Adrian Chmielarz wyjaśnia swoje słowa. „Nie o to mi chodziło”

Adrian Chmielarz wyjaśnia swoje słowa. „Nie o to mi chodziło”
Wczorajsze słowa Adriana Chmielarza o konieczności doprowadzenia do śmierci obecnego modelu biznesowego w branży wywołały niemałą burzę w polskim internecie. Sam developer twierdzi, że został źle zrozumiany, a media przekręciły jego wypowiedź. Dlatego postanowił napisać obszerny tekst wyjaśniający parę kwestii.

Chmielarz twierdzi, że w artykule napisanym dla Edge’a chodziło mu w rzeczywistości o „niefajne” metody stosowane przez developerów, by zwiększyć zyski i żywot gry (DLC, mikrotransakcje). Jedynym sposobem, aby rozwiązać ten problem to zmiana „reguł gry” poprzez przejście na cyfrową dystrybucję i zmniejszenie monopolu m.in. GameStopu.

Projektant postanowił obszernie wyjaśnić kilka najbardziej palących kwestii:

To o co chodziło w artykule dla Edge’a? W skrócie: gracze optymalizują swoje wydatki na gry, wydawcy i twórcy uważają, że używki pozbawiają ich dochodu (nie: ekstra dochodu, tylko podstawowego dochodu). Zwracam uwagę, że nie oceniałem, czy wydawcy i twórcy mają rację. Ba, pisałem o zjawisku używając terminu „perceived loss”, czyli „strata postrzegana”, a nie „strata prawdziwa”. Tak więc bez wdawania się w to, czy używki psują rynek czy też odwrotnie, robią go lepszym, pisałem, że większość wydawców i twórców uważa, że psują, w związku z czym starają się temu zaradzić. Zaradzić za pomocą różnego rodzaju motywatorów albo sztuczek. A jak się nie uda, to przynajmniej wycisnąć kasę z grupki ludzi, która się np. nabierze na MTX (mikro-transakcje) w grze, za którą już zapłaciła pełną cenę. Te rzeczy, czyli te sztuczki i te wyciskacze kasy, według mnie, psują gry i nie są właściwą drogą do rozwiązania problemu małych zysków czy ich braku. Stwierdziłem również, że według mnie głównym problemem są za wysokie ceny gier, i że tzw. „full price” powinien umrzeć. Podałem kilka możliwych modeli na przyszłość, i stwierdziłem, że w modelu „pudełkowym”, czyli przy dominacji wielkiej sieci Gamestop oraz przy sentymencie graczy do pudełka, żaden z tych modeli nie jest możliwy. Albowiem są one możliwe tylko w przestrzeni dystrybucji cyfrowej. Tylko tam jest pole do eksperymentów zarówno struktury gier, jak i struktury cen. Na koniec dodałem, że Microsoft miał bardzo dobry, według mnie, pomysł, aby dominującym rynkiem uczynić rynek cyfrowy, a nie pudełkowy. Niestety, zrobił to źle, albo nawet i bardzo źle: zarówno przez nieudany PR, jak i kilka dziwacznych elementów Xbox One. Do tego dołożyli się wszyscy: gracze, którzy udają, że pudełka będą na zawsze, dziennikarze, którzy uwielbiają flame baity, oraz twórcy, którzy milczą. W rezultacie cyfrowa rewolucja została odwołana. I tak przejdziemy całkowicie na „cyfrę”, i tak. Od tego nie ma odwołania, chyba że wybuchnie wojna lub kryzys tysiąclecia – ale wtedy będziemy mieli trochę inne problemy. Póki co, jedynym rezultatem odwołania rewolucji jest to, że zamiast nowego otwarcia i platformy, która demokratyzuje wydawców i graczy, dostaniemy kilka lat zamieszania. Ha, ha, już widzę, jak przy dystrybucji cyfrowej znikają DLC czy MTX! To bardzo proste. DLC czy MTX będą istnieć tak długo, jak długo ludzie będą je kupować w takich ilościach, by przynosiły znaczący zysk. To gracze i ich portfele decydują o tym, że DLC i MTX istnieją. Wyobraźmy sobie jednak, że dominacja cyfrowej rewolucji spowoduje obniżkę akceptowalnego górnego pułapu ceny gry, na przykład do $30. Wówczas DLC składające się z trzech starych map w nowych teksturach za $15 nie będzie akceptowalne, bo za tę cenę będzie można kupić sporo fajniejszych, i wcale niestarych rzeczy (Steamowcy już to wiedzą, choć również i Steam jest dopiero na początku drogi, bez możliwości huśtania rynkiem, ponieważ PC nie jest dominującą platformą gier AAA). Skąd pewność, że przy cyfrowym rynku jako dominującym ceny spadną? Nie mam żadnej pewności. Ale mam pewność, że nie spadną one przy dominującym rynku pudełkowym. Chodzi konkretnie o to, że ludzie od dłuższego czasu głosują pieniędzmi w ten sposób, że mówią dość głośno, iż model $60 ich nie interesuje. Obojętnie, czy piracą gry, czy czekają na wyprzedaż, czy używają używek, itd. – cena $60 jest za wysoka, i tyle. Istnieje dosłownie kilka franchise’ów, które się temu opierają (Call of Duty, Assassin’s Creed, itd.), ale rok w rok zmniejszają się dochodzy branży „normalnych” gier, przy jednoczesnym zwiększaniu się ilości graczy. Więc coś jest bardzo, jak to się mówi, „nie halo”. I teraz uwaga: sam fakt innego sposobu dystrybucji nic nie zmieni. To nie jest tak, że nagle zamiast pudełka jest download, w związku z czym same z siebie ceny spadną. Natomiast jest tak, że cyfrowa dystrybucja pozwala na kompletnie inne modele gier i cen. Pozwala wejść na rynek firmom, które nie mają większych szans na zabetonowanym rynku pudełkowym (np. Telltale). Ale te nowe modele i ceny staną się dominujące dopiero wtedy, gdy cyfra będzie rynkiem dominującym, a nie pomocniczym, jak teraz. Innymi słowy: nie sam fakt cyfrowej dystrybucji może obniżyć ceny, tylko fakt, że przy cyfrowej dystrybucji będącej rynkiem dominującym pojawia się modele gier i ich cen, które tę obniżkę wymuszą. Dowód? Appstore. Wystarczy porównać ceny z 2009 roku z cenami dzisiaj. Dzisiaj ludzie krzywią się na $3, krztuszą się przy $10, a jeszcze cztery lata temu żadna z tych cen nie była szokująca. Osobiście uważam, że sprawy na AppStore zaszły za daleko, ale to już zupełnie inna historia. W każdym razie przykład jest prosty: jeden rynek cyfrowy, na którym można odpalać różne modele cenowe (od $0 do $30) i strukturalne (np. gry HOPA prawie zawsze pierwszą godzinę oferują za darmo), i obecność tych modeli pozwoliła na obniżkę średniej ceny gry w ciągu ledwie kilku lat. Na mniejszą skalę widać to również na rynku aplikacji, którego pudełkowa wersja prawie się na świecie nie liczy, gdyż dominuje dystrybucja cyfrowa. Spodowowało to nie tylko obniżkę cen aplikacji jako takich, ale również pojawienie się kompletnie nowych modeli biznesowych. Kto jeszcze kilka lat temu przypuszczał, że dostanie do ręki porządny pakiet a la Microsoft Office, czyli Google Docs? Czy byłoby to w ogóle możliwe przy dominującej dystrybucji pudełkowej aplikacji? Tymczasem na rynkach mieszanych mamy zastój. Na przykład płyty CD kosztują tyle samo cyfrowo, co i pudełkowo. Dokładnie to samo blokuje „rozwój” gier. To trzeba robić dobre gry, i problem się sam rozwiąże. Problemem nie jest jakość gier, tylko obecny model cenowy. Dokładniej: jasne, róbmy coraz lepsze gry, ale to w żaden sposób nie rozwiąże problemu cen. Na PC to działa, ale na Xboxie nie, bo Microsoft będzie tam miał monopol. Jestem oczywiście za tym, aby MS demokratyzował dystrybucję, tak jak to zapowiada u siebie Sony. Ale strachy przed monopolem to strachy na lachy, właśnie dokładnie dlatego, że istnieje Sony, że istnieje Steam, że istnieje GOG, że istnieje AppStore, że istnieje Google Play, że wchodzi mocno Amazon Games, itd. Microsoft nie jest żadnym monopolistą na nic. Zyski z takiej konkurencji widać już gołym okiem. Przecież Microsoft nie wprowadził dwóch gier miesięcznie za darmo na XBL dlatego, że są tacy mili, tylko dlatego, że konkurencja ich do tego zmusiła. W odróżnieniu od Sony, gry te są gracza na zawsze, nawet jak przestaną płacić za XBL. Obojętnie od tego, jak oceniać jakość tych gier, to jeszcze niedawno nie było nic, a teraz jest coś. Jest to krok we właściwym kierunku, czy nie jest? Cyfrowa dystrybucja nic nie da, bo jest już dzisiaj na konsolach, a jakoś ceny tam nie spadają, itd. Obecna cyfrowa dystrybucja na konsolach to żart. Konsole i ich systemy były planowane dziesięć lat temu, kiedy cyfrowa dystrybucja dopiero się Gabenowi śniła. Dawanie przykładu obecnych rozwiązań to jak mówienie, że zastąpiło się mleko wodą, a mąkę piaskiem, i naleśniki jakieś takie nędzne wyszły. Cyfrowa dystrybucja pokaże swoją moc dopiero wtedy, gdy będzie rynkiem głównym, a nie pomocniczym. Ale ja kocham pudełka. Rozumiem, ale to nie zmienia faktu, że jesteś w mniejszości. Wystarczy zobaczyć, jak bardzo ludzie kochają pudełka z muzyką: Jakoś kiedyś mogłem sprzedawać swoje gry w czasach PS2 i było ok, a dzisiaj nagle to problem. Tak dokładnie jest. W czasach PS3 handel używkami był marginalny. A tak to wyglądało w 2010 roku: Jak widać, Gamestop zarobił o wiele więcej na używkach niż na nowych gier (to jest wykres dochodu, nie przychodu, który jest większy z gier nowych). Nic dziwnego, czasy ciężkie, $60 to kupa kasy, trzeba optymalizować koszty. Cieszą się gracze, cieszy się Gamespot, a do wydawców i twórców ze sprzedaży używek powędrowało zero, słownie: zero dolarów. To zostawmy pudełka, tylko zróbmy system, w którym część kasy idzie do wydawców i twórców. Po pierwsze, to strasznie skomplikowane technicznie, i jeden z powodów najgłośniejszego protestu przeciwko tej featurce XBO. Po drugie, to akurat nie rozwiązuje problemu, bo, jak pisałem, w wersji pudełkowej niemożliwe są eksperymenty cenowo-strukturalne. Oczywiście, lepszy rydz niż nic, ale to bardziej ukrywanie problemu, niż jego rozwiązanie. Ceny $60 to nie zabije. Rozumiem cyfrową dystrybucję, ale lepiej to jednak wprowadzać stopniowo, a nie rewolucyjnie. Być może. Moim zdaniem jednak powoduje to niepotrzebny zastój. Dobra, konkretnie to w końcu jesteś za czy przeciwko używkom? Uważam, że termin „używka” w przypadku tworu cyfrowego jest mylny. Prawo do „pierwszej sprzedaży” zostało wprowadzone w USA w 1907 roku, czyli w czasach, gdy nikt sobie nawet nie wyobrażał istnienia tworów, które można reprodukować łatwo i bez straty jakości, a ich używanie w żaden sposób ich nie zużywało. Zdjęcie celofanu z pudełka z grą nie uważam za „zużycie się produktu”. Ale nie ma znaczenia, czy jestem za, czy przeciw, bo jako twórca jestem niewiarygodny, i choćbym podał tysiąc argumentów, to na pewno dlatego, że „chcę się nachapać” (jak wiadomo, w Polsce zarabianie pieniędzy jest rzeczą godną pogardy). W związku z czym polecam to oto video, od człowieka, którego trudno oskarżyć o całowanie tyłków developerów czy wydawców. 30 minut, ale warto. Dla tych, którzy zupełnie czasu nie mają: http://www.neogaf.com/forum/showthread.php?t=569593 Diablo 3 czy Sim City to był disaster. Był. Podobnie jak pierwsze próby z samolotami. Firmy już się uczą. Na przykład w branży aplikacji nikt nie robi tzw. sim-launcha, tylko rolling-launcha, gdzie kolejne kopie sprzedawane są dopiero wtedy, gdy serwery oddychają. Przypomnijmy sobie też jak działał Steam kiedyś, a jak wygląda dzisiaj. To wszystko nieważne, firmy są dla klientów, a nie odwrotnie. Zgadza się, ale to nie oznacza automatycznie, że klienci wiedzą, co dla nich dobre. Brzmi to brutalnie, ale jest to prawda. W historii jest mnóstwo przykładów, od słynnego powiedzenia Forda, że „gdybym zapytał ludzi, czego chcą, poprosiliby o szybsze konie”, po dramatyczne przewidywania, iż iPhone i iPad będą spektakularną katastrofą, i że Apple i Jobs stracili swój „magic touch”. Jednym z najsłynniejszych afer w naszej branży był wymóg Half Life’a 2, iż musi wraz z grą zostać zainstalowany Steam. Mam nadzieję, że po latach widać, że Steam zrobił branży dobrze, a nie źle. Ale krzyki i rozdzieranie szat słychać było w każdym możliwym wymiarze wszechświata. Ale ja mam argumenty, a ty się mylisz, bo… No i super. Masz argumenty, dyskutujmy. Nie roszczę sobie monopolu na nieomylność. Mam opinię, wyrobioną na podstawie dwudziestu lat w branży w każdej postaci – od indie do AAA i z powrotem – oraz na podstawie setek innych źródeł, ale to nie znaczy, że widzę wszystko. Może czegoś nie widzę, więc chętnie usłyszę czego. Ale dyskutujmy, a nie tupmy nogami, nie zamykajmy oczu na fakty, i nie wciskajmy drugiej osobie wypowiedzi, których nie wypowiedziała.

102 odpowiedzi do “Adrian Chmielarz wyjaśnia swoje słowa. „Nie o to mi chodziło””

  1. Za gupi jestem na tom dyskusję. Zaraz zjadom sie spece z CDAKSZON i zacznom dyskutować jakoby mieli jakiekolwiek pojęńcie.

  2. Lanie wody, na pytanie czy jest za używkami pisze jakieś bzdury jakby ciężko mu było prosto odpowiedzieć. I zdanie, że klienci nie wiedzą co dla nich dobre. No tak, ale on za to wie lepiej co dla nas jest dobre.

  3. Został zaatakowany przez internautów i się tłumaczy… a tylko winny się tłumaczy.

  4. Adrian Chmielarz (bądź jakikolwiek inny developer): tekst o (wstaw tutaj dowolny temat).Tydzień po „ten sam developer co wyżej” : „prostuję swoje słowa z poprzedniego tygodnia”.Nawet tego już nie czytam.

  5. asasyn89|To ja idę zabić kota i będę siedział cicho i jak przyjedzie policja to wszyscy będą winni tylko nie ja bo będę milczał a oni będą się tłumaczyć (przecież tylko winny się tłumaczy!!!).

  6. Interesuję się branżą i idę o zakład, że za kilka lat rynek gier AAA czeka krach. Mamy do czynienia ze stałym wzrostem wydatków połączonych ze stałą ceną i sprzedażą. Chmielarz ma rację w tym, że tylko najwięksi (CoD, AC, GTA) dają sobie radę w takiej sytuacji, choć nie będzie to trwało wiecznie. Resident Evil 6 i Tomb Raider nie zwróciły się, mimo kilku milionów sprzedanych kopii. Po prostu branża toczy wojnę na wyniszczenie, w której większość polegnie. THQ było pierwszą ofiarą. Pozostaną tylko twórcy

  7. którzy będą w stanie ograniczyć koszty i rynek indie (gdzie nie trzeba milionów, żeby zrobić dobrą, odnoszącą komercyjny sukces produkcję).

  8. Blik|Może źle przedstawiłem swój punkt widzenia… Chodzi mi o sposób tłumaczenia się. |Pkt. dla Ciebie

  9. „Pudła” na pewno w 100% nie znikną, wystarczy tylko, że jakiś mądrzejszy od Chmielarza producent/dystrybutor wykorzysta lukę, którą tworzą maniacy pudełek np poprzez bonusy (koszulki, książki, soundtracki, poprzednie części jeśli wydaję się sequel i takie tam). Chwila, przecież takie wydania już są… O co cho w takim razie? Butthurt, bo kasa się nie zgadza? Świetnie! Budżety trzeba umieć dostosować, tworzenie gier AAA, które nie pokrywają kosztów NIE MA RACJI BYTU. Używki to tylko kozioł ofiarny.

  10. EastClintwood 25 czerwca 2013 o 16:42

    „Zgadza się, ale to nie oznacza automatycznie, że klienci wiedzą, co dla nich dobre. Brzmi to brutalnie, ale jest to prawda.”|No tak, przecież zmuszanie mnie do opróżniania portfela aby kupić takiego Battlefielda w kawałkach czy kupienia nowej gry bez dochodu z używanej jest dla mnie dobre. Tak!

  11. @Blik – Dobrze robisz Synu, dobrze robisz. Idę Twym śladem.

  12. @Prometheus|Reklamy w TV tanie nie są. Bardziej twórcom opłacało by się zmniejszyć marketing, bo dotarcie do każuali widocznie im się nie opłaca.

  13. @Prometheus:|http:www.kotaku.com.au/2013/05/square-enix-disappointed-by-sales-of-tomb-raider-wants-to-maximise-profits-during-development/|Odpowiedź jest prosta: marketing. Tam nierzadko idzie więcej kasy, niż na samą produkcję (MW2 się kłania).

  14. W XBOX One Slim nie będzie napędu i „problem” sam się rozwiąże.

  15. Na bezrybiu i rak ryba, od E3 nie było porządnego newsa, Pan Ch. wyczaił pustkę i stara się ją wypełnić swoimi przemyśleniami. Powiem tak, gracze kupujcie dobre gry bo są po prostu tego warte 🙂 a wszystko będzie dobrze 🙂 I jeszcze nie marnujcie czasu na takie newsy.

  16. Chciałbym tylko wiedzieć czy pan Adrian w swoich przemyśleniach uwzględnił kraj, w którym żyje.

  17. Najbardziej w tych wypowiedziach dobija mnie płakanie o braku zysku z używek. Czy jak kupię obraz od jakiegoś artysty, no i postanowię go sprzedać to ten artysta powinien dostać kase? NIE! Tak samo z grami, kupiłem, jest moje i basta! Jeszcze brakuje aby IKEA pobierała haracz za to że ktoś robi remont i sprzedaje swoje stare meble z IKEA’i :v

  18. @MarkQuestion: A wiesz, że parę miesięcy przed zapowiedziami konsol słyszałem podobne plotki? Poza tym, Sony odwaliło już taki numer z PSP Go – konsola w ekspresowym tempie zniknęła z rynku, a „normalne” (choć trochę okrojone) PSP produkowane jest do dzisiaj (a w Japonii dalej robią na nie gry!).

  19. Ale z chęcią pogadałbym z Panem Adrianem, najlepiej w w barze przy dobrym piwie, dopiero wtedy będzie można do czegoś dojść.

  20. Adrian, jakbyś miał chwilę to napisz nam dlaczego twoim zdaniem Steamowi się udaje. 😉

  21. Problemem Tomb Raidera był rozdmuchany do granic możliwości marketing. Nawet w Polskiej tv co chwile były puszczane reklamy z grą, dlatego gra na siebie nie zarobiła. Jeżeli gra u nas sprzedaje się w ilości 50000 sztuk to jest bardzo dobrze. cena 30 sekundowego spotu w tv dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy zł w zależności od pory nadawania. to ile sztuk gry musi się sprzedać żeby ta gra się zwróciła.

  22. Bo jest monopolista na rynku cyfrowej dystrybucji? Bo nikt iny jeszcze nie robi tego na taka skale, jak oni? Zastoj jest wymagany niestety i jeszcze chwile potrwa. Pudelka musza zniknac samoistnie, nie moznaic przymuszac do tego. Cierpliwosci. Bedzie dobrze.

  23. Ten pajac ciągle jest źle rozumiany. Albo po prostu gada bzdury.

  24. ciasteczkowyp 25 czerwca 2013 o 17:47

    Spekulacja, spekulacja, spekulacja, tabelka od riaa (sprzedaż C D jest dla nas istotna w 2013 roku? Kogoś wogóle dziwi, że ta liczba spadła), spekulacja brytyjskiego speca od narzekania na gry (przecież ich filmiki się dla jaj ogląda…) i kolejne 0 faktów. W momencie, gdy gra kosztuje $60 możemy spokojnie przyjąć, iż wydawca wlicza sobie w retailowy koszt gry jej używaną sprzedaż.|Wydawcy chcą wielokrotnie obciążać klientów, ale nie chcą aby ten cały wspaniały plan dymania nas w tyłek był bardzo widoczny

  25. A większość graczy raczej nie ogląda reklam i nie bierze ich pod uwagę kiedy kupuje gry. Za to przy wyborze gier korzystają z recenzji w czasopismach, na stronach internetowych, recenzji i opisów na YOUTUBE itd.itp. Wydawcy zamiast inwestować w marketing powinni bardziej dopracowywać swoje gry

  26. To dlaczego obecnie cena cyfrowa gry jest droższa lub taka sama jak pudełkowa. Jeżeli chcą przekonać graczy do tego systemu niech obniżą cenę o 10-20$ dla wersji cyfrowej.

  27. Cholera mnie bierze jak czytam takie bzdury, lepiej niech powiedzą wprost „CHCEMY WIĘCEJ HAJSU, BO TAK!”. Tym co uważają, że tacy ludzie mają racje odsyłam do produkcji Nintendo, gry kosztują co prawda dużo bo po 180-200 zł (mówię o 3ds’ie) ale najlepsze tytuły liczą po 30-50 h fabuły i bardzo ciężko dostać je używane! A przecież Nintendo nie stosuje DRM’ów, nie trzeba łączyć z netem, nic rejestrować i bez problemów można sprzedać używke. Dlaczego o nią tak trudno? BO ŚWIETNYCH GIER SIĘ NIE ODSPRZEDAJE!

  28. A firmy zakładają „No, jedynka się sprzedała to odgrzewamy kotleta, dodamy psa (vide CoD) i znów wciśniemy burakom 5-6 h gnioto-patcha w cenie nowej gry AAA”. Takim to hajs się będzie zgadzał dopóki 3/4 graczy nie zmieni podejścia do grania. Sam znam takie osoby co nie będą grać w stare, świetne gry bo produkcje sprzed 2008-2010 są gorsze bo brzydsze. Jak gracze w końcu spojrzą na oczy i dostrzegą coś poza grafą to gaming na tym tylko zyska.

  29. Jesteście śmieszni. Gamingowi konserwatyści, patrzcie państwo. Ten „pajac” ma słuszność, szkoda, że klapki na oczach nie pozwalają wam tego zobaczyć.

  30. TL DR LOL…

  31. A co nas obchodzą jakieś dane wyssane z Hameryki? Zgadzam się jednak, że dystrybucja cyfrowa mogłaby być głównym środkiem przekazy gier, lecz nie kasujmy całkowicie ekwiwalentu w postaci pachnącego radością pudełka.

  32. Swój długi wywód napisałem w poprzednim newsie, teraz będzie krótko – cyfrowa dystrybucja nie zmieni cen gier. Z prostego powodu – wydawcy zobaczą, że skoro sprzedawało się za 60$ to co najwyżej zniżą cenę do 50-55$ i prędzej wywalą z konsol czytniki płyt i zrezygnują sami ze sprzedaży wersji pudełkowej niż wielce obniżą ceny za pobieranie. I tyle będzie w kwestii „zniżki” cen. To samo DLC/mikro-transakcje. Dopóki będzie się opłacać, będą tworzone. I pitu-pitu o tym, że kiedyś się to zmieni to bajka.

  33. Tak jak określił to @Szpagin – bez krachu w pompowaniu niebotycznych kwot w słabe/mizerne gry AAA i w następstwie sporych problemów finansowych/bankructwa największych (Acti, Ubi, Epic, M$, dodajcie kogo chcecie) to nie ma szans na nagłe zmiany. THQ było pierwsze, jak w/w nie pomyślą nad swoimi „inwestycjami” to czeka ich to samo.

  34. @Kricz: Nie jestem jakimś twardogłowym fanatykiem pudełek. Kupuję w takiej formie gry dlatego, że jest tak u nas taniej, ale promocje na Steamie czy muve digital też dostrzegam. Chodzi mi głównie o to, że przejście na dystrybucję cyfrową nic nie zmieni – ceny wbrew pozorom pozostaną takie same (no bo po co je obniżać, skoro gracze i tak zapłacą za grę 60€), DLC nie znikną. To tylko odwleczenie nieuniknionego zawalenia się rynku gier AAA, spowodowanego wieloletnią wojną na budżety. Sad but true.

  35. Niech sobie Chmielarz już odpuści i niech robi gry bo lepiej mu właśnie to wychodzi. I to o wiele…

  36. Pytanie tylko, czy owe wyjaśnienie, powstało po faktycznym przeinaczeniu wypowiedzi, czy to tylko bicie się w pierś i żal za grzechy poprzedniej wypowiedzi? Tak czy inaczej obecne stanowisko bardzo mi się podoba. Pozostaje tylko jedna kwestia – jak upowszechnić wersję cyfrową? Bo chyba nie poprzez kupowanie nowych, drogich gier pudełkowych. Zmiany powinny wyjść od producentów. Gracze choć będą marudzić, gdy tylko zobaczą korzyści, szybko zapomną o sprawie. Pytanie tylko, kto odważy się je wprowadzić?

  37. wlasnie dostalem pudeleczko COH2, tak jak lubie sobie poustawiac ksiazki na polkach rownie fajnie ustawia sie te pudelka. Ciekawe czy ta cyfrowa sprzedaz to mus. Moze za kilka lat…

  38. Siemiatyczanin2405 25 czerwca 2013 o 19:01

    Nie chce mi się zbytnio tego czytać xD

  39. ten system jest nie efektywny to fakt ale jest jeszcze jeden problem o którym nikt nie mówi ja to nazywam nie dostosowaniem cen do rynku lokalnego bo jak widzę w sklepie cyfrowym ceny które są prostym przeliczeniem cen z euro to mnie to śmieszy bo ktoś nie zadał sobie trudu by sprawdzić jak te ceny mają się do lokalnych zarobków to też jest problem a przecież można by stworzyć lokalne serwery dostępne dla danego państwa lub regionu i zyski z cyfrówek by wzrosły bo np. zamiast 240 zł gra by kosztowała 150

  40. @asrudy”Gracze choć będą marudzić, gdy tylko zobaczą korzyści, szybko zapomną o sprawie.”Można wiedzieć jakie to niby korzyści otrzymamy? Niższe ceny? Ta, jasne. Nie ma na nie żadnych szans!! Nie będzie obniżki cen przy przejściu na wersje cyfrowe – obserwujemy to nawet obecnie czy to w przypadku gier, czy książek (ebooki czesto w cenach książek papierowych lub są od nich nawet ciut droższe).

  41. Rozumiem ludzi którzy popierają piractwo – to proste, nie chcą płacić. A dla czego ludzie kupują używki to nie mam pojęcia. Płacą ale nie twórcą. Obie strony na tym tracą, jedynie pośrednik zarabia. Bez sensu.

  42. DLA MNIE TO BEZ ZNACZENIA JEŻELI GRO BY KOSZTOWAŁA NA STARCIE 30$ TO MIAŁBYM W POMPIE UŻYWKI ZRESZTĄ I TAK MAM BO MAM XBOX 360 I MNUSTWO GIER JUŻ NABYŁEM I SAME NÓWKI ALE ZA ŻADNĄ NIE WYDAŁEM WIĘCEJ JAK 30E JESTEM CIERPLIWY I ZAWSZE CZEKAM NA OBNIŻKI CEN NP. NA AMAZZON GDZIE JAK SIĘ KUPI COŚ ZA 25GB TO WYSYŁKA GRATIS I TAK CZĘSTO KUPUJE ZA 30-40 GB 2 DO 3 GIER ,NOWKI CZĘSTO WYCHODZĄ TANIEJ JAK UŻYWKI W GAME STOP TAM ZRESZTĄ DROŻYZNA I SYFEM JEDZIE 🙂

  43. Rozumiem argumenty pana Chmielarza, ale to wszystko brzmi tak, naiwnie. Akcja ze Steam, nauczyła mnie,że życie nie jest piękne i to nie my manipulujemy rynkiem, a wydawcy/dystrybutorzy. Skoro Valve wprowadziło subskrypcję, skąd mam wiedzieć,że X1 nie wprowadziłby np. opłat za każdorazowe uruchomienie gry,albo, że serwery nie zostaną wyłączone przy premierze Xbox Two?Pudełko,to dla mnie jedyna forma pewności, że mam grę i mogę z niej korzystać kiedy i jak chcę.Wersja cyfrowa to pełne uzależnienie od Valve np

  44. Wiron… ludzie kupują używki zapewne dla tego…. bo jest taniej : D jak mam płacić za grę około 200 a używka 100 albo mniej… to wybacz ale jednak skuszę się na używkę : ) Rozumiem że Ty jesteś taki dobroduszny i kupujesz same nówki żeby nie daj Boże twórcy z głody nie zdechli.. 😀

  45. A W DYSTRYBUCJI CYFROWEJ TO TYLKO Z KĄT NA ALLEGRO NIE WIEM JAK DO KOŃCA JEST Z LEGALNOŚCIĄ TYCH KĄT ALE MAM NIEZŁA KOLEKCIE GIER KUPIONYCH W TEN SPOSÓB I JEST SI NIKT SIE NIE CZEPIA NA RAZIE HEHE TAGRZE BEZ ZNACZENIA JEST JAKA KOPIA GRY PUDŁO CZY CYFRA ABY TANIO BYŁO 🙂 PS ZAWSZE MOŻNA PRZEROBIĆ XBOXA JAK BY CHCIELI BYĆ JESZCZE BARDZIEJ PAZERNI HEHE

  46. Pewna niekonsekwencja: „Cyfrowa dystrybucja pokaże swoją moc dopiero gdy będzie rynkiem głównym, a nie pomocniczym” a póżniej na „ja kocham pudełka – ale jesteś w mniejszości”. To jak to w końcu jest panie Chmielarzu, wygrywa czy przegrywa. Jeśli pudełkowi gracze są w mniejszości, czym się przejmować? I owszem ze sprzedaży gier używanych developer nie dostaje nic, właśnie dlatego że już dostał i licencja na grę nie należy do niego. Nie sprzedaje się tej samej rzeczy kilka razy.

  47. @KRENCIO|Polecam Ci zapoznanie się ze słownikiem.

  48. Coś mi się tu nie podoba. Ten sam gościu, którego podałeś jako przeciwnika uzywej, jednocześnie uwaza, że always-on to zidiociały pomysł. Tu w wiekszości przypadków chodzi nie o połaczenie internetowe uzytkowników, a serwery tych firm jak EA czy MS. Co mi do tego, że mam stałego neta jak serwery EA ledwo ciagną SimCity? Co jka ktos po prostu wyjmie wtyczkę w wielkiej firmie? Jak se pogram? Jak będę mógł odsprzedać wersję cyfrową? Jak juz miałbym dostać Halo 16 cyfrowo niezbywalną kopię, to ja chce ją taniej

  49. To JA Chcę być właścicielem gry, którą kupię! Takie bajerki, szmerki z dystrubucja cyfrową ładnie pachną, ale jak kupiłem grę, to chce by była MOJA. Nie koncernu, który mi może odebrać w każdej chwili… MOJA.

Skomentuj ciasteczkowyp Anuluj pisanie odpowiedzi