American McGee zdradził, co zainspirowało go do stworzenia Alice. Wszystko zaczęło się od filmiku
American McGee, który ostatnio wrócił z branżowej emerytury, wrzucił na Twittera (X) ze wspomnieniem, które rzuca nowe światło na genezę jednej z najbardziej kultowych gier przełomu wieków – American McGee’s Alice. Projektant poziomów z id Software, który pracował przy takich tytułach jak Doom, Quake czy Quake 2, opisał moment, który uświadomił mu, że nie jest w odpowiednim miejscu i wie już, co chce zrobić z resztą kariery.
Miało to miejsce gdzieś podczas prac nad Quake 2, kiedy cały zespół id zebrał się w biurze Paula Steeda, żeby obejrzeć demo, które Valve przygotowało na ich silniku. Na ekranie pojawiła się scena: postacie się poruszały, kamera płynnie śledziła akcję… McGee nagle uznał „wow”. I doszedł do wniosku, że chciałby snuć opowieść używając silnika Quake’a.
Twórca zrozumiał też wtedy, iż chociaż on chciałby bajać przy pomocy tych narzędzi, to otaczający go ludzie już nieszczególnie mają takie plany (spojrzeli na niego złowrogo, kiedy zachwycił się możliwościami filmiku). Niedługo potem, w październiku 1998, został zwolniony z id Software. Oficjalnie powodu nigdy nie wyjaśniono, podobno studio nie widziało w McGee tego, czego oczekiwało, chociaż inny projektant Sandy Peterson sugerował później, że ów twórca padł ofiarą intryg wewnątrz studia.

Los się do niego uśmiechnął: twórca trafił do Electronic Aerts i zaczął pracę nad swoją surrealistyczną wizją. W ten sposób dostaliśmy American McGee’s Alice w 2000 roku, ową mroczną reinterpretację „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla, w której każdy element świata opowiadał o głębokiej traumie głównej bohaterki. Ta mroczna, dojrzała i przerażająca opowieść o żałobie i zdrowieniu być może nie powstałaby, gdyby McGee nie zobaczył wtedy filmiku od Valve’a. Przy czym twórca dodał, ze to nie było wtedy żadne demo Half-Life’a czy ukończona gra: ot, ludzie od Gabe’a pokazywali, co tam nowego im się udało zrobić.
Efekt? Mieliśmy gry o Alicji i to nie byle jakie. Co pokazuje, że inspiracja może przyjść w najbardziej nieoczekiwanym momencie!