30.08.2012
Często komentowane 26 Komentarze

[BLOGI] O zawłaszczaniu cRPG

[BLOGI] O zawłaszczaniu cRPG
Holy.Death zbulwersowany wpisem innego blogera postanowił napisać kontrę na jego tekst. I dosyć ostro podszedł do tematu cRPG z tabelkami, statystykami i innymi utrudniaczami życia "nubów".

acznę od początku. Krąży gdzieś po forum widmo człowieka, który z uporem powtarzał – a może i powtarza w dalszym ciągu – że „prawdziwe cRPG” to dungeon crawlery, gdzie „odgrywanie ról” sprowadzało się do hack’n’slasha. Teraz na forum pojawił się Iselor, który chwali się swoją kolekcją gier oraz licencjatem z cRPG. Licencjat napisać dziś każdy może, więc na mnie naukowy tytuł oraz liczba gier (sam posiadam sporą kolekcję) wrażenia nie robi, odkąd zetknąłem się z burakiem, który próbował kazać na siebie mówić per „doktor habilitowany” i z tego powodu uważał się za autorytet.

Zacznijmy od tego, że istnieje coś takiego jak ewolucja, czyli rozwój w jakimś kierunku. Owa ewolucja spowodowała – wraz z rosnącymi możliwościami sprzętowymi – zmianę w tworzeniu gier. Niestety, za zmianami nie poszła żadna próba wytłumaczenia czym tak naprawdę jest RPG. Jeśli ktoś uważa, że RPG sprowadza się do mechaniki to jego sprawa. Przecież można i tak na to spojrzeć. Nie można jednak odmawiać w ten sposób racji osobom, które wskazują, że mechanika jest tylko podstawą dla właściwej rozrywki: odgrywania postaci. Istnienie systemu jest usprawiedliwione tym, że w „grze wyobraźni” ciężko byłoby Mistrzowi Gry decydować o wyniku takiego a nie innego działania postaci z powietrza. Stare kości oraz statystyki dodają pewnego elementu losowości, przez co gra staje się dużo ciekawsza, właśnie ze względu na czynnik ryzyka.

Co jednak w momencie, w którym gra zastępuje nam system? Otóż można się wtedy skupić na, moim zdaniem, najważniejszym: na odgrywaniu postaci. Iselor twierdzi, że nie da się stworzyć gry opartej na odgrywaniu postaci i tutaj uważam, że się myli. Ponownie. Przede wszystkim największą szansą dla gier RPG, jeśli chodzi o odgrywanie postaci, są gry MMO z uwagi na uczestnictwo naraz wielu żywych graczy w tym samym miejscu i czasie. Przykłady? World of Warcraft czy Star Wars: The Old Republic MMO. Sztuka polega na tym, żeby zapewnić graczom warunki, a oni sami będą tworzyć własne historie czy scenariusze z podobnymi sobie.

W ten sposób odgrywałem Sin’dorei pragnącego zapewnić przetrwanie swej rasy, a inny gracz był taureńskim szamanem, z którym przez jakiś czas podróżowałem, wykonując razem jakieś zadania. W chwilach rozterki medytował i radził się Matki Ziemi (The Earth Mother – w istocie szukał w Thottbocie czy innej tego typu wyszukiwarce) przed udaniem się w dalszą drogę.

Za czasów Starej Republiki stworzyłem dwóch braci, z których jeden był Imperialnym Gwardzistą, Karmazynowym Rycerzem idealistą z moralnością rodem z Warhammera 40,000 i dążył do zjednoczenia Sithów pod sztandarem jednego przywódcy, żeby zjednoczyć Sithów, zakończyć wewnętrzne walki – działo się to w dobie zimnej wojny, o czym każdy doskonale wiedział, że jest tylko krótką chwilą wytchnienia, zanim znowu rozpęta się kolejny konflikt na skalę galaktyczną – i przeciwstawić się skorumowanemu rządowi Republiki oraz Jedi. Wszystko to w atmosferze nieufności acz posłuszeństwa wobec Sithów, o czym nieraz Imperialni Agenci dyskutowali potajemnie we własnym wewnętrznym kręgu, gdy przygotowywali ściśle tajną operację, żeby usunąć „niebezpieczne elementy” w strukturach Sithów (w skrócie coś w rodzaju „order 66”).

Po drugiej stronie barykady był jego „brat”, były imperialny oficer, który stwierdził, że najlepszym sposobem na uratowanie obywateli Imperium jest doprowadzenie do samounicestwienia się Sithów z Jedi. W końcu kto inny może pokonać Sithów, jeśli nie ci, którzy ich raz wygnali? Zdrajca nawiązał kontakt z siłami Republiki i zamierzał przekazać im wszystkie strategicznie ważne informacje, które zadałyby druzgocący cios Imperium Sithów, w razie wybuchu kolejnej, nieuniknionej wojny…

Można i tak? Można.

Jeśli ktoś uważa, że cRPG to tabelki, statystyki i mechanika (nawiasem mówiąc, właśnie takie punktowo-tabelkowe podejście robi z gier ze statystykami „RPG”. Dla mnie RPG to jest przede wszystkim możliwość odgrywania postaci. I nie zmienią tego panowie licencjaci, ani widma opowiadające o czasach dungeon crawlerów) to ma do tego pełne prawo. Ja mogę jednak uważać, że w „grze wyobraźni” gdzie ważne jest „odgrywanie postaci” najważniejsze jest właśnie to. Dlatego wszystkim tym, którzy uważają, że osoby chcące odgrywać role należy zepchnąć do visual novels i odmówić im prawa do używania terminu „RPG” mogę tylko powiedzieć, że można mieć papierek za licencjat, można mieć masę gier w kolekcji, ale nie daje to żadnego prawa do dyktowania innym swojego stanowiska i zawłaszczania gatunku dla siebie. Szczególnie, że nikt nigdzie nigdy nie nakreślił sztywnych ram „czym jest RPG”.

A ewolucja trwa…

Wpis na blogu autora

—————————-

Blogi na głównej? Tak, oczywiście! Mamy na stronie CDA wielu utalentowanych bloggerów, których teksty warto przeczytać, a na które moglibyście nie trafić nie mając czasu wchodzić na forum. Będziemy więc wam to ułatwiać publikując co ciekawsze teksty na stronie, a i tym samym nagradzać wysiłki naszych blogowych literatów wystawiając ich wam na pożarcie!

26 odpowiedzi do “[BLOGI] O zawłaszczaniu cRPG”

  1. Holy.Death zbulwersowany wpisem innego blogera postanowił napisać kontrę na jego tekst. I dosyć ostro podszedł do tematu cRPG z tabelkami, statystykami i innymi utrudniaczami życia „nubów”.

  2. Sam grając w RPG-i próbuję iść swoją własną ścieżką, a nie matematycznymi rachunkami.

  3. Mnie zawsze w grach typu Planescape: Torment czy Baldur’s Gate w odbiorze historii przeszkadzała właśnie ta toporna mechanika. Gram w RPG dla fabuły i możliwości wcielenia się w inną osobowość, a nie dla jakichś nudnych tabelek.

  4. Potwierdzam, zgadzam się i jestem ZA. Otwarty świat, wybór własnej drogi, decyzje i tworzenie własnej historii, a obliczenie niech robi komputer. Jeżeli ktoś chce liczyć, zawsze może poszukać jakiegoś mistrza gry i rozpocząć jakąś sesje z kościami – pytanie tylko czy wtedy to liczenie faktycznie jest najważniejsze czy nie czasem, aby nasza wyobraźnia.

  5. Aż żałuje, że wpis Iselora nie pojawił się na głównej. Taki piękny spam i flame war stracony.

  6. @geralt1392 – Torment i tabelki? Przeszedłem tę grę kilka razy skupiając się WYŁĄCZNIE na fabule, nie bawiąc się w żadne statystyki. Ot, awans postaci jak wszędzie. Nawet gdybym musiał pisemnie wyliczać obrażenia i trafienia, to fabuła tej gry byłaby tego warta.

  7. A ja wolę te wszystkie tabelki i punkciki, które mogę sobie, z każdym wbitym poziomem, rozdzielać wedle włsnego uznania. Dla mnie bez tego nie ma żadnego RPGa. Oczywiście, nawet najlepszą mechanikę może zepsuć bezsensowna i tandetna fabuła lub jej brak.

  8. @geralt1392|A mi właśnie przeciwnie ta mechanik sprawia radość, bo powoduje że człowiek zanim stworzy postać lub drożynę zaczyna liczyć punkty, selekcjonować najważniejsze cechy i atrybuty , zastanawia się jaką rasę wybrać czy profesję – dzięki tym punktom nie możesz stworzyć postaci, która sprawdzi się w każdej sytuacji. Nie liczę tu WMZ z jakimiś modami typu lvlcap itd. – w sumie trochę szkoda, że BGEE zostanie wydany na AD&D 2E – Pzdr.

  9. Czyli KAZDA gra to RPG? Wszak w KAZDEJ grze wcielamy sie w kogos, czasem mamy tylko jedna mozliwosc (ot, uwielbiany przez wszystkich CoD, z jego bohaterskim zolnierzem amieryki – komu sie podoba byc takim zolnierzem kupuje i gra, a kto nie, ten nie kupuje), czasem wiecej (np. Human Revolution i jego zakonczenie biorace pod uwage czy wrogow zabijalismy czy ogluszalismy), ale zawsze kogos odgrywamy…

  10. Ja lubie RPGi ale jestem w nie dość cienki (jeżeli chodzi o postać) i wolę wybrać z góry klasę niż samemu tworzyć, bo zawsze wychodzi mi mag z półtorakiem w łapie i lekkiej skórzanej zbroi do skradania z elementami pancerza płytowego, a nic gorzej nie wygląda niż gość skradający się w ciemnościach z dwuręcznym mieczem i nigdy nie wiem w co pakować punkciki, bo wszystko może mi się przydać (w Falloucie New Vegas jak wpakuje w zamki to jest komp jak w kompa to co innego jeszcze…)

  11. @XERNOS |A według mnie, zanim człowiek stworzy postać zastanawia się jak ją nazwac (np. ja się zastanawiam) xD

  12. rpg takie odgrywanie ról czyli nie tylko prowadzenie postaci ale także jej ulepszanie przez zdobywanie poziomów, nie każda gra jest rpg tak samo jak nie każda jest grą zręcznościową mimo że nawet w grach strategicznych jeżeli nie będziemy zwinnie przesuwać myszką przegramy a np w zręcznościowych bez jakiejś strategii też długo nie pogramy 🙂

  13. Gra musi być grą. Bez statystyk, przydzielania punkcików itp będzie tylko interaktywnym filmem a już na pewno nie będzie to erpeg bo jednak by móc odgrywać rolę, trzeba jakoś tą postać tworzyć. Co innego gdy tego jest po prostu za dużo, albo zbyt wiele od tego zależy. I to już jest upierdliwe. Statystyki i punkciki mają pomóc w określeniu swojej postaci ale to nie one mają być najważniejsze tylko fabuła. Gdy już jednak takie są, to mechanika gry przesłania fabułę, i gra jest po prostu toporna.

  14. Nazwa cRPG to paradoks i upraszczanie, tak samo ktoś kiedyś nazwał „przygodówki”. Mechanika i levelowanie to właśnie to co odróżnia cRPG od innych gatunków gier. W każdej grze której bohater nie ma napisanej historii (a nawet jeśli ma to zawsze można dodać coś od siebie), możemy mu dowymyślać biografie, zestaw zachwań i bawić się w Role Play. To wszystko to jednak tylko moje IMO, ja za profesorusa ceERPEGUSa się nie uważam. Poza tym gry to nie zwierzęta, po co je klasyfikować?

  15. Słuchajcie, jeśli o cRPG chodzi, to już pal licho tam mechanika. Jak casuale chcą cRPG, to proszę bardzo, niech twórcy dadzą im cRPG. Ale prostsze w obsłudze i mechanice, niech to będzie na poziomie klasyków w każdym innym aspekcie!Hm, z tego mi wychodzi, że takim cRPG dla „kazuarów” jest chyba pierwszy KotOR 😀 .

  16. Wpisu Iselora nie czytalem, ale ten H.D jest napisany z sensem. Na moje nie ma co wdawac sie w wojenki wynikajace z ortodoksyjnego podejscia do danego zagadnienia i negowania odmiennych punktow widzenia prezentowanych przez „heretykow”. Takie dyskusje sa pozbawione sensu, bo zadna ze stron nie przekona drugiej do swoich racji. Rownie dobrze mozna sie spierac nad wyzszoscia konsol nad PC czy BF nad COD. Najwazniejsze by nie starac sie na sile uszczesliwiac innych – live and let live…

  17. MannyCalavera 30 sierpnia 2012 o 18:19

    Szkoda, że wpis Iselora już nie istnieje, chętnie bym przeczytał. Z drugiej strony myślę, że Holy.Death może czerpać z tego faktu pewną satysfakcję – Iselor nie tylko nie odpowiedział na rzucone mu tutaj wyzwanie, ale całkiem zebrał zabawki i pędem uciekł z piaskownicy (skasował bloga).. takie symboliczne przyznanie się do porażki 🙂 .

  18. Holy.Death – Preferujesz Finlandię czy wyższą półkę ? Byle nie kolekcjonerską proszę ; P. |Inaczej mówiąc – Thumbs Up for this guy.|Również i mnie irytują ” TYlko tabelkowe” nerdy.

  19. Dla mnie cały ten wywód jest zbędny, bo wystarczy rozwinąć skrót – Role-Playing Game.|Wszystko stało się jasne? No i super, autor tego tekstu ma rację i po dyskusji.

  20. Mi tam było idealnie z tymi ,,tabelkami” w skyrim. Nie za dużo tego a wystarczająco bym mógł stworzyć odpowiednią postać.

  21. Zgadzam się z autorem. RPG to moim zdaniem gra, która ma 1. fabułę na poziomie (źli Rosjanie zaatakowali dobrych i niewadzących nikomu Amerykan się nie liczy) 2. pozwala się wczuć w postać. Tabelki statystyk to moim zdaniem przyjemny dodatek ale nie obowiązkowy.

  22. Jako moderatorka działu RPG od 7+ lat i graczka w RPGi (papierowe) i cRPGi od lat blisko 15, absolutnie zgadzam się z Holym. Sama nazwa RPG wskazuje, że to Role Playing Game – gra w odgrywanie ról. Gra w podejmowanie decyzji. Jeśli gracze są pomysłowi i zdolni, RPG mogą zrobić ze wszystkiego. Przykład? Grałam kiedyś w planszówkę Descent, a znajomy barbarzyńca, zamiast stwierdzić „o, brązowy przedmiot” rzucał hasłami takimi jak „Oo, brązowy przedmiot! W mojej wiosce słyszeliśmy legendy o takich”.

  23. Natomiast są gracze, którzy grając w cRPGa, a czasem nawet zwykłe, papierowe RPGi, grają w nie jak w H’n’Sy. RPG to stan umysłu 😀

  24. @niziołka: Czyli, jezeli stwierdze, ze bohater Half Life to byl super wyszkolony agent Aperture Science, ktory udawal dozorce aby zniszczyc ich firme od srodka, to zmienia to HL w RPG?

  25. bohater8..tak, bo w pewnym sensie ideą rpg jest czyste odgrywanie roli, więc jeśli dla Ciebie bohater HL to agent udający dozorcę, takim go widzisz, w takiego się wczuwasz i nim się stajesz…jak aktor, który ma już gotową i wykrystalizowaną rolę, którą musi zagrać ale poniekąd tez może nadać jej osobistego szlifu…troszkę absurdalne jeśli spojrzeć na to z Twojego punktu widzenia, ale no cóż według mnie nasza wyobraźnia pozwala nam na takie wypaczenia:) Pozdrawiam

  26. @sylarhk: Szkoda ze DUZO wczesniej nie zauwazylem twojej odpowiedzi (wiec pewnie juz nie zobacze odpowiedzi). Ale twoja odpowiedz sugeruje prosty fakt: skoro HL mozna uznac za RPG (symboliczny grosz dla kazdego, kto przesuwajac na rozkaz wozek z mineralem a potem mordujac dziesiatki zolnierzy czul sie jak naukowiec, jakim niby jest bohater HL), to KAZDA gra, koniec koncow, bedzie RPG. A to w efekcie bedzie oznaczac, ze te magiczne trzy literki nic nie oznaczaja…

Skomentuj bohater8 Anuluj pisanie odpowiedzi