Aktor znany z GTA 5 twierdzi, że satyra w GTA 6 może stracić na swojej sile. „To, co wydawało się szalone jeszcze jakiś czas temu, to teraz po prostu kolejny dzień”

Aktor znany z GTA 5 twierdzi, że satyra w GTA 6 może stracić na swojej sile. „To, co wydawało się szalone jeszcze jakiś czas temu, to teraz po prostu kolejny dzień”
Czy GTA 6 straci charakterystyczny dla serii pazur?

Trudno znaleźć chyba bardziej wyczekiwaną grę niż GTA 6. Co i rusz trafiają do nas przecieki i plotki dotyczące zawartości, a gracze cały czas snują swoje teorie. W sumie trudno im się dziwić, w końcu od ostatniej części serii minęło już 13 lat, a warto przypomnieć, że GTA 5 to jeden z najlepiej sprzedających się tytułów w historii branży. Premiera GTA 6 była kilkukrotnie przekładana, jednak na razie wciąż pozostaje zaplanowana na 19 listopada.

Co prawda niektórzy wątpią, czy Rockstarowi uda się do tego czasu dopracować grę, jednak studio pozostaje pewne swego. Wszyscy są natomiast zgodni co do jednego: GTA 6 zarobi wręcz bajońskie sumy i będzie najgłośniejszą premierą tego roku. Jeden z aktorów znanych z GTA 5 obawia się jednak, że siła zawartej w grze satyry i absurdalnego humoru może nieco osłabnąć ze względu na to, jak – cytując klasyka – „dziwny jest ten świat”.

Jay Klaitz, czyli odtwórca roli Lestera z GTA 5, porozmawiał niedawno z portalem Eldorado.gg na temat swoich odczuć względem pracy z Rockstarem oraz przewidywań dotyczących GTA 6. Aktor stwierdził, że wydźwięk charakterystycznego dla serii humoru może nie mieć aż tak dużego oddziaływania na odbiorców ze względu na absurdalność prawdziwych wydarzeń na świecie.

Nie byłbym zdziwiony, gdyby GTA 6 nie wylądowało z aż takim hukiem. Nie zrozumcie mnie źle, to wciąż cholerne GTA, które będzie olbrzymią grą, ale świat teraz wygląda znacznie inaczej niż w przypadku premiery poprzedniej części, 13 lat temu. W zasadzie to całkiem inny świat niż nawet rok temu. To, co wydawało się całkowicie przesadzone i szalone jeszcze przed chwilą, teraz sprawia wrażenie po prostu kolejnego dnia, więc być może GTA 6 nie zrobi aż takiej furory.

Cóż, osobiście uważam, że trudno nie zgodzić się z Klaitzem, szczególnie gdy patrzymy choćby na poczynania amerykańskiego prezydenta. Niezależnie od jakości humoru czy celności satyry GTA 6 z pewnością będzie niesamowitym hitem sprzedażowym. Spekuluje się również, że tytuł może nawet podnieść standard cenowy gier AAA do 80 dolarów, czego chyba najbardziej boją się konsumenci. 

13 odpowiedzi do “Aktor znany z GTA 5 twierdzi, że satyra w GTA 6 może stracić na swojej sile. „To, co wydawało się szalone jeszcze jakiś czas temu, to teraz po prostu kolejny dzień””

  1. Racja, poprzednie GTA wyszło w 2013 roku ale scenariusz i nagrania były przygotowane zapewne wiele lat wcześniej nawet pomimo tego, że na pewno były większe lub mniejsze zmiany, a od tego czasu wiele się zmieniło głównie przez cyfryzację i media.

    Dodatkowo każdy już wie, że prezydent Stanów Zjednoczonych to ped, jak i całe Hollywood i inne tamtejsze elity, a z tego żarcików nie zrobią także GTA 6 pod tym względem będzie słabe bo trzeba byłoby ruszyć pewną nację w tych żarcikach, a to się nie klei.

    • Ale po co ruszać drażliwe tematy? W GTA V w dużej mierze śmiano się z influencerów i samozwańczych showmanów, gotowych obedrzeć swoje życie z resztek godności, byle tylko stać się sławnym ( program „Fame or Shame”). Jaki problem, żeby dalej pociągnąć ten temat? Co, te „zawody” już nie istnieją? Mało jest wszelkiej maści gwiazd i gwiazdeczek Internetów?

    • Nadal mi ciężko uwierzyć w Donalda PDFa, podczas gdy to właśnie jego poprzednik nie raz i nie dwa zachowywał się dziwnie podejrzanie przed kamerą z dziećmi.

  2. Świat to się właśnie stał przewrażliwiony, pełny snowflake’ów i spłakanych niebieskowłosych dam. Po wyjściu tej gry będzie afera za aferą z błahych powodów.

    • 2014 dzwonił i prosił, żeby mu oddać scenariusz wojny kulturowej, jakis Jeffrey o niego prosił.

    • No ciekawe, a powiedz takiemu nie-snowflakowi, aby zaczął traktować drugiego człowieka z szacunkiem to zacznie płakać i drzeć się jakby kto go ze skóry obdzierał 🙂

  3. Zawsze śmieszą mnie te przewidywania że GTA podniesie „standard” cenowy, najpierw inni deweloperzy muszą ten standard taki jak Rocstar osiągnąć w swoich grach a dopiero później żądać sobie tych samych cen

  4. Artur Mazurek napisał(a):

    Jakiś przykład?

    Chociażby co roku klepane Fify a teraz aktualnie FC z najnowszą odsłoną 26 wycenioną aktualnie w PS Store na 339zł, czy Assassin’s Creed Shadows za 349 zł. Personalnie nie mam problemu z tym żeby w listopadzie za GTA VI dać 350-400 zł, bo wiem że to za co zapłacę będzie warte tej ceny no i będzie to gra na co najmniej następną dekadę. Tymczasem jak EA stwierdzi że za powielanie co roku symulacji piłki z aktualizacją składów i drobną kosmetyczną zmianą (którą wychwycą tylko pasjonaci płacenia co roku za to samo) czy kolejną iterację wyświechtanej serii Ubisoftu o Asasynie trzeba zażądać tyle samo co za grę Gwiazd Rocka, czyli najlepiej 399zł to chyba na łeb upadli. Kto kupi to kupi, ucierpi na tym gracz, a powielanie standardów powinno się zacząć przy projektowaniu gry.

    • Nie wspomniałeś o BFach i CoDach które ceny mają wręcz absurdalne.
      Dodajmy Skullsy, Starfielda, Gotham Knights. I to tak na szybko, bez dłuższej analizy.
      Za GTA spokojnie dam 400-450 zł i wiem że jest tego warte.

    • Artur Mazurek 14 kwietnia 2026 o 15:20

      Widzisz, a ja wiem, że nie zapłacę ani 350, ani tym bardziej 400 złotych, bo nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego jakaś pojedyncza gra miałaby kosztować więcej, niż cała reszta. GTA może sobie mieć budżet idący w miliardy i ekipę deweloperów liczoną w tysiącach, ale to nie uczyni jej z automatu „lepszą”, czy „bardziej wartościową”, bo i kto miałby o tym decydować? Gracze nie są monolitem i podobają im się różne rzeczy. Ty jesteś gotów rzucać pieniędzmi w Straussa Zelnicka, a ja cierpliwie poczekam na jakieś poważne promocje, bo na premierę to wolę kupić np. nową Kenę. GTA V mnie rozczarowało, a RDR 2 wynudziło w sposób trudny do opisania – i nie ma tu znaczenia, jak wiele włożono w te produkcje czasu, pieniędzy i wysiłku. Jeśli zaczniemy forsować tezę, że jakiemuś studiu wolno wyciągać rękę po więcej, tylko dlatego, że dysponuje środkami niedostępnymi dla całej reszty branży i siłą rzeczy przekłada się to na ogólną jakość tworzonych tytułów, to jaki my damy sygnał wydawcom?
      Wracając zaś do tematu i przytoczonych przez ciebie przykładów, to FC 26 kosztowało w dniu premiery dokładnie 269 zł, zaś Assassin’s Creed: Shadows 279,99 zł (sam dorwałem preorder za bodajże 240) – wersje pudełkowe na PS5. To nie są jakoś szczególnie duże kwoty. A że „cyfra” kosztuje więcej? Nie mój problem – jak ktoś chce dokładać się do psucia rynku i pomagać w zażynaniu fizycznej dystrybucji, żeby później właściciele platform robili z nami, co chcieli, to niech płaci i płacze.

Skomentuj ArekJakub Anuluj pisanie odpowiedzi