1
16.07.2022, 11:30Lektura na 2 minuty

„Aktualizowany w nieskończoność” Windows wraca do trzyletniego cyklu

Teraz tylko czekać, aż Bethseda się załamie i przestanie wspierać Fallouta 76.


Stanisław „Wokulski” Falenta

Nie ma co igrać z nieskończonością. Przekonał się o tym Thanos, przekonali się o tym liczni zepsuci przez moc w dziełach science-fiction, przekonał się o tym... Microsoft. Wsiądźmy do machiny czasu i przeczytajmy, jak temat opisywaliśmy w 2015 roku:


Jeden z szefów Microsoftu swego czasu stwierdził, że Windows 10 to ostatnia wersja Okienek. To dlatego, że będą one na bieżąco aktualizowane, nie będzie więc potrzeby tworzenia Windowsa 11 czy 12, zamiast których pojawią się po prostu kolejne mniejsze lub większe łatki.


Fragment newsa z 2015 roku

Plan się powiódł, przynajmniej na jakiś czas. Wieloletni Windows 10 rozlał się jak solidny cement na miliony maszyn na całym świecie. Pomogły mu w tym przymusowe akcje-aktualizacje (uwaga, w linku bolesne wspomnienia) oraz bezprecedensowa oferta rozdawania go za darmo; mając pudełkowego Windowsa 7, mogłem zyskać „dziesiątkę” za lojalność wobec marki.

Microsoft faktycznie zmieniał system co pewien czas wedle złożonej obietnicy. Wychodziły duże aktualizacje, zmieniające nieco design, logikę, dodające więcej okien w nowym stylu (nie wiem jak wy, ale ja przy rozwiązywaniu problemów wciąż szukam w ustawieniach odnośników do warstwy pamiętającej czasy „siódemki”).

Wtem nadszedł Windows 11. Tak po prostu. Nadbiegł, przerobił interfejs na macOS-owy, dodał natywny emulator Anroida, dużo usprawnień pod maską i to w zasadzie tyle dla przeciętnego usera. Nasza redakcja opisywała, że całość faktycznie jest... „taka sobie”, a wciąż nowoczesny, naprawiony aktualizacjami i zakorzeniony w komputerach Windows 10 twardo się trzyma. Osobiście nie spotkałem jeszcze w przestrzeni publicznej czy akademickiej peceta z wersją 11, choć ta również jest darmowa.


Zmiany w harmonogramie

Czas się jednak przyzwyczajać do nowości, bowiem Microsoft rozmyślił się i wraca do trzyletniego cyklu wydawniczego. Następny Windows ukaże się więc już w 2024 roku. Równolegle firma wdraża nowy system zalewania użytkowników usprawnieniami. „Momenty”, bo tak nazwano wewnętrzny korporacyjny proces, pozwolą na szybkie dorzucanie mini-aktualizacji w ciągu roku, nawet co dwa miesiące.

Czas pokaże, czy takie tempo się utrzyma. Wychodzi bowiem na to, że nowy system wskoczy na rynek wtedy, kiedy Windows 11 dopiero co utrwali się w zbiorowej świadomości. Jak na razie czerwcowe Steam Hardware Survey pokazuje jasno: komputerów z tym systemem jest zaledwie 21,23 procent. To poprawny wynik, ale wiele jeszcze jest do zrobienia; Windows 10 zdobył serca graczy o wiele szybciej.

Redaktor
Stanisław „Wokulski” Falenta

Wielki entuzjasta gier z custom contentem. Setki godzin nabite w Cities: Skylines, Minecrafcie i Animal Crossing: New Horizons mówią same za siebie. Do tego rasowy Nintendron, który kupuje 10-letnie gry za pełną cenę i jeszcze się cieszy. Prywatnie lubi pływanie, sztukę i prowadzenie amatorskich sesji D&D.

Profil
Wpisów542

Obserwujących5

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane