Crowdfunding na lokalizacje visual novels – dobry pomysł?
Na oficjalnym blogu MangaGamer pojawił się wpis od Hiroshiego 'Bamboo’ Takeuchi, czyli producenta w Overdrive – firmie odpowiedzialnej za Edelweiss, Dearrdrops, czy Kira?Kira. Zaznaczył w nim, że jako Japończycy, nie mają najmniejszego pojęcia w różnicach między brytyjskim i amerykańskim, przez co mają problemy z porządnym tłumaczeniem swoich gier, oraz że przez lata nie wiedzieli, jak zabrać się za sprzedawanie visual novels w naszych rejonach świata.
Dodał jednak, że zarówno Overdrive, jak i inne japońskie studia, rozważają, czy dobrym pomysłem nie byłoby przypadkiem oddanie decyzji o grach, które wypadałoby lokalizować fanom. Zobaczyć, czy dałoby się zebrać fundusze na konkretne tytuły i nie wychodzić na minus, jeżeli coś, co miało się sprzedać, na złość się po prostu nie sprzedało.
Idea ciekawa – ciekawa na tyle, że naprawdę dziwi mnie, że wcześniej nikt się za takie rzeczy nie wziął. Przecież są setki tytułów, za których lokalizację fani bardzo, bardzo chętnie by zapłacili — i to nie tylko z gatunków tak egzotycznych, jak visual novelki…
Ach, może 2014 będzie przepięknym rokiem dla miłosników japońszczyzny.

Już chyba od półtora roku zastanawiam się, dlaczego Japońskie firmy (albo ich zachodni dystrybutorzy) nie próbują wykorzystać faktu, że fandom gatunku visual novels jest totalnie hardkorowy. Ludzie z MangaGamer wreszcie zadali sobie to samo pytanie: „A może zamiast strzelać na ślepo i liczyć, że coś sprzedamy… sięgniemy do portfeli graczy zanim zainwestujemy?”.
Jakoś nie widzi mi się żeby to wypaliło. Rynku amerykańskiego nie rozpieszczają VN, a wiadomo, że Japończycy/ Azjaci faworyzują go znacznie bardziej niż Europę. Może w ten sposób przecieknąć kilka ciekawszych projektów i dotrze do nos coś lepszego. Ale spójrzmy na to realnie: ile VN wydają rocznie na Zachodni rynek? Niewiele, tak samo jak niewielu jest fanów. Patrząc na politykę sprzedawania anime w Azji to albo będzie tu wysoka sprzedaż albo ceny będą sięgały 100$+, ew. zarzucą projekt, bo chodzi o zysk.
Mogli by tak zrobić z Yakuza 5.
Może wkrótce grupy tłumaczące anime także zaczną to robić crowdfundingowo?
szacher, na pewno nie polski funsub, na samym Ansi jest może z 10-20 osób które mają pojęcie o tym co robią, reszta to orty, błędy i błędy.
Wciąż nie mogę zrozumieć po cholerę męczyć się z VNkami zamiast obejrzeć sobie jakąś chińską bajkę. Próbowałem dwa razy i zawsze było to męczące doświadczenie. Do tego fabuła, która przez brak jakiegokolwiek gameplayu jest przecież głównym elementem przyciągającym do gry, zwykle mocno ssała. Po prostu nie rozumiem dlaczego ktokolwiek chciał by w to grać.
@zero1zero3 bo VNki są długie, ciekawe, są wybory, możesz iść w ścieżkę dziewczyny, która ci się podoba a nie jak anime – miszmasz trochę tego i tamtego. I zwykle anime jest robione na szybkiego, bo odcinek musi się zmieścić w tych 24 minutach i 12/24 odcinkach. Taki Rewrite czy MuvLuv Alternative – świetne pozycje. VNki to raczej jak ksiązki + ruchome obrazki + muzyka + głosy, a nie gra z gameplayem (chociaż też są z elementami rpg, jak np Kamidori)
Jestem przeciwny lokalizacji VNek na polski język, bo nasi zawsze zje*ia. (chodzi mi o dubbing tylko!!)|@zero1zero3, VN to czasem uzuzpelnienie fabuly, czasem skok na kasę.
@zero1zero3|Ludzie w to grają dla tego samego powodu, dla którego czytają książki.
Kiedy doczekam się edycji komentarzy…Jeszcze tylko przydało by się by wydawcy zainteresowali się steamem i byłbym w pełni zadowolony. No ale skoro na greenlight przeszło Higurashi i Narcissu to może wreszcie coś się ruszy.
Fajnie by było gdyby można było kupić Visual Novels z polskim tłumaczeniem (oczywiście same napisy).
Myślę, że na polską lokalizację raczej nie ma co liczyć. Skoro dopiero zaczęli rozważać angielskie…
Japończycy są śmieszni, co za problem zrobić firmę zajmującą się profesjonalnym tłumaczeniem jpn->eng? Zatrudnić tam jakiegoś native speakera, który lubi też VNki i gotowe. Jakby każdy prodecnt VNkem sam miał robić eng wersje, to wyjdą takie jaka jak tłumaczenie MoeNovel z If My Heart Had Wings, gdzie sami gracze zrobili tzw Restoration patch, który dodawać wycięte sceny ero, i co najważniejsze, poprawiał tłumaczenie (engrish all the way)
Heh, ale błędy w poprzednim komentarzu zrobiłem 😀
To ma sens, tzn tłumaczenie tego typu gier, jeśli jest pewnik, że się dobrze sprzeda i jest na to popyt, u nas w kraju. Inaczej wątpię, że taki wydawca pokroju CDP zgodzi się na wydanie gry w PL w ciemno, a tym bardziej producent. Jak na razie ten gatunek to u nas nisza, jakkolwiek by była mała.
Jest też taki problem, że wiele (jeśli nie większość) świetnych VN zawiera elementy podpadające pod kategorię „A” od „adult”, o istnieniu której zachodni wydawcy najchętniej by w ogóle zapomnieli.
Pomysł całkiem intrygujący, ale jednocześnie chyba przemyślany(może jeszcze tak dystrybucja na steam’ie mi się marzy XP). O wersji w jakiej If My Heart Had Wings zostało wydane na zachód wolę nie wspominać. Wydawca chyba nie bardzo wiedzieli kto jest głównym targetem produkcji. Graczy, którzy nie sięgają po VN raczej sam fakt „ugrzecznienia” tytułu nie przekona do zakupu, a rasowi „otaku” będą kręcić nosami na półprodukt, który im się próbuje wcisnąć.
@Kondzio|Fakt sporo niezłych VNek jest zdecydowanie +18, ale jednak nie przeszkadza to zachodnim wydawcą na wydawanie tytułów jak ef czy Kara no Shoujo.
@Kondzio wiele filmów/książęk również podpada pod kategorię A od adult. I każdy to ignoruje, w przypadku książek jeszcze bardziej.
Osiem lat minęło, i mam wrażenie, że VN utknęły na szeroko pojętym Zachodzie.
Anime i manga poszły do przodu, a wiele epickich wręcz VN nadal ma tłumaczenia wyłącznie fanowskie.