Dishonored II wyciekło po raz kolejny

Dishonored II wyciekło po raz kolejny
Możliwe, że był to wyciek kontrolowany, ale kogo by to obchodziło na dzień przed oficjalną zapowiedzią? Bethesda przez chwilę nadawała na Twitchu – po fakcie mówią, że był to testowy stream – i wśród rozmów dało się usłyszeć dialog dotyczący najpewniej Dishonored 2.

Na konkrety poczekamy do konferencji Bethesdy, która odbędzie się za 26 godzin i 2 minuty od tego newsa, czyli o 4 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Będzie można obejrzeć u nas livestream oraz przeczytać relację (jeżeli z jakiegoś powodu nie będziecie mogli oglądać lub wolicie zaoszczędzić czas i po prostu przeczytać w minutę-dwie o konkretach, które podano).

25 odpowiedzi do “Dishonored II wyciekło po raz kolejny”

  1. Dawid „spikain” Bojarski 14 czerwca 2015 o 00:03

    Możliwe, że był to wyciek kontrolowany, ale kogo by to obchodziło na dzień przed oficjalną zapowiedzią? Bethesda przez chwilę nadawała na Twitchu – po fakcie mówią, że był to testowy stream – i wśród rozmów dało się usłyszeć nazwę Dishonored 2.

  2. A ja dalej nawet nie ruszyłem jedynki, mimo, że czeka w bibliotece Steam.

  3. @PillowOfD0om, nie wiem na co jeszcze czekasz 😛

  4. „Wśród rozmów dało się usłyszeć nazwę Dishonored 2” – ach, ta rzetelność… Otóż nie dało się. NAZWA DISHONORED 2 NIE PADŁA.

  5. Spekulacje oparte są na identyfikacji głosów w transmisji, które najprawdopodobniej należą do Harveya Smitha i Raphaela Colantonio. A skoro developerzy z Arkane dyskutują o zapowiedzi swojej nowej gry, to prawdopodobnie chodzi o Dishonored 2. No chyba, że o wskrzeszenie Prey 2, ale wątpię. powtarzam: NAZWA DISHONORED 2 NIE PADŁA podczas transmisji.

  6. @Kodaemon masz rację padło Dishonored 3

  7. @Attack2K Umarłem ze śmiechu, piszę z zaświatów.

  8. Pewnie będzie tak łatwa jak jedynka. Musieliby usunąć blinka albo zrobić, że używanie go powoduje hałas, ale wtedy casuale go zbesztają i hajs się nie będzie zgadzał.

  9. A miała być tylko jedna część :v Wyczuli konkretne pieniądze i zmienili zdanie.

  10. HarryCallahan 14 czerwca 2015 o 08:59

    @szymczakz: niestety liczba możliwości w tej grze była jednocześnie jej przekleństwem, bo byliśmy po prostu OP. Kiedyś próbowałem nawet przejść tę grę bez tych magicznych zdolności, ale jednocześnie czułem, że na siłę kombinuję, że to po prostu bez sensu. Zresztą poziom trudności przy przechodzeniu gry „siłowo” również nie stanowi większego problemu. Trochę to dziwne kiedy zestawimy Dishonored z Hitmanami czy serią Commandos, gdzie granie na pałę było po prostu samobójstwem. Odpowiedni balans rozgrywki

  11. HarryCallahan 14 czerwca 2015 o 09:02

    to to, na czym powinni się skupić przy kontynuacji. Poza tym jedynka naprawdę mi się podobała, zarówno gameplayowo (no nie licząc tego, że często było za łatwo), jak i pod względem klimatu (taki Half Life 2 w wiktoriańskiej Anglii).

  12. Może i bohater był potężny, ale się to czuło. Balans owszem, był zachwiany, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu że tak właśnie miało być. Używanie tych op mocy dawało sporo frajdy i uczucie że jest się czymś lepszym. Miało to swój urok jeżeli wczuć się w postać

  13. @Harry: Zniesławionemu bliżej jest do Deus Ex niż do Hitmana – spójrz choćby na rozstawienie znajdziek. Poza tym „Badass feeling” tylko tej grze pomaga.

  14. Dishonored bardzo mi się podobało. Nie jest to może arcydzieło, ani nawet najlepsza gra Arkane Studios, ale – co najważniejsze – bardzo zapadła mi w pamięć. Głównie za sprawą niesamowitego, ciekawego (starcie steampunkowej technologii i wzajemnie zwalczających się religii i okultyzmu) a jednocześnie spójnego świata gry, który wraz z muzyką i stylem graficznym tworzył specyficzny klimat. Klimat, który trochę przypominał mi filmy noir, w których często to miasto – a nie postacie – było głównym bohaterem.

  15. HarryCallahan 14 czerwca 2015 o 12:14

    @Guardsman: kompletnie nie leży mi klimat Deus Ex, więc nie grałem. Z tym porównaniem chodziło mi po prostu o grę która w wyraźny sposób premiuje pozostawanie niewykrytym i cichą eliminację wyznaczonych celów. Tymczasem bez większych problemów (nawet na wyższym poziomie trudności) dało się wszystkich wybić idąc na pałę. Karą za to o ile dobrze pamiętam było więcej szczurów w późniejszych poziomach (plus oczywiście niższe statsy za misję), co też nie było w sumie żadnym utrudnieniem.

  16. HarryCallahan 14 czerwca 2015 o 12:18

    @songogu: samo bycie op nie byłoby w sumie problemem, gdyby rozwój postaci do takiego stanu zajmował więcej czasu. A tak prawie na początku gry mogliśmy odblokować kilka kluczowych mocy przez które gra nie była w sumie żadnym wyzwaniem, co było jej największą bolączką.

  17. @HarryCallahan: Granie z dużym wskaźnikiem chaosu znacznie zwiększało ilość agresywnych szczurów i płaczków na mapach, zmieniało także fabułę, przebieg dalszych misji – i co za tym idzie – zakończenie gry. Jeśli chodzi o gameplay, to zmiany nie były zbyt duże, oraz nie utrudniały szczególnie gry… Ale zmiany fabularne były znaczne.

  18. @t.U.r. W Dishonored nie było steampunkowej technologii.|@HarryCallahan Fakt, gra nawet na wysokim poziomie była zbyt łatwa „idąc na pałę”. Daud był jeszcze bardziej zabójczy niż Corvo. Dlatego w Dishonored podobnie jak w Human Revolution preferuję skradankowy styl rozgrywki. Jak komuś zależało na wyzwaniu to przecież grał bez używania mocy Outsidera, nawet z blinka nie korzystał. To jak Human Revolution bez wykorzystania punktów Praxis.

  19. @Silvaren co do steampunkowej technologii – chylę czoła, takiego poziomu pedantyzmu to nawet ja nie osiągnąłem.

  20. @Silvaren Ok, wybacz skrót myślowy – ale gdybym napisał „whale-oil-punk”, to nikt, kto nie grał w tę grę, nie zrozumiałby o co chodzi 😛

  21. @HarryCallahan A może i tak, dawno w to grałem i pamiętam głównie że dobrze się bawiłem

  22. @Kodaemon Tu nie chodzi o pedantyzm. Steampunk opiera się na technologii parowej. Tego w Dishonored nie ma i używanie tego terminu dla uproszczenia mimo wszystko wprowadza w błąd. W sumie z gier z klimatem steampunka kojarzę tylko Arcanum. Tylko tych -punków się namnożyło. Taki Order 1866 to bodajże Teslapunk xD

  23. @Silvaren Właśnie Ty używasz wielkiego uproszczenia. Jedna z kluczowych powieści nurtu stempunk, „Maszyna Różnicowa” Gibsona i Sterlinga ledwo co wspomina technologię parową. Ważniejsze jest (przynajmniej dla mnie) przedstawienie zderzenia społeczeństwa na poziomie wiktoriańskim z technologią wykraczającą ponad to, co można było zaobserwować podczas rewolucji przemysłowej.

  24. @Kodaemon Doskonałe opisanie nurtu steampunk. Jedynym z powodów, dla których maszyny parowe są tak bardzo powszechne w powieściach i grach tego typu jest to, że owe maszyny doskonale łączą epokę wiktoriańską z rewolucją przemysłową, którą zaczęło właśnie wynalezienie maszyn parowych. Stwierdzać, że steampunk i maszyny parowe są nierozłączne to jak mówić, że w powieści fantasy muszą być orki i elfy. Sam czytałem kilka książek które doskonale reprezentowały ten nurt, chociaż nie posiadały takiej maszynerii.

  25. Po prostu ze względu na semantykę, steampunk wydaje mi się nadużywanym określeniem. To że jest wiktoriański setting i rewolucja przemysłowa nie jest dla mnie jednoznaczne ze steampunkiem. Tak jak stereotypowych elfów nie nazywam elfami jeśli w danym settingu rasa nosi inną nazwę. Oczywiście są tacy co tak robią. To śliska sprawa, ale rację przyznam, że różne definicje są po prostu głupie i tworzą sztuczne podziały. Tak jest chociażby z komputerowymi erpegami.

Skomentuj daba1 Anuluj pisanie odpowiedzi