29.08.2012
Często komentowane 33 Komentarze

[BLOGI] Honor desperado

[BLOGI] Honor desperado
I znowu nasz bloger Soaps, ale tym razem o czymś jeszcze poważniejszym - o zabijaniu w grach.

Może to zabrzmieć trochę dziwnie i prześmiewczo, ale w codziennym życiu niełatwo jest kogoś… zabić. Można to zrobić przez chorobę psychiczną w gniewie czy samoobronie. Takiej decyzji zawsze towarzyszą emocje i dylematy moralne, zostawia ona piętno na całym ludzkim życiu, a także, nie można się od niej odwołać. A w grze? Raz, dwa, wpadł frag.

Osobiście denerwuje mnie trochę iż do zagadnienia uśmiercania żywych istot tak mało gier podchodzi poważnie. Mało która potrafi naprawdę zmusić do zastanowienia „czy warto” i pokazać jakie konsekwencje niesie za sobą taki czyn. Tak, tak wiem prawidła gier żyją własnym życiem i nie powinienem wcinać się między wódkę a zakąskę, ale już tak mam co poradzić. Nie lubię i nigdy nie lubiłem w grach jasnego podziału na to czy bohater którym gramy jest dobry czy zły bo zawsze ogranicza się to do wątpliwego zbierania punkcików „dobroci” i „niedobroci” by w końcówce gry być już rycerzem w lśniącej zbroi, wzorem cnót lub czerwonookim panem zagłady i pożogi. Dlaczego muszę jasno definiować czy jestem taki czy siaki? Może będę bezdusznym katem, a na końcu gry wykaże się litością i współczuciem? Lub na odwrót? Już same wskaźniczki naszego zdegenerowania sugerują iż twórcy nie podchodzą do gdybania nad słusznością naszych czynów poważnie.

Nie zawsze, bo w takim inFAMOUS system karmy sprawował się dosyć dobrze, ale głownie dlatego iż ta gra nigdy nie stawiała na fabułę i dylematy moralne. Tam wyglądało to dobrze lecz już w takim Mass Effect podział na „idealistę” i „renegata” trochę burzył utożsamienie się z główną postacią (do czego doszedł jeszcze głupszy pomysł by wywierało to wpływ na dialogi, że niby to co powiem zależy tylko od tego jaki jestem, nie chyba ktoś tu przedobrzył). Wiecie niewiele pamiętam tytułów które naprawdę każą zastanowić się zanim pociągnie się za spust. Z ostatnio ogrywanych pamiętam Spec Ops: The Line (niektóre dylematy zostały rozwiązane naprawdę wzorcowo) czy mod do Army 2, DayZ (zabić drugiego gracza, mając przy tym psychiczny spokój iż on nie zabije nas plus jego ekwipunek czy dać mu grać w spokoju ryzykując późniejsze, niezbyt dla nas korzystne spotkanie twarzą w twarz?).

Remember, no Russian

Po zagraniu w takie gry naprawdę ciężko czasem wrócić do takiego Grand Theft Auto gdzie uśmiercenie niewinnej osoby najczęściej równa się dwuminutowej ucieczce przed policją i… niczym więcej oprócz pokrwawionych zwłok leżących na ulicy. Mimo to nawet w GTA zdarzają się dylematy moralne co przesadne uczucie swoistego „amerykańskiego bezprawia” trochę rekompensuje. Niby jesteśmy gangsterami, ale myślę iż nawet oni czasem pomyślą nad tym ilu ludzi musiało umrzeć by oni mogli żyć w luksusie (albo gnić w pierdlu). Cieszy mnie natomiast fakt, że coraz więcej gier odchodzi od swojej liniowej struktury zmuszając gracza do wytężenia szarych komórek i zastanowienia nad swoim postępowaniem. Może to jeszcze za mało żeby powiedzieć iż gry nawracają się w dobrą stronę, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Głównym problemem naszej ujmy na honorze podczas grania (Czyż każdego sandboxa w stylu GTA nie zaczyna się od mordowania wszystkiego co się rusza, a czasem tego co dodatkowo robi „ijo ijo”?) jest to iż tytuły nie karają graczy za to co robią.

Dzisiejsze produkcje są jeszcze zbyt „bezmózgie” by pokazać graczom prawdziwą konsekwencję wielokrotnego zabijania. I nie mam tu na myśli obniżenia levela, płacenia grzywny, wylądowania w więzieniu (co najczęściej wiąże się z krótką cutscenką i straceniem posiadanej broni) czy tego typu pierdół. Taką konsekwencją są niezaleczalne rany na psychice jakie zostawiają takie czyny. Gdy prawdziwi żołnierze wracają z wojny to nie szczycą się swoim bohaterstwem odbierając medale, nagrody i uwielbienie swoich rodaków. Wiecie co robią? Chodzą do psychologa, nie śpią po nocach rozpamiętując piekło jakie przeżyli. Ktoś z kim przed chwilą rozmawiali, niczym ze starym dobrym znajomym, za ułamek sekundy może leżeć rozstrzelany na gorącym piachu. Tego rodzaju emocji próżno szukać w FPS-ach które powinny, przepraszam za wyrażenie, grubo ryć psychę zamiast pompować hektolitry adrenaliny. Bo jak mawiał pewien bardzo inteligentny człowiek „co za dużo, to nie zdrowo”, pod czym możemy się chyba podpisać oburącz.

Zimnokrwisty

Właśnie tak to powinno wyglądać: nasze czyny nie muszą przecież oddziaływać na wskaźnik moralności naszego bohatera tylko zostawiać piętno na jego i gracza psychice. Naprawdę powinniśmy odczuć jak z każdym krokiem naprzód zmienia się nasz bohater i jego postrzeganie różnych sytuacji. Muszę także przyznać iż nie mam za dużych oporów by system karmy działał, ale w ukryciu bez zbędnych paseczków i wskaźników. Trzeba także przyznać iż pewnie większość graczy nie przywiązuje zbyt dużej wagi do tych paseczków bo sami najlepiej wiedzą jaki jest ich bohater, a gra zawsze znajdzie nam usprawiedliwienie na nawet najbardziej haniebny czyn naszego podopiecznego. Czy to uratowanie świata po raz setny czy sprawiedliwa zemsta za, powiedzmy, zabitą rodzinę czy walka z amnezją i próba przypomnienia sobie „co było zanim zapomniałem co było” przez co często olewamy to czy ktoś przez nas umrze, wyleją go z pracy albo zostanie okradnięty z czegoś co akurat bardzo jest nam w danej chwili potrzebne.

Cóż takie są ramy gier wideo i chyba tez nie powinniśmy się na to zanadto wkurzać. Wreszcie już bez głębszych zastanowień dochodzimy do tego iż gracze zabijają ponieważ zabijanie w grze jest, no cóż nie owijajmy w bawełnę, proste, łatwe i przyjemne i bardzo różniąc się przy tym od uśmiercenia kogoś w prawdziwym życiu. Niby to oczywistość i już nie raz i nie dwa mówiono iż zbieranie doświadczenia w rozmaitych grach poprzez rozmaite sposoby uśmiercania bliźnich nijak mają się do tych samych czynów w tak zwanym „realu”. Przez takie błędne pojmowanie w telewizji raz po raz słyszymy iż przez zabijanie w grach zachciewa nam się zabijać naprawdę, chciałbym żeby przestano, ale niektórzy chyba serio nie mają o czym gadać. Chciałbym też dowiedzieć się czy wy częściej obieracie drogę zła czy dobra i jak z waszą grową moralnością, hę?

Tekst na blogu autora

—————————-

Blogi na głównej? Tak, oczywiście! Mamy na stronie CDA wielu utalentowanych bloggerów, których teksty warto przeczytać, a na które moglibyście nie trafić nie mając czasu wchodzić na forum. Będziemy więc wam to ułatwiać publikując co ciekawsze teksty na stronie, a i tym samym nagradzać wysiłki naszych blogowych literatów wystawiając ich wam na pożarcie!

33 odpowiedzi do “[BLOGI] Honor desperado”

  1. Bardzo ciekawie opisane dylematy dzisiejszych ludzi mających doczynienia z grami video , napewno każdy z nas zastanawiał się kiedyś czy warto zabijać danego przeciwnika tylko byśmy mieli z tego radość . Dobrze do tej sprawy podeszło Gearbox ze swoją serią BiA , tam fabuła zwiazana z pociągnięciem w danym momencie za spust naprawde ostro dawała do myślenia głównemu bohaterowi jak i zepwne nam samym , bynajmniej tak było w moim przypadku , czułem sie naprawdę Mattem Bakerem. To samo w Sleeping Dogs ,

  2. Zagrać w Iji, ludzie. gra nie dosyć, że freewerowa, to jeszcze bierze cały ten temat tutaj opisany na warsztat, dekonstruując mnóstwo klisz i motywów, a także stawia pod wątpliwość skuteczność przemocy.Gra jest brzydka jak noc, ale warto, bo gra się w to jak w System Shocka w 2D. ŚCIĄGAĆ. (Szkoda autorze tekstu, że nie miałeś okazji poznać tej gry, bo idealnie pasuje ona do twoich rozważań)

  3. Wpis bardzo ciekawy, jednak tak jak pisałeś, nie możemy popadać w skrajności. Z założenia gry wideo są forma rozrywki, odstresowania. I o tyle fajnie, że mamy na rynku różnorodność, i tak jak mogę przeżyć mało realistyczną, rodem z filmu akcji fabułę (CoD), tak możemy też pograć w takie gry jak piszesz, które podchodzą do tematu zabijania poważnie. Jedyny problem, że takich gier mamy jeszcze mało :/

  4. Ciekawy wpis. Ja zawsze staram się grać bohaterem stojącym w „szarej strefie”, zabijającym jeśli zajdzie taka potrzeba ale mającym swoje zasady np. nie ruszam kobiet i dzieci (ale w grach i tak jest do czegoś takiego mało okazji jeśli nie w ogóle nie ma). W grach nie ma dylematów moralnych ponieważ gra to tylko gra – ma dawać rozrywkę, dawać okazje do bycia kimś kim w realu nie jesteśmy, a że w realu nie strzelamy do ludzi nie walczymy na miecze itd. to mamy do tego okazje w grach.

  5. Tekst jest bardzo dobry i daje trochę do myślenia. Nie pamiętam żadnej gry w której za zabicie jakiejś postaci była by surowa kara. Jedynie Morrowind przychodzi mi na myśl gdzie za zabójstwo szło się do więzienia i traciło kilka punktów u niektórych współczynników. Z drugiej strony od gier tez nie można wymagać by były „moralnie realistyczne” bo po gry sięgamy po to aby oderwać się od rzeczywistości więc nikt nie chciałby być karany tak jak ma to miejsce w prawdziwym świecie.

  6. Chyba w Metro 2033 zakończenie zależało od sposobu przejścia gry

  7. Gra w której spotkałem się z jednym z najlepszych przykładów na dylematy moralne to BioShock i dylemat czy wyssać z siostrzyczki niezbędny nam surowiec czy ją „uratować”. Zawsze wybierałem to drugie bo po prostu coś w środku nie pozwalało mi zabić siostrzyczki – jasne to tylko gra ale zabić dziecko, nawet wirtualne to jak dla mnie jedna z najgorszych rzeczy jakie może zrobić człowiek. Ale tak jak mówiłem tego typu wyborów w grach za dużo nie będzie bo mają one dawać rozrywkę a nie zmuszać do przemyśleń.

  8. Tu pasuje Spec Ops The Line, poniekad znakomity.

  9. Twórcy nie traktują zadawania śmierci poważnie, bo przeważnie nie potrafią. Proces produkcyjny to wyścig z czasem i najczęściej sięga się po sprawdzone pomysły, żeby się wyrobić. Nikt nie zrobi gierki z realistyczną śmiercią, bo to nieekonomiczne. Za dużo roboty, za duże ryzyko, za mało potencjalnych klientów.

  10. Wszystko zależy od społeczności, siekanie zombie i wszystkiego wokół jest na topie i jest bardziej opłacalne dla twórców. Więcej zarobią na takim Cod-zie czy BF-ie niż na Walking Dead czy Heavy Rain. Są to też różnice czasowe i finansowe, FPS-a zrobisz na starych sprawdzonych metodach z paroma kosmetycznymi zmianami, a do np. przygodówek twórcy muszą stanąć na głowie by zachęcić gracza. Dla mnie jedyną nadzieją jest Quantic Dream i kolejny hit na miarę Heavy Rain

  11. W Walking Dead zabicie zombie rowna sie sporymi przezyciami – bo przeciez kiedys byl, a moze nawet jest to czlowiek.

  12. Niby mądrze i wgl, ale z drugiej strony czy autor troche nie przesadza ? Porównuje granie w gry z żołierzami zabijającymi na wojnach ? Tego autor oczekuje od powaznej gry, chodzenia do psychologa i płakania w nocy po ukończeniu jej ? Zresztą, naturalnie oddawanie konsekwencji takich czynów w grach jak narazie jest malo prowdopodobmne… ze względu na ograniczenia techniczne. Ile pracy by zajeło zaprojektowanie takiego elementu, który REALISTYCZNIE by nas i nasze uczynki w grze oceniał ?

  13. @DarthKoza – Walking Dead wgl jest w tej kwesti bardzo ciekawy i dojrzały, wybory moralne nie ograniczają sie do „dobrego” i „złego” wyboru, często musimy decydować którrego człowieka uratowac, a którego porzucić na śmierć. Każdy kto jest ciekawy takich wyborów powinien w nia zagrać, szczególnie że jest w promocji na steamie 😉

  14. Temat był wałkowany mnóstwo razy wte i wewte, więc wpis, choć ciekawy nic nowego nie wnosi. Dodałbym, że to jak odbiera się daną grę, w głównej mierze zależy od gracza, nie od twórców. Nawet w GTA gdzie rozwałka daje mnóstwo frajdy można czasem przystanąć i zastanowić się nad sensem rozjeżdżania przechodniów.|Sam, w każdej grze staram się oszczędzać istoty, które mi nie grożą i zawsze lepiej się z tym czuję. Była taka misja w Wiedźminie, gdzie musieliśmy zabić kilka psów. Co prawda wykonałem ją, ale z bólem

  15. Ja to widzę trochę inaczej. Gdy idziesz na strzelnice i strzelasz do tarcz nie odczuwasz żadnych emocji dziurawiąc je, skoro tak dlaczego problemem miałoby być strzelanie do chodzącej tarczy pokrytej teksturami ? Nie widzę sensu rozczulać się nad kawałkiem kodu.

  16. Czy na wojnie, wrzucony w wir walki bedziesz sie zastanawial nad tym, czy aby napewno chcesz zabic swojego wroga? Nie, bo zanim sie zastanowisz to on zabije Ciebie i to bez namyslu. Wiec sprawa FPS-ow pokroju Battlefield czy CoD i innych jest jasna i klarowna. Owszem wywiera to wplyw na psychice ale w tym przypadku nie mialbym zadnych oporow by zabic kogos kto chce zabic mnie. Musialbym pociagnac za spust, inaczej to ja gryzlbym piach. Wiedzmin 2 byl jedna z gier, ktore naprawde daly mi duzo do myslenia.

  17. Gry po zabiciu kogos lub oceleniu nadal myslalem o tym czy zrobilem dobrze czy zle. I nie wazne czy mialo to wplyw na zakonczenie. Wazne ze slad podjetej decyzji nioslem w swojej glowie przez cala gre.

  18. I bylo wiele gier, po ktorych ukonczeniu w pokoju panowala cisza podczas ktorej jeszcze dlugo rozmyslalem nad wyborami dokonanymi w grze. Oby wiecej takich gier.

  19. Ktoś w jakimś filmie nie pamiętam tytułu powiedzał że świat nie dzieli się na ludzi złych czy dobrych to zależy od czynów które ten człowiek czyni. Atak do gier zawsze gram postać dobrą.

  20. @ZiZi żołnierze często giną bo nie chcą pociągnąć za spust mogą strzelić do sojusznika lub cywila ryzyko jest ogromne wystarczy pomyśleć co by było gdybyś ty był na celowniku a na polu bitwy często paraliżuje ich strach i strzelają do wszystkiego.

  21. Aż mi się przypomniało zakończenie Metra 2033 (to złe).

  22. Jak sebogothic napisał, temat był wałkowany tyle razy, że nie idzie tego zliczyć. Celem większości gier jest rozrywka, a nie filozofowanie na temat życia i śmierci. Są jednak produkcje, gdzie można przystanąć i zastanowić się nad sensem zabijania, jeśli więc pragniesz takiego podejścia do sprawy, programy te czekają na Ciebie. Trzeba tylko poszukać.

  23. A próbował ktoś przejść Postala 2 jak najspokojniej?

  24. Różne są poglądy, a ja z autorem wpisu nie mogę się zgodzić. Gra jest grą, jest zabawą, jest rozrywką, rózni się od prawdziwego życia. Jeżeli czegoś na świecie nie możemy zrobić – gramy. Problemem nie jest same zjawisko zabójstwa w grze, a jego odbiór u człowieka. Jeżeli ktoś jest idiotą, to swoją grową agresję przerzuci na żywe osoby. To ludzie są winni złego postrzegania gier, a nie na odwrót.

  25. @Tooth – Aha, czyli osoba chora, z zaburzeniami psychicznymi jest idiotą?

  26. Nigdy nie mówię o ogóle osób, zawsze o przypadkach. Rozumienie przez moje słowa osobę chorą psychicznie, to lekka nadinterpretacja, bo oczywiście nie takich ludzi miałem na myśli.

  27. Patrząc na kwestię zabijania przez pryzmat poglądów autora musielibyśmy ingerować w sporą część branży rozrywkowej jak chociażby kino, gdzie zabijanie jest często „proste i przyjemne”. Jednakże gry pozostają tylko grami, ich celem jest „wyrwanie” nas ze świata codzienności nie zaś próba imitowania szarych realiów. Ludzie, którzy chcieliby to zmienić musieliby na nowo zdefiniować gaming. Gra to gra.

  28. Ciekawe czy np. Postal’a 2 da się przejść nikogo nie zabijając. Hmm…. Challenge Accepted! (poleciał po płytę z magazynu…. instalacja Postal 2…) xD

  29. Na mnie największe wrażenie zrobił Deus Ex:HR, gdzie niby większych konsekwencji za niezabijanie nie było, ale ta gra sprawiła, że tak się wczułem w bohatera, że zacząłem czuć pewną moralność, jakiej w np. skyrimie w ogóle nie czułem. Na dodatek achievement pacyfizm uświadomił mi ile osób zabiłem niepotrzebnie w trakcie przeczhodzenia DE:HR pierwszy raz. I powiem, że dopiero wtedy poczułem się rzeczywistym bohaterem ratującym świat przed zagrożeniami, a nie gościem któemu zależy na ulepszeniu do broni.

  30. Niby można powiedzieć iż gry to tylko gry mają dostarczać rozrywki i akcji. Ale skoro mają także iść do przodu i dorośleć to chyba nie wypada aby temat zabijania traktowały niczym splunięcie, hę?

  31. DarthRevan158 30 sierpnia 2012 o 18:46

    Mnie właśnie w niektórych grach wkurzało, że np. nie mogę dać temu chamowi w ryj, bo dostanę złe punkty mocy ( KOTOR ). Dlatego spodobał mi się Wiedźmin. Bo mogę np. przekonać spokojnie tłum do oszczędzenia niewinnych elfów, a później dać w ryj bufonowatemu szlachetce, któremu wydaję się, że wszystko może.

  32. DarthRevan158 30 sierpnia 2012 o 19:05

    Albo zaszlachtować ku**sa, który naskakiwał na moje życie (w takim Mass Effect dostałbym za to punkty renegata).

Skomentuj ZiZi Anuluj pisanie odpowiedzi