Chcesz zagrać w GTA Online? Skanuj dowód. Australia będzie wymagać weryfikacji wieku w grach online dla dorosłych
Nie jest łatwo być australijskim nastolatkiem. W grudniu zeszłego roku na terenie całego tego kraju wprowadzono obowiązek sprawdzania wieku przez platformy społecznościowe celem zablokowania dostępu osobom, które nie ukończyły 16 lat. Od poniedziałku zaś tylko zweryfikowani dorośli będą mogli grać w gry sieciowe oznaczone kategorią R18+ – takie jak chociażby GTA Online.
To, jaką formę będzie miała weryfikacja, jest sprawą wydawcy. Większość mediów społecznościowych w Australii przyjmuje głównie rządowe dokumenty, choć są takie, które oferują opcję obliczenia wieku użytkownika na podstawie filmiku, na którym pokazuje twarz. Można podejrzewać, że gry będą funkcjonować w podobny sposób.
Zdaje się, że podobne przepisy czy regulaminy są ostatnio w modzie. Przykładowo Discord dostał takie bęcki za planowaną współpracę z kontrowersyjną usługą weryfikacji wieku o nazwie Persona, że obiecał poszukać innej – co nie znaczy, że wycofał się zupełnie z pomysłu zaglądania użytkownikom w metrykę.
Choć większość zgodzi się, że nieletni nie powinni mieć dostępu do treści dla dorosłych (nawet jeśli nie jest to stricte np. pornografia), problem dotyczy prywatności. Choć skanowanie dowodów jest skuteczną metodą na odfiltrowanie z bazy użytkowników dzieci i nastolatków, wyciek takich danych byłby katastrofalny w skutkach. Zresztą dane te nie muszą wyciekać przypadkowo – w przypadku wspomnianej Persony pojawiły się podejrzenia, że firma może udostępniać je dobrowolnie amerykańskiemu ICE. Miałoby to służyć np. lokalizacji nierejestrowanych migrantów.
Gry offline oznaczone kategorią R18+ są na razie bezpieczne, tzn. Australijczycy nie muszą robić zdjęć dokumentów ani nagrywać filmików ze swoją twarzą, żeby w nie zagrać. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość, prawda?

Wszystkie gry online tak powinny robic.
często ci whales’si to dzieciaki z kartą kredytową rodziców. Z czego będą żyli ci biedni twórcy gier, jeśli nie będą mieli z kogo naiwnego zdzierać mikrotransakcji xD .
Brawo Australia!
Tak, tak, piejcie z zachwytu. Jeszcze się doczekajcie, że do kibla nie będziecie mogli pójść, bez uwierzytelnienia.
Nie popadajmy w skrajności. Mówimy o grach sieciowych w tym wątku. Ja wiem, że zaraz wleci argument o „gotowaniu żaby”, o tym, że „od tego się zaczyna”, ale to wszystko jest efektem tego, że dotychczasowe rozwiązania nie działały. Nikt się PEGI czy innym ESRB nie przejmuje, a potem wyniki badań nad dziećmi i młodzieżą są takie, że te osoby mają olbrzymie kłopoty ze sobą. Rodzice – brutalnie uogólniając – nie wywiązywali się że swych o obowiązków, pozwalając dzieciom na korzystanie z treści, które były nieadekwatne do ich wieku. Cała nasza cywilizacja dała ciała, więc teraz stosuje się rozwiązania twarde. I niestety będzie tego coraz więcej. Efekty uboczne? Kontrola, inwigilacja, profilowanie, sprzedaż danych prywatnym podmiotom? Pewnie tak, ale znów – dotarliśmy do granicy, w której tylko radykalne rozwiązania być może sprawią, że kolejnych pokoleń nie będziemy nazywać straconymi. Liberalizacja w zakresie korzystania z usług sieciowych, gier online, social mediów itp. zawiodła, bo my, jako ludzie, zawiedliśmy.
Oczywiście, wiele na sumieniu mają też twórcy gier, aplikacji, gdzie stosowana jest cała seria mechanizmów uzależniających plus brak reakcji rządów, by ów proceder dusić w zarodku. No ale jest jak jest, teraz wszyscy dwoją się i troją jak tę rękę z nocnika wyciągnąć. Nie wiem, jak można to wymyślić lepiej, bez skanowania dowodów osobistych i ogółem permanentnej inwigilacji, która dla użytkownika, nie ma co kryć, jest zniechęcająca i niepokojąca. A może o to chodzi? By dzieciaki z tego zrezygnowały i swoją uwagę skupiły na czymś innym? Oby tylko to „coś” nie było degradujące dla ich rozwoju.
Mówisz „nie popadajmy w skrajności”, a ja ci powiem: „nie bądźmy cholernymi hipokrytami”. Niech rzuci kamieniem ten, kto nie łupał w brutalne gierki w „zbyt młodym” wieku i nie oglądał w sekrecie „świerszczyków” (tudzież filmów „przyrodniczych” w internecie, jak kto troch ę młodszy). I teraz nagle co? Ojeju, teraz musimy chronić te biedne dzieciątka przed tym, co sami robiliśmy?
I tak, mój przykład był naturalnie hiperbolą. Tylko fakt pozostaje faktem, że powiedzenie daj palec, a upi***olą ci całą rękę nie wzięło się znikąd. Praktyka pokazuje raz za razem, że jeśli jest możliwość nadużycia czegoś, to to coś zostanie nadużyte. Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, a potem to już masz z górki, bo jak jest X, to dlaczego nie Y?
Masz to dosłownie przed swoimi oczami. Najpierw ta afera z Discordem „skoro UK i Australia wymagają weryfikacji wieku do social mediów, to dlaczego nie mamy tego w reszcie świata”. Kolejny przykład to ten pomysł z grami sieciowymi: „skoro do social mediów trzeba weryfikować wiek, to dlaczego nie w grach sieciowych?” No to zaraz pewnie pójdziemy kolejny kroczek: „skoro wymagamy weryfikacji wieku dla gier sieciowych, to dlaczego nie w singlowych?” Itp. itd. Jeśli naprawdę nie widzisz tu próby „przesuwania słupka” (czy bardziej po naszemu: podnoszenia poprzeczki), tylko dowodzi skuteczności metody zasłaniania się dobrem dzieci.
Do licha, sam zresztą piszesz „Efekty uboczne? Kontrola, inwigilacja, profilowanie, sprzedaż danych prywatnym podmiotom? Pewnie tak, ale”… Dostrzegasz wyraźnie negatywne konsekwencje, ale je zbywasz, bo „pomyślcie o dzieciach!”
A wspomniany przez ciebie brak reakcji rządów? A na co one mają reagować, skoro w to im graj? Trochę poczekają i jak wprowadzą jakieś oburzające ograniczenie swobód/prywatności, to będą miały osłonę, że „co wy chcecie, o co się burzycie, przecież to od dawna powszechna praktyka! O co ten krzyk?” A nawet lepiej, nic sami nie muszą wprowadzać i ryzykować, że im obywatele „podziękują” przy kolejnych wyborach. Wystarczy nie przeszkadzać prywatnym firmom, one wszelkie dane będą miały, a jak będzie trzeba, to się je nakazem zmusi do współpracy.
Dirk, najlepsze jest to, że się z tobą zgadzam i pewnie jeszcze kilka lat temu w swój obecny pogląd na ten temat bym powątpiewał, delikatnie mówiąc. Ale jak teraz próbuję zważyć „za” i „przeciw”, to jakiś krok w kierunku ochrony młodych umysłów wykonać należy. Nie wiem, czy da się tu zaproponować coś „pomiędzy”. Bo na większą świadomość rodziców, rolę edukacji, czy samokontrolę i samodyscyplinę dzieciaków nie ma co liczyć. Mamy dopuścić do jeszcze większego ogłupienia? Jesteśmy w momencie, że jakiegokolwiek kroku byśmy nie wykonali, koszty będą wysokie. Inna rzecz, jak sprawić, by rządy nie chodziły na postronku wielkich korpo i lobbystów tychże, ulokowanych gdzie trzeba, żeby przypadkiem żadna ustawa niewygodna dla tych firm nie przeszła. Problem jest wielowymiarowy i żeby zadziałał, trzeba go ugryźć z wielu stron. Ale też zostawienie tego jak jest to droga ku przepaści.