Beyond Good & Evil 2 przetrwało. Powstająca od prawie 20 lat gra nie padła ofiarą restrukturyzacji Ubisoftu
Przez dziesiątki lat istnienia branży gier wideo wiele pozycji było tak dobrych lub tak złych, że pamiętamy je do dzisiaj. Jest jeszcze trzecia kategoria: gry Schrödingera, które są, ale ich nie ma i właśnie do tej kategorii zalicza się powstające od niemal 20 lat Beyond Good & Evil 2.
Pierwsze wzmianki na temat produkcji sięgają 2008 roku, kiedy to ogłoszono ją po raz pierwszy. W kolejnych latach wracała regularnie, z kolei w 2017 zobaczyliśmy nawet coś na kształt pierwszego gameplayu. W końcu Michel Ancel, ojciec Raymana i BG&E odszedł z projektu, a jego losy pozostały niejasne. Ubisoft uparcie utrzymywał, że tytuł powstaje, jednak może wymagać kilku dodatkowych lat pracy. I wreszcie w 2024 dostaliśmy odświeżoną „jedynkę” w postaci Beyond Good & Evil 20th Anniversary Edition. Jeśli ktoś myślał, że będzie to preludium do rozkręcania zainteresowania „dwójką”, to się przeliczył – szefostwo Ubisoftu ciągle nie było w stanie się dogadać odnośnie do kształtu projektu. Beyond Good & Evil 2 podobno jest, ale go nie ma i nie mamy na to żadnych dowodów, oprócz ciągle trwającej rekrutacji pracowników.
Wczorajsze trzęsienie ziemi w Ubisofcie ujawniło ogromną restrukturyzację oraz to, że anulowano 6 gier, w tym remake Piasków Czasu. Można się było spodziewać, że taka studnia bez dna jak Beyond Good & Evil 2 także padnie ofiarą topora katowskiego, jednak źródła Toma Hendersona z Insider-Gamingu są przeciwnego zdania. Podobno produkcja dalej powstaje, a jej aktualna wersja jest rozwijana mniej więcej od 2017 roku.
Jakie ma to przełożenie na finanse? Ogromne – podobno nieustanne zmiany strukturalne, projektowe oraz zmiany terminów kosztowały Ubisoft już ponad 500 milionów dolarów. To więcej, niż wyniósł budżet Cyberpunka 2077. Oczywiście są to koszty rozłożone w czasie, jednak w żaden sposób się nie zwracają. W dodatku Beyond Good & Evil 2 ma być ciągle dalekie od premiery i minie kilka lat, nim poznamy konkrety.

W internecie zaroiło się od komentarzy z dywagacjami odnośnie do sensu utrzymywania tej gry przy życiu. Jedni nazywają ją przykrywką do prania pieniędzy, inni funduszem awaryjnym Yvesa Guillemota, szefa Ubi. Nikt nie wspomina o samej grze, której oblicze po tylu latach i kryzysach zwyczajnie nie może spełnić narosłych przez blisko 2 dekady oczekiwań.

Cokolwiek Ubisoft wypuści po tych 20 latach nie będzie wcale „grą 20 lat w produkcji”. Będzie grą 18 miesięcy w produkcji bo poprzednie 20 lat prac pójdzie do kosza.