Amazon ciągle chce zrobić grę w uniwersum „Władcy Pierścieni”. Firma szuka nowych sposobów na przedstawienie świata Tolkiena
Kilka lat temu Amazon chciał szturmem wziąć branżę gier, produkując jednocześnie tytuły z różnych gatunków. Platforma do biednych nie należy – jej szef, Jeff Bezos, pod koniec zeszłego roku był czwartym najbogatszym człowiekiem na świecie.
Pierwsze duże tytuły spod szyldu Amazon Games były bardzo głośne; New World błyskawicznie zanotowało ogromne zainteresowanie, ale 5 lat później MMO zostało zamknięte. Inne gry spotkał bardzo podobny los, z kolei King Meat okazał się takim hitem, że aż zwracano za niego pieniądze. Przez jakiś czas niewiadomą pozostawało MMO w świecie „Władcy Pierścieni”, jednak projektowi szybko ukręcono łeb na rzecz… drugiego, praktycznie identycznego – mniej więcej 2 lata później zapowiedziano kolejne MMO, a jeszcze w 2024 szef Amazon Games zapewniał, że gra powstanie.
Przez kilkanaście miesięcy wiele może się zmienić. Na czele growej dywizji amerykańskiego giganta stanął ktoś inny i tolkienowskie MMO raz jeszcze powędrowało do kosza. I chociaż firma najwyraźniej się całkowicie poddała, jeśli chodzi o tworzenie gier, to przynajmniej na razie nie zamierza odpuszczać produkcji ze świata „Władcy Pierścieni”.
Nasz zespół kontynuuje poszukiwania nowych, fascynujących rozwiązań, dzięki którym świat Tolkiena zabłyśnie. Ściśle współpracujemy z Middle-earth Enterprises i pozostajemy pełni entuzjazmu wobec tej serii.
Jeff Grattis, szef Amazon Games
Po nauczkach ostatnich lat raczej mało prawdopodobne, by firma jeszcze raz porwała się na tworzenie tolkienowskiego MMO. Rynek wydaje się nasycony, natomiast utrzymywanie takiej produkcji przez lata wymaga głębokiej znajomości branży oraz umiejętności dostosowywania się do zmian – jakkolwiek byśmy nie oceniali różnych zmian w World of Warcraft, to MMO Blizzarda jest z nami już ponad 20 lat.

Ostatnią grą z uniwersum „Władcy Pierścieni” był The Lord of the Rings: Gollum. Produkcja była tak zła, że developerzy nawet nie byli w stanie za nią normalnie przeprosić i musieli zaprzęgnąć do pracy ChataGPT. Aktualnie ciągle wspierany jest krasnoludzki survival The Lord of the Rings: Return to Moria oraz pamiętające 2007 rok The Lord of the Rings Online. W ubiegłej dekadzie dostaliśmy rewolucyjną gameplayowo dylogię przygód Taliona, a jeszcze wcześniej pojawiła się seria świetnych strategii czasu rzeczywistego The Battle for Middle-earth. Śródziemie to ogromny świat z bogatą historią, która niewątpliwie zasługuje na opowiedzenie. Tylko kto zrobi to pierwszy: Amazon, czy twórcy Kingdom Come: Deliverance, podobno pracujący nad grą w uniwersum stworzonym przez Tolkiena?
Wiem, wiem! Proponuje przedstawic wiernie. W przeciwienstwie do tego szrotu serialowego.
Amazon zrobił tyle, ile mógł w ramach zakupionych praw. Czyli stworzył własną interpretację tego, o czym pisał Tolkien w dodatkach A i B do trylogii. I ja te ograniczenia a przy okazji decyzje, które podjęto w Amazonie, rozumiem. Podobny zabieg zastosował Jackson przy Hobbicie. Rozbudował fabułę o kilka zdań z końcówki książki (Gandalf miał zająć się ważnymi sprawami na Północy z innymi czarodziejami, co w filmie pokazano, jako wyprawę do fortecy Czarnoksiężnika). Posiłkowano się też dodatkami do Powrotu Króla, czyli materiałami, które przecież napisał Tolkien. Oczywiście, dodano sporo od siebie (np. nieudany wątek romantyczny, w której splątano losy Kiliego i niekanonicznej Tauriel), ale paradoksalnie starano się pilnować tego, o czym pisał Tolkien, zwłaszcza w dodatkach. Wracając do serialu, o ile pierwszy sezon Pierścieni Władzy, choć wizualnie przepiękny, potrafił znużyć, to jednocześnie widać było, że dopiero trwało ustawianie wszystkich pionków na szachownicy. Sezon drugi oddycha już pełną piersią, przestaje być niekończącą się ekspozycją i wszystko pięknie zmierza do tego, co widzieliśmy w prologu do filmowej Drużyny Pierścienia. Moim zdaniem nie ma co wieszać psów na tym serialu. Solidna robota, z pomysłem na siebie. Wiadomo, do klimatu Władcy Pierścieni nie ma startu i to dziedzictwo faktycznie temu serialowi ciąży. Podobnie jak to, że Amazon nie ma pełni praw do całej twórczości Tolkiena. Umowa nie obejmuje praw do ekranizacji Silmarillionu czy Niedokończonych opowieści. Christopher Tolkien i jego fundacja Tolkien Estate nikomu nie sprzedali praw do tych książek (które BARDZO pomogłyby Amazonowi w przedstawieniu Drugiej Ery). Więc jest jak jest. Nabrałem do tego dystansu i dlatego serial ogląda mi się całkiem przyjemnie.
Kurczę, trochę tego nie widzę. Logiczne fikołki i drewniana gra aktorska, w tym niektóre wręcz irytujące postaci skutecznie mnie zniechęciły. Aczkolwiek przyznaje, że na 1 sezonie zakończyłem i już później nigdy nie miałem ochoty wrócić. No nuda.
Dać siano CD projekt Red i czekać 😀
Jak wspomniał wcześniej @Krzycztow, drugi sezon jest dużo lepszy od pierwszego.
Pomijając wszystkie problemy z jakimi musieli liczyć się twórcy serialu (warunki licencji), to różnice pomiędzy sezonami są spore. Na przykład w 1 sezonie było dużo nieścisłości i akcji „z dupy”, narracyjnie sporo nie trzymało się kupy. W drugim sezonie jest o niebo lepiej z prowadzeniem narracji. Aczkolwiek nadal nie trawię aktorki, która gra Galadrielę. Nie wiem czy tak źle zagrała, czy tak słabo napisana jest ta postać…
Natomiast wątki Gandalfa (poza samymi hobbitami-to jest słabe nadal), Tima Bombadila, Saurona, są naprawdę spoko. Wątki z Numenorem są nierówne, ale bez tragedii.
Ha, ja się akurat na pierwszym odcinku drugiego zatrzymałem, trochę miałem przesyt. Może pora wrócić i zobaczyć, co tam dalej wymyślili.
Musisz po prostu pamiętać, że to nie jest kanoniczne. Bierzesz popcorn i można oglądać, przymykając oko na niektóre głupotki 😉
Gdzie drewniana? Aktorzy bardzo dobrze grają.
Kanoniczność mi w zasadzie kompletnie wisi, także tu akurat nie ma problemu 👍
Pożyjemy zobaczymy.