13.06.2013
Często komentowane 126 Komentarze

Bleszinski: „Wysokobudżetowe gry nie mogą współistnieć z używanymi”

Bleszinski: „Wysokobudżetowe gry nie mogą współistnieć z używanymi”
Kolejny głos w sprawie restrykcyjnych rozwiązań Microsoftu wobec gier używanych. Tym razem wypowiedział się niegdyś czołowy wodzirej Epic Games - Cliff Bleszinski. Zdaniem głównego projektanta serii Gears of War, wysokobudżetowe gry nie mogą dzielić rynku z używanymi.

Cliffy B za pośrednictwem swojego twittera wypowiedział się dość krytycznie o grach używanych. Jak czytamy:

Nie możesz prowadzić tak wysokich budżetów w pracach nad grą i marketingu, gdy używane i wypożyczane gry wciąż istnieją. Ludzie, cyfry się wtedy NIE zgadzają. […] Dopracowanie grafiki i funkcji, jakiego obecnie oczekujemy od gier, nie jest możliwe bez poniesienia astronomicznych kosztów. Nad serią Assassin’s Creed pracują tysiące ludzi. […] Dlatego wszędzie widać free-to-play i mikrotransakcje. Model gry na płycie za 60 dolarów się sypie. […] Mówicie mi – „obniżcie więc budżety”. Zdajecie sobie sprawę, jak zabawnie to brzmi?

Zdajemy?

126 odpowiedzi do “Bleszinski: „Wysokobudżetowe gry nie mogą współistnieć z używanymi””

  1. Od kilku miesięcy, zawsze gdy w tytule widzę „Bleszinski” to mam ochotę po prostu scrollować dalej, szkoda bo kiedyś wypowiedzi tego kolesia czytałem z przyjemnością. A sama dyskusja nad tym czy powinniśmy mieć możliwość sprzedawania gier nie powinna mieć miejsca – kupiłem produkt i mogę sobie robić z nim co chcę, jak się dużym firmom to nie podoba to niech próbują utrzymać mnie przy grze zamiast próbować odbierać mi moje prawa. Generalnie liczę na kilka pozwów po premierach konsol, myślę że to pomoże ^^

  2. @donpepe359 Człowieku, o czym ty gadasz? Jak gra jest denna bądź nie spełnia moich wymagań, to zagram w nią raz i sprzedaję. Jak gierka jest ciekawa i wraca się do niej wiele razy po latach, to się ją trzyma. Niech przykładem będzie chociażby Fallout 1. Mam tę płytkę od czasu gdy gierka została wydana w Polsce i wciąż pogrywam od czasu do czasu. Tego typu gry rzadko znajdą się w obrocie wtórnym, bo to gry ciekawe, wciągające i po prostu hity. Jak robią teraz gry na 4-5 godzin to niech się nie dziwią wynikom

  3. Przede wszystkim nie nasz problem, my mamy PEŁNE prawo sprzedać naszą grę i nic im do tego. Jak bardzo chcą żebyśmy nie sprzedawali to nie zrobią grę którą żal byłoby sprzedać. Jak się kupuje auto to dopiero wielkie są koszta produkcji i też przy wymyślaniu nowych modeli pracują tysiące osób, a jakoś nie słyszałem, żeby wprowadzali jakieś anty-używkowe zabezpieczenia. Bo nie można – i tyle. Producenci marzą żeby nie było używek tak jak ja marzę o darmowych rzeczach, ale obie są nieosiągalne.

  4. Kiedyś jakoś nie miał z tym problemu, bo miał małe studio i robił świetne gry pokroju Jazza Jackrabita. No ale cóż, takie czasy, „hajs się musi zgadzać”…NIE. Cliff, rób dobre gry a nie chrzanisz, że ktoś cię okrada. Sprzedaj to Ferrari to będziesz miał za co chleb kupić lol xD

  5. Mnie zastanawia tylko fakt ile faktycznie kosztuje taka wydawana na dzisiejsze czasy gra… I dlaczego, do jasnej cholery, mialbym placic jakies 130zl za gre trwajaca 6-8h… Jeszcze jakby miala multi, w ktore przyciagnelaby mnie na minimum 100h, to ok… I nie wyolbrzymiam niczego. Dawniej jakos potrafili robic takie gry. To co im nagle przeszkodzilo…

  6. @donpepe359|Mylisz się. Kto powiedział, że gry są na raz? Jeśli gra jest dobra, możesz w nią grać miesiącami, a i tak jej nie sprzedasz. Choćby z sentymentu i nadziei, że do niej wrócisz. Wiele osób też je kolekcjonuje (zupełnie jak samochody) Moje porównanie jest, więc jak najbardziej na miejscu, a to że go nie rozumiesz świadczy tylko o innym poczuciu wartości. Ja nie uważam gier za jednorazówki (chyba, że są bardzo słabe)

  7. Jest jeszcze jedna kwestia. Dlaczego sprzedajemy gry? Ano dlatego, że są drogie i widzimy w nich zarobek lub szansę zwrotu części (nad/wy)datku. Jeśli gry byłyby tanie nikt by się ich nie pozbywał, bo zysk z tego byłby niewielki. Szkoda zachodu. Poza tym jaki sens miałby zakupu używanej gry, gdy za niewiele więcej można mieć nową? Trochę koloryzuję, ale chyba coś w tym jest 😉

  8. Nie rozumiecie pewnej zależności. Biznes polegający na tworzeniu gier nieustannie rośnie. Każda kolejna gra AAA to więcej zatrudnionych osób, firm, lepsza technologia. Innymi słowy czym dalej w las tym gry tworzy się dłużej i drożej. Nic dziwnego więc, że producenci zaczynają wymyślać DRMy i blokowanie używek, bo jest to po prostu złe dla ich interesu. Czym więcej mają pieniędzy tym więcej pieniędzy przeznaczyć mogą na produkcje kolejnych gier. Ja tak to widzę.

  9. Mój komentarz jest taki – w CoD4 gram nadal (głównie multi, czasem w singla), MW2 zagrałem raz w singla i już do niej nie wracam, w MW3 nie grałem wcale i nie mam zamiaru. To tyle jeśli chodzi o gry wysokobudżetowe. Ja się do cyferek nie dokładam, bo nawet nie kupuję tego shitu, więc nie mam co odsprzedawać. Baldury i Fallouty nadal u mnie dumnie na półce stoją i choć w nie nie gram to żal mi ich sprzedawać, bo w głowie mam takie „a może jeszcze giedyś zagram”. No i wspomnień czar 😉

  10. @Kricz W przypadku wysoko budżetowych gier takich jak nowy COD i BF4 bym się nie zgodził. Takie rzeczy co w nich dają + nowe elementy graficzne to moderzy tworzą w 6-12 miesięcy przykład mody d H-L2 na source, mody do STALKERA itd. Cyferki u Cliffa się muszą zgadzać jak GoW:J się nie sprzedał GoW3 się nie sprzedał a za dużo w jego towrzenie nie włożyli skoro jechali na elementach z Gow1 i na tym samym edytorze. Pracy 2xmniej ale cena większa.

  11. @Kricz – rozumieją, ale są jakieś granice. Wolność jest bardzo ważna i powinniśmy o nią walczyć wszędzie, zabranianie normalnego zakupu produktu sprawia że po części stajemy się w tej kwestii marionetkami-niewolnikami. Wyobraź sobie że nagle samochody możesz tyko kupować, albo nie możesz ich odsprzedawać… Jest też coraz lepsza technologia produkcji i koszta w związku z tym spadają, tak samo przy tworzeniu serii, zauważ też że masa pieniędzy często tonie we wszystkim naokoło zamiast samej produkcji…

  12. @Kricz – wiesz co jest jednym z największych problemów producentów? Po prostu konkurencja – staje się naprawdę ogromna… Gier wychodzi zatrzęsienie, jakby było ich mniej to gwarantuję że tytuły lepiej by się sprzedawały. Tylko co my na to możemy poradzić że jest tyle gier? Że jest ich coraz więcej? Rynek sam się wyreguluje, jak jedni przestaną robić gry – bo hajs się nie będzie zgadzał, to drudzy, którzy przetrzymają na tym zyskają i się wszystko się ustabilizuje

  13. @McGrave – Powiem krótko: Coś w tym jest. W każdym razie rynek gier jest jeszcze stosunkowo młody więc prawdopodobnie możemy spodziewać się dalszych przemian w polityce firm.

  14. Duża część bundli i Steam Sale’ów udowadnia jak bardzo producenci gier się mylą z cenami. Bo jak jest lepiej zarobić, wypuścić ekskluzywny produkt za 300 zł który kupi np 1000 których na to stać czy może lepiej byłoby wypuścić coś za 120-150 zł które kupi 5000 (w znaczeniu znacznie więcej) ludzi bo ich stać żeby wydać tyle? Z drugiej strony Sale jest swego rodzaju drugą premierą gry, bo za o wiele niższą cenę wielu z nas kupuje tytuły, których tak na prawdę nie chciało kupić. Innymi słowy – marketing

  15. Nie no, kogoś jeszcze interesuje co ma do powiedzenia Clifford?!

  16. @McGrave – przykład samochodu/domu/chleba itp. jest niezbyt na miejscu, bo wyprodukowanie gry jako elementu cyfrowego kosztuje obecnie kilka milionów a koszt sprzedaży nawet ustawiony na 500 złotych to i tak jest kilka milionów poniżej kosztu produkcji. Przedmioty które wymieniłem zarabiają w momencie kupna, gra musi się sprzedać w wielu tysiącach by odzyskać same koszta produkcji nie mówiąc o zarobieniu.

  17. @McGrave mądrze prawisz. Polać mu 🙂 .

  18. Hahaha, nagle z nikad wyskoczyli pseudo-analitycy. Tak naprawde trudno powiedziec czy to co mowi Cliffy B jest prawda, poniewaz malo firm podaje swoje sales revenue.

  19. A i tak przeogromna część budżetu gry idzie w marketing, który często trafia w niewystarczającą liczbe odbiorców w stosunku do kosztu, czyli kasa w błoto. Premii dla prezesików nie licze bo to standard. A przy regulacji rynku, bardzo prawdopodobne ze przetrwają nie te firmy co robią dobre gry, tylko te co umieją nawet badziew wydoić na potęgę

  20. @AoS linia produkcyjna samochodu też jest warta setki milionów i sprzedanie kilku sztuk nie zwróci kosztów w momentcie sprzedaży (to ilość daje zysk). Po to jest linia aby obniżyć koszty jednostki. W przypadku gier koszt nośnika jest bliski zera. I w jednym i drugim przypadku liczy się to czy produkt jest na tyle dobry, że ludzie będą chcieli go kupować. Jeśli w przypadku gry wiecej poszło na marketing niż produkcję to potem mamy płacz, że się nie sprzedaje. Ale to wina firmy a nie rynku czy klientów.

  21. W normalnym świecie człowiek kupując coś dostaje rzecz „materialną” która jako używana traci, ale nadal ma wartość i można ją sprzedać. Jeśli dojedziemy do sytuacji, że gry nie można sprzedać zakup stanie się czystą konsumpcją tak jak obiad w restauracji czy wyjście do kina. Płacisz i oprócz przyjemności nic materialnego nie zostaje. Firmy chciałyby aby zakup gry był wyjściem do kina. Kolejny krok to pewnie możliwość jednorazowego przejścia gry, chcesz jeszcze raz zapłać ponownie. Tylko cena trochę nie ta.

  22. @McGrave|Do tego wszystkie gry są do siebie podobne,to co jest teraz przechodziliśmy już 50 razy chyba

  23. @Kricz Jest dla mnie jeszcze taka kwestia że gry robi coraz więcej osób i budżet tez jest coraz większy… ale jakoś gry nie są przez to lepsze. Przeciętna długość spada a najdroższe gry to często straszny copy-paste. W dzisiejszych czasach zwykle im oryginalniejsza i ambitniejsza gra tym mniejszy ma budżet.

  24. No to tak jak z piraceniem i tym, że każda spiracona kopia to potencjalny zysk xd ta jasne wróżby i fusiory 😀

  25. Mózg mi się lasuje jak czytam taką marketingową nowomowę. Biedni, biedni zarabiający miliony producenci i wydawcy gier. Nowe gry są coraz droższe (PS4, XO), a ich rozwój zatrzymał się gdzieś w 2007 roku. Oferują ciągle to samo, albo nieudolnie kopiują czyjeś pomysły. Niech zaczną oszczędzać na rzeczach typu „realistyczny pies”.

  26. Hmm.Rozumiem że koleś może się wypowiadać o trendach w grach i jakości jakiejś konkretnej gry w ogóle.Ale kiedy doszedł do tego że on zna się na ekonomi,zasad podaży i popytu to jest dla mnie zagadka:-).Za jakiś czas zacznie mu się pewnie wydawać że lewituje.Dokładnie wtedy kiedy uzna że joginem też jest 🙂

Skomentuj QurChuck Anuluj pisanie odpowiedzi