DaeL]

21. Battlefield: Bad Company 2

Niesamowicie udana odsłona serii, i to pod każdym względem. Jeśli chodzi o kampanię dla samotnego gracza, po dziś dzień Bad Company 2 jest przykładem tego, że misje solowe mogą z powodzeniem uciec od sztampy i heroicznego obciachu. Humor, nietuzinkowi bohaterowie z dobrze zarysowanymi charakterami, do tego wyśmienita polska wersja językowa z udziałem m.in. Cezarego Pazury – to zapadało w pamięć.

A w sieci? Bad Company 2rozwinęło pokazany w poprzedniej części system destrukcji, pozwalający zwalać na głowy przeciwników nawet piętrowe konstrukcje. Wówczas to było coś niesamowitego, a zabawa materiałami wybuchowymi dawała zupełnie nowe możliwości. Gra trzymała się przy tym charakterystycznego dla serii schematu ról na polu bitwy, dzięki czemu od początku „leżała” jak ulał, z kolei zróżnicowany arsenał i skala bitew nie pozwalały się nudzić. Przede wszystkim jednak wrażenie robiła daleko posunięta swoboda – mogliśmy wręcz przebierać w nietypowych setupach i uzbrojeniu.

Patrząc zaś szerzej, Bad Company 2 ma niesamowite zasługi dla serii, zwłaszcza już w edycji pecetowej. To właśnie ten tytuł przypomniał „blaszanej” braci, że Battlefield jest zjawiskowy. I tym samym przygotował grunt pod nadejście „trójki”. [Krigor]

14. Counter-Strike 1.6

AWP z „diglem”, rush „trupem” na B albo przez rampę na garaż? Jest spora szansa, że wiecie mniej więcej, o czym mówię. Bo Counter-Strike 1.6 to legenda, kulturowy fenomen, rzecz przyciągająca do siebie dzieciaków, nastolatków i dorosłych. Niepozorny mod do Half-Life’a stworzony jeszcze w latach 90. stał się podwaliną pod gatunek taktycznych FPS-ów, w których bieganie „na pałę” to proszenie się o łatwą śmierć. Tu liczyły się spokojne tempo, taktyka, celne oko. Zwłaszcza to ostatnie, bo jeden nabój w głowę zwykle kończył przygodę przeciwnika z daną rundą. A już szczególnie zabójczy byli snajperzy – wspomnianą „awupą”, karabinem wyborowym, wystarczyło przestrzelić korpus.

To oraz dwa świetne tryby zabawy – jeden, w którym drużyna terrorystów musi podłożyć bombę, a siły specjalne im to uniemożliwić, oraz drugi, gdzie „Niebiescy” próbują wyrwać ze szponów wroga zakładników i dostarczyć ich na miejsce – potrafiły pożerać całe dnie zakochanym w CS-ie graczom. Tytuł wręcz „utrzymywał” kafejki internetowe w latach ich świetności. Do tego nie sposób zapomnieć o potężnej, trzymającej się przez ponad dekadę scenie esportowej czy niezliczonych modach. W niektórych dodano klasy (!) postaci, w innych zaś zaliczało się mapki niczym w platformówkach. [Bastian]

6. Half-Life 2

„Stwórzcie grę, która zredefiniuje FPS-y” – tak błahe zadanie postawił przed swoim zespołem Gabe Newell, gdy rozpoczynano pracę nad kontynuacją nagrodzonego ponad 50 tytułami GOTY Half-Life’a. Szansą na spełnienie marzeń szefa był nieograniczony czas i budżet na produkcję. Opłaciło się. Wydany sześć lat po premierze pierwszej części sequel został jedną z najwyżej ocenianych gier w historii.

Half-Lifie 2 Gordon Freeman opuścił ciasne korytarze ośrodka Black Mesa i przeniósł się do City 17 – miasta położonego w Europie Wschodniej. Pozwoliło to nie tylko zbudować zachwycające mapy ze znajomą nam architekturą, lecz także korzystać na przeróżne sposoby z zaimplementowanego silnika fizyki Havok. W ręce graczy oddano kultowe działo grawitacyjne pozwalające przyciągać i odpychać przedmioty, rzucać nimi w przeciwników czy rozwiązywać zagadki środowiskowe. Dodano też sekcje, w których sterowaliśmy pojazdami. Tym, co nie uległo zmianie względem poprzedniczki, była dojrzała, angażująca fabuła.

Half-Life 2 doczekał się dwóch dodatkowych epizodów kontynuujących historię głównego bohatera. Ostatni, finałowy, jednak anulowano, zostawiając graczy z cliffhangerem. Na oficjalną zapowiedź trzeciej części czekamy już 19 lat… Gabe, zlituj się! [Gruby AL]

Polskie strzelanki

Choć do naszego rankingu załapały się tylko dwa rodzime FPS-y (SuperhotPainkiller), nie oznacza to, że w kraju nad Wisłą nie mamy więcej dobrych reprezentantów tego gatunku. Ba, nie dosyć, że strzelanek u nas nie brakuje, to jeszcze spora część z nich jest zdecydowanie godna uwagi – nawet teraz, kilka lub kilkanaście lat po premierze. Takim najchlubniejszym przypadkiem bez wątpienia pozostaje Call of Juarez: Gunslinger (2013), w którym Techland odpiął wrotki i postanowił pobawić się formułą. W tej odsłonie serii twórcom zależało na jak największym przerysowaniu, dlatego znacząco podkręcili tempo rozgrywki, ponadto postawili na oprawę cel-shadingową, co w połączeniu z zabawną fabułą przełożyło się na jeden z kreatywniejszych tytułów z Polski.

Przez wiele lat prym w tworzeniu pierwszoosobowych strzelanek wiodło City Interactive (obecnie CI Games), choć akurat ten developer stawiał bardziej na ilość niż jakość. Niemniej nawet w zalewie kolejnych niskobudżetowych, raczej słabo zrealizowanych FPS-ów zdarzyło mu się wypuścić całkiem niezłe gry. Pierwszy Sniper: Ghost Warrior (2010) był w porządku, choć nie da się ukryć, że dopiero po kilkunastu latach – przy okazji premiery SGW Contracts 2 (2021) – studio zdołało wycisnąć najwięcej z tego pomysłu. A że dzieł o zabawie w strzelca wyborowego jest niewiele, to nawet obecnie warto sięgnąć po ten tytuł.

Swoich sił w produkcji FPS-ów próbowało też Flying Wild Hog. Warszawiacy przygotowali naprawdę niezłą trylogię Shadow Warriora (2013-2022) oraz równie grywalnego Hard Reseta (2011). Nie da się jednak ukryć, że z gatunkiem lepiej poradziła sobie ekipa People Can Fly, która w 2011 roku wypuściła bardzo dynamicznego i pomysłowego Bulletstorma. A jeśli chodzi o współczesne shootery, to w ostatnich latach nienajgorzej radzi sobie krakowski Teyon, mający na koncie dwie solidne produkcje oparte na licencjach filmowych – Terminatora: Resistance (2019) i RoboCopa: Rogue City (2023). [Moraś]

###

Lubicie rankingi? My też, a FPS-y to dopiero początek! W kolejnym numerze kwartalnika opublikujemy ranking 30 najlepszych zachodnich erpegów ostatnich 30 lat, który również powstał na podstawie redakcyjnego głosowania. Już teraz zachęcam do zamawiania CD-Action 03/2026 na sklep.cdaction.pl lub Allegro, ponieważ będzie to wyjątkowe wydanie rocznicowe – szykujemy całą masę materiałów powiązanych z 30-leciem CDA.

2 odpowiedzi do “30 najlepszych FPS-ów ostatnich 30 lat – fragment rankingu z CD-Action 02/2026”

  1. W zasadzie Left 4 Dead 2 na najwyższym poziomie trudności ze zgraną ekipą to bym wstawił nawet do pierwszej dziesiątki.

  2. Dirty Bomb pewnie tu nie ma, więc to nie lista dla mnie.

Skomentuj Hobo Anuluj pisanie odpowiedzi