11.02.2013
Często komentowane 111 Komentarze

Analityk: „Wydawanie dem obniża sprzedaż pełnych wersji o połowę”

Analityk: „Wydawanie dem obniża sprzedaż pełnych wersji o połowę”
Jednym z negatywnych trendów współczesnej branży jest coraz rzadsze wydawanie dem. Słuchając wypowiedzi analityka i prezesa studia Puzzle Clubhouse, Jesse’a Schella, nic dziwnego. W trakcie konferencji DICE radził on wydawcom — „jeśli chcecie odnieść sukces, nie wydawajcie wersji demonstracyjnych”.

W trakcie swojego wystąpienia na konferencji DICE Schell, podpierając się stosownymi liczbami, stwierdził, że jedną z recept na sukces jest rezygnacja z tworzenia dem swoich gier. Jak mówi:

Pytacie: „czy uważasz, że wydaliśmy wszystkie pieniądze, by zrobić demo, a ono o połowę obniżyło sprzedaż?” Tak, dokładnie to się stało.

Schell przekonuje, że najlepszym sposobem na odniesienie sukcesu komercyjnego i osiągnięcie wysokiej sprzedaży jest budowanie tzw. „hype’u” poprzez publikowanie teaserów i zwiastunów. Według analityka wzbudza to zainteresowanie klientów danym tytułem i nie mogą się oni doczekać, by go wypróbować. Jeśli jednak konkretna gra otrzyma demo, często po zagraniu konsument dochodzi do wniosku, że nie warto inwestować w pełną wersję, i po prostu jej nie kupuje. Inaczej jest, gdy „próbki” nie ma.

Tłumacząc słowa Schella i obdzierając je z okrągłych słówek — „nie wydawajcie dem, jeśli nie chcecie, by gracze zobaczyli, jakie crapy robicie”. Może z biznesowego punktu widzenia to idealna strategia, ale wolałbym być traktowany przez developerów i wydawców fair. Nie chciałbym, by na siłę wciskano mi kiepskie gry. Znam inny, lepszy sposób, z którego powinni skorzystać producenci — niech robią po prostu lepsze produkcje.

Mam nadzieję, że branża jednak nie posłucha Schella. A jeśli chcecie sami przekonać się, co ma on do powiedzenia, obejrzyjcie zapis jego wystąpienia:

111 odpowiedzi do “Analityk: „Wydawanie dem obniża sprzedaż pełnych wersji o połowę””

  1. Przecież jak jakaś gra nie ma dema, to się ściąga na próbę pirata i tyle… jest fajna to wyrzucam z dysku i kupuje, i instaluje na nowo, a jak nie jest fajna to się wywala na stałe i nie kupuje.

  2. Demo równie dobrze może podnieść sprzedaż. Źle zrobione lub w towarzystwie marketingowego hype’u może jednak wypaść blado, rozczarowując graczy oczekujących po tytule rozrywki, takiej jak na świetnie wyglądających, acz wyreżyserowanych trailerach. Nikt nie kupuje kota w worku. Jeśli dema brak, a recenzje nie pomagają w wyborze, często sięga się po piraty. Dobra gra nie potrzebuje reklamy. Ta wypromuje się sama

  3. Źle na to patrzą, jeśli gracz nie będzie miał dostępu do dema i napali się na grę to kupi oryginał, ale jeśli się okaże że gra nie jest tak dobra jak na zapowiedziach, gracz się zniechęca do tego twórcy i ewentualnie serii, z racji że to nie jest to czego oczekiwał i co zapowiadano i tym samym stracą w przyszłości twórcy na tym.|Przynajmniej dla mnie to tak wygląda.

  4. Jeśli tylko twórcy dobrych gier (bo tacy zapewne będą decydować się na dema, bez obaw, że większość pozna, że ich gra to chłam) będą się decydować na wykonywanie demontracyjnych wersji gier, to mi to pasuje. Mnie dema np. Torchlighta, XCOM-a czy Book of Unwritten Tales zachęciły do kupna (choć jeszcze tego nie zrobiłem, ale niebawem zrobię. Tzn. w tym roku gdzieś pewne). Bez dem raczej bym nie zaryzykował.

  5. Muszę się z nim zgodzić, mało które demo zachęca do kupna gry. Argument z piratem o tyle kontrowersyjny, że można przetestować grę w całości i nie kupić jej wogóle.

  6. Mało które demo zachęca do gry bo mało która gra naprawde jest dobra i warta tych 100+ zł….. Teraz to robią same kalki sequele prequele srele morele. Zero nowości taki Dead Space 3 czy Assassins Creed 3 to zwyczajne średniaki z dobrym marketingiem jadące na sukcesie protoplastów. Kiedyś dem było pełno bo i branża nie była tak nakręcona na biznes i gry robiono wtedy bardziej starannie. Mam nadzieje, że nowe generacje konsol znów ruszą przynajmniej technologicznie rynek PC i dostaniemy coś świeżego.

  7. czyli najlepiej oszukiwać graczy ile się da i owszem sprawdzi się to raz, drugi raz się nikt nabrać nie da…

  8. Jak robią gówniane gry to tak jest. Jakoś dice nie bało się dać bety BF3 po której jeszcze bardziej ludzie się podjarali na zakup tak jak i crysis 3 więc jak widać można, a jeśli ktoś kupi grę w ciemno i będzie do [beeep] to już następnym razem się porządnie zastanowi czy kupić grę od takiego twórcy. A wg. mnie przez brak dem rośnie tylko liczba pobranych pirackich kopii.

  9. Bo i dema trzeba też robić z głową. Ich głównym celem ma być zachęcenie klienta do kupna pełnej wersji. Obecnie dema to pierwszy etap, tutorial lub mały epizod wycięty z gry. Gdyby twórcy robili dema na zasadzie wprowadzenia (prequelu) do właściwej gry, lub przedstawili jakąś poboczną historię to moim zdaniem ludzi by to bardziej nakręciło na kupno. Do tej pory pamiętam jak to Valve zrobiło z Half Life – demo miało tytuł Uplink i zrobiło na mnie większe wrażenie niż jakikolwiek epizod z pełnej wersji.

  10. Danon666 Chciałbym by tak było ale pewnie dostaniemy świeżą grafikę z nic nie wnoszącym gameplayem, ciągłe schematy i nawet te same fabuły tylko w innych czasach i klimatach jak CoD.

  11. dokładnie drapiszon! a ostatnie wydawane dema wyrwane ze środka gry i zadanie typu przebiegnij od punktu A do B zabij kilku obwiesiów po drodze, koniec dema i ekran z linkiem pre order

  12. Bo ja wiem. Gdyby nie dema, nigdy nie kupiłbym coś takiego jak: Hacker Evolution: Untold, Bastion, LIMBO, Amnesia, Plants vs. Zombies, Serious Sam Double D, Arx Fatalis, Risen, Overlord, Mini Ninjas oraz Zeno Clash.|Dla mnie demo to okazja do znalezienia dobrej, oryginalnej gry, po którą bym nijak nie chwycił. Dla małego studia robiącego coś nowego to tak naprawdę okazja do wypromowania swego produktu, wśród „poszukiwaczy”, bowiem zwykły zjadacz chleba indyków nie kupuje, bo uznaje je za crap.

  13. @drapiszon ale zwróc uwagę, że za cene jednego dema dobrze przemyślanego i zrobionego jak trzeba, można zrobić kilka teaserów, trailerów, które zrobią hype i z reguły przekoloryzują grę do tego stopnia, że większość kupi a jak to z reguły z ludźmi bywa, większość uparcie chwali swoje mimo iż tak naprawde wie, że wyrzuciło kase w błoto między innymi dla tego też nie raz widzimy recenzje, które nie mają się nijak do prawdy. Co do samego Shella to go tak nie gańce strasznie bo akurat o free to play mówi dobrze

  14. Aha, no i Torchlight 😀

  15. @Danon666 masz rację, ale nie sądze żeby to pociągało za sobą duże koszty jeśli decyzja o stworzeniu tego typu dema powstanie na wczesnym etapie produkcji. Brakuje po prostu wyobraźni. Problem pewnie w tym, że większość managementu to ludzie znający się tylko na liczeniu pieniędzy, a nie na potrzebach graczy. Wracając do słów pana Schella to trochę strzela sobie w kolano, a całej branży samobója. Ja się teraz czuję tak – nie ma dema – chcą mnie oszukać – ściągnę pirata i sprawdze czy warto.

  16. Byłoby inaczej gdyby istniała zasada, że każdą grę można zwrócić do kilku dni, jeśli nie spełnia naszych wymagań. Zresztą większość towarów można zwrócić, nie rozumiem dlaczego gry są z tego wyłączone.|Ciekawe co by pan analityk powiedział po fali zwrotów jakiegoś crapu który zrobiło jego studio.

  17. @drapiszon Ściąganie piratów szkodzi tylko i wyłącznie rynkowi PC, bo na konsoli takiego piractwa nie ma a i zyski z tego rynku są dużo większe, co najwyżej niektóre studia przestaną wypuszczać gry na Piecyka. Myśle, że jak piszesz problemem są developerzy bo to oni są odpowiedzialni za zdobycie jak największych przychodów. Druga sprawa to też fakt że za granicą kupno gry nie jest takie ciężkie bo żyjąc np w UK, danie za premierówke tych 20-30 funtów nie boli tak bardzo jak wydanie 120zł. Tak samo np Francj

  18. Mała nadinterpretacja i: 50% graczy jest niezadowolonych z kupna.

  19. Jeśli gra by była zwyczajnie dobra to demo by tylko zachęciło do kupna, no ale jak się robi crapy to ciężko o inny wynik. Jaki z tego morał ? Czas robić porządne gry !

  20. @Danon666 – na konsoli nie ma piractwa ? Żebyś się nie zdziwił. Xbox 360 jest przerabiany na potęgę, nawet PS3 jest już złamane i wystarczy dysponować niezaktualizowaną konsolą aby są przerobić. Więć piractwo to nie jest domena tylko PC.

  21. mateo91g – jakby połowa piratów z PC kupiła oryginały w myśl zasady pirat to demo, później kupię to gry na PC pobiły by wynikami obie konsole razem wzięte. A teraz jest tak, że PC przegrywa osobno i z PS3 i Xboxem. Aha nie zgodzę się, wiele świetnych gier dema nie miało, i w niczym nie są gorsze od gier z demem. Przykład ? RDR, MGS4, itp itd. Także nie bądź pochodny w sądach.

  22. No jak się robi [beeep] i potem wydaje demo takiej gry to nie dziwota.

  23. „Może z biznesowego punktu widzenia to idealna strategia, ale wolałbym być traktowany przez developerów i wydawców fair.” [beeep] mnie obchodzi, co byś wolał. To nie subiektywny felieton, newsy pisze się z bezstronnego, obiektywnego punktu widzenia. To czytający ma sam wyciągnąć wnioski, dziennikarzyno od siedmiu boleści…

  24. @Szpagin, jakby była możliwość to bym ci dał jakiegoś plusa czy coś. Takie dopiski na końcu newsa są coraz częściej, autor pewnie nie wie, że za sytuację na każdym rynku odpowiadają konsumenci. Wszyscy narzekają na jakość gier, a gry sprzedają się dobrze jak nigdy wcześniej. Niech mi to ktoś wytłumaczy. Głosujemy portfelem, wszystko co złe wynika z przyzwolenia klientów na taki stan rzeczy. Tylko tyle i aż tyle.

  25. @mateo91g Ale porównanie piractwo PC a konsole to niebo a ziemia, nie mówiąc już o tym że na PC wystarczy wstukać odpowiedni adres w przeglądarce, ściągać, przenieśc plik, podmienić i grać.@mbwrobel zgadzam się z tobą w 100% jeśli chodzi o technikalia, i też uważam że skok technologiczny wzrośnie niebywale w krótkim tempie bo w końcu uwolni się od starych konsol. No tak my mamy tą alternatywę, tylko niektórzy przy niej zostają na stałe:P

  26. niech zrezygnują z dem, ale pod warunkiem, że będzie można zwrócić grę gdy ta okaże się gów*em, a nabywca odzyska 100% pieniędzy. zresztą odwrót od dem widać już od kilku lat. kiedyś demo było niejako obowiązkowe. teraz to coraz częściej rzadkość i dema stają się powoli „białymi krukami”. ale co się dziwić, skoro większość gier to klony, lub „to samo” z kolejnym numerkiem. gry coraz częściej nie mają dem, bo gdyby gracze wiedzieli co kupują, to studia padały by jak muchy, a tak kupuje się „kota w worku”

  27. @mateo91g: Coroczne dane roznych torrentowni mowia, ze na PCach sciaga sie 4 razy wiecej niz na konsolach. Samych torentow, a sa przeciez i inne sposoby. Ale z tych liczb co podaja mozna zalozyc, ze PCowe piractwo jest 4 razy wieksze niz konsolowe.|@MeSSer: Glosowanie portfelem to moze i dobry pomysl, tyle ze w glosowaniach tych co sie znaja jest zawsze mniej niz tych, ktotych kupil trailer itp. – pelna demokracja niezbyt czesto sie sprawdza…

  28. @mbwrobel – dokładnie, na PC nie ma DRM, konieczności podłączenia z netem, securomów, Origina i innych takich.A, zaraz, są. Co do reszty, wszyscy wiemy że ostatnie karty graficzne i procesory miały premierę 8 lat temu, jak nowy Xbox. Przecież MS i Sony grozi śmiercią każdemu kto odważy się wymyślić coś lepszego niż ich sprzęt. Zaraz, zaraz, że w komputerach od dawna jest więcej niż 512 RAM ? Że niektórzy mają nawet po 4 GB i więcej ? Niemożliwe, jakim prawem ?

  29. @bohater8 – niektórzy potrafią wydać na dodatki 2,3 razy więcej niż kosztuje gra. I nic ich nie obchodzi że komuś się to nie podoba. Jak to mówił mój sklepikarz w bufecie w szkole : kupujesz albo nie zawracaj głowy. I tyle. Aha, ludzie którzy kupują gry np. w USA zarabiają 3, 4 razy więcej niż przeciętny Polak, więc takimi durniami nie są, oj nie.

  30. Jak człowiek zobaczy jaki kit mu próbują wcisnąć testując wersję demo to rezygnuje z zakupu tejże gry. Ja już nie dam się nigdy nabrać na zakup czegokolwiek bez możliwości sprawdzenia tego. Tym bardziej jeżeli chodzi o gry.

  31. Najlepszym przykładem jest diablo 3 ;p Dobrej grze demo pomaga, słabej szkodzi, to raczej logiczne.

  32. W moim odczuciu jest wręcz przeciwnie. Brak dema zniechęca do nabycia gry. Nikt przecież nie chce kupować kota w worku, a gameplaye nigdy nie dadzą możliwości poczucia gry na własnej skórze.

  33. A potem się dziwią że ludzie piracą. Well no duh! Sherlock!!

  34. Posłuchałem całego wykładu i to, że dema obniżają sprzedaż gier nie jest poradą dla branży, a jedynie faktem, który mówca przytacza, by podeprzeć swoje tezy dotyczące wykorzystania i skuteczności technik neuromarketingu i psychologii w sprzedaży gier. Schell nigdzie nie popiera zaprzestania wydawania dem, nie sugeruje, że wpływa to pozytywnie na branżę, poza zwiększeniem zysku producenta i wydawcy. Nie mówi: „róbcie beznadziejne gry, nakręcajcie hype, czerpcie zyski – tylko to się liczy! (Dobra robota EA!)”

  35. Pokazuje tylko rzeczywiste efekty zastosowania tych technik i tragedię współczesnego społeczeństwa – potrzebę porównywania i równania się z innymi oraz obawę bycia negatywnie ocenianym, jednocześnie bez skrupułów samemu ich oceniając.|Innymi słowy: sparafrazowane słowa Schella są wyrwane z kontekstu. Sam zapiszę sobie jego wnioski, jako nauczkę i ostrzeżenie by nie poddawać się hype’owi i „zindoktrynowanym” chodzącym reklamom zanim sam za darmo produktu nie wypróbuję. Nie ma dema? To już nie mój problem. 🙂

  36. @VaaB – Żaden sklep nie me obowiązku przyjąć zwrotu towaru, jeśli jego stan przy zakupie jest zgodny z umową. Przyjmowanie zwrotów jest gestem dobrej woli, jedynie sklepy działające wysyłkowo mają obowiązek przyjmowania zwrotów bez podania przyczyny z zastrzeżeniem, że produkt znajduje się w oryginalnym, nienaruszonym opakowaniu. Czytaj: widziały gały, co brały. Ciuch (gra) była w porządku, a to, że kolor przestał ci się podobać po paru dniach noszenia już nie jest winą sprzedawcy.

  37. Nie ma to jak odebrać ostatnie bastion możliwości wyboru. Demo w moim poglądzie bardzo często decydowało o tym czy chcę zgrać w pełną wersje gry. A producenci tylko kombinują jak sprzedać (wcisnąć) swoją grę konsumentowi i starają się dodatkowy by jej przypadkiem nikomu nie odsprzedać. Taka polityka wcale nie leży w granicach mojego gustu, i mówię jej stanowcze nie. Nie dość, że co roku kupuje to samo co rok temu, to w dodatku nikt nie daje mi szansy by sprawdzić czy ta gra mi się spodoba. COD4 miał demo,

  38. i co może z tego powodu słabo się sprzedał. Mam ich wszystkich w głębokim poważaniu za taką politykę, kupuję gry gdy jestem święcie przekonany, że chce je mieć lub gdy cena pozwala mi na swobodny zakup, bez zmartwienia o to, że wydałem za dużo floty.

  39. Są jeszcze recenzje i gameplaye więc powodem do testowania torrentowych wersji to to nie jest 🙂

  40. A producenci tylko kombinują jak sprzedać (wcisnąć) swoją grę konsumentowi i starają się dodatkow(o) by jej przypadkiem nikomu nie odsprzedać. Przepraszam za literówkę.

  41. innymi słowy: „widzisz, że zrobiłeś gównianą grę? nie wydawaj dema ;]”. A że 90% dzisiejszych gier jest do [beeep] to nic dziwnego że rzadko się widzi dema ; p Chociaż głównym powodem jest raczej i tak cięcie kosztów na wszystkim…

  42. Tu już chyba przesadzają… Zrobienie dema kosztuje bo kosztuje, no ale jeżeli robi się gry które jeszcze kilka lat temu zaliczane byłyby do dem, to się nie ma co dziwić… Zamiast zrobić grę, której spiracenie byłoby głupotą, a demo spełniało swoją rolę DEMONSTRACJI, to nie mieliby problemów. I potem twórcy przyjdą i powiedzą, że ich się okrada i są smutni, skoro ludzie testują gry z peb-szopu, a te nawet nie proponują im niczego więcej w legalnej postaci…

  43. I nie mówię już nawet o samej grze, ale nawet pudełko nie zachęca do kupna. Cena ta sama, zawartości grywalnej mniej a nie grywalnej w ogóle (nie licząc ulotek reklamowych czy okazjonalnych ostrzeżeń o epilepsji)…|@Anczaj – tak, to dobry argument, ale tylko w postaci słownej. Po skali piractwa można wywnioskować, że to już nie są tylko ci, których tak czy siak nie stać. Jak kupujesz auto to większość woli się przejechać niż zobaczyć film jak ktoś jeździ czy przeczytać recenzje.

  44. Mimo, iż nie lubię takich mądrali, to muszę mu jednak przyznać rację. Gość mówi samą prawdę – która dla nas, jako graczy, nie jest za wygodna. Ale z drugiej strony – zupełnie odmienna sytuacja panuje z Crysisem 3 – wiele osób było niezdecydowanych, a po zagraniu w demo, ups, teraz to się nazywa „beta”, są skłonni kupić tę produkcję. Niestety, do mnie ona nie przemówiła. 🙂

  45. Z punktu widzenia wydawcy/developera NIE opłaca się wydawać dema. W najlepszym razie wzrost sprzedaży będzie minimalny a w najgorszym sprzedaż poleci na łeb na szyję. Poza tym demo kosztuje pieniądze i czas, który mozna przeznaczyć na finalny produkt.

  46. Cóż mnie osobiście do kupienia blockade runnera przekonało demo, bez niego może bym się nie skusił. Dobrze zrobione demo zaostrza apetyt. A „apel” tego gościa. Cóż: szczery, ale ja crapu w ogóle nie zamierzam kupić.

  47. „Jeśli jednak konkretna gra otrzyma demo, często po zagraniu konsument dochodzi do wniosku, że nie warto inwestować w pełną wersję, i po prostu jej nie kupuje. Inaczej jest, gdy „próbki” nie ma.” – analiza warta co najmniej Nobla. Jak zagram w demo i stwierdzę że gniot to za nic w świecie przecież nie kupię, a jak nie będę miał możliwości w nie zagrać to będę musiał wziąć kota w worku po tym co mi producent naobiecuję i po tych przepiękniastych screenach i innych filmikach które wypuści do sieci…

  48. Zgadzam się z lechoo84

  49. Gość chyba czegoś nie rozumie. Demo ma na celu pokazania fragmentu rozgrywki danego tytułu.Jeśli gra jest źle wykonana bądź po prostu nie przypadła nam do gustu to oczywiste, że jej nie kupimy. A znowu nawrzucanie do sieci screenów, teaserów i trailerów może sprawić, że powstanie tzw przesyt i będziemy mieli tej gry po dziurki w nosie. Reklama jest dobra, ale opublikowanie kilku materiałów, które trzymają nas w niepewności jest o wiele lepszym rozwiązaniem.

  50. Innymi słowy dema się nie opłacają, bo ludzie dowiadują się jak beznadziejna jest gra i nie kupują.

Skomentuj Baaq Anuluj pisanie odpowiedzi